
Kobieta- król? Drzewa na pustyni? Polskie ślady w głębi Egiptu? Pornografia? Tak, to wszystko spotka nas za chwilę w… Deir el-Bahari.
A może w świątyni Hatszepsut?
Nie, to było w ,,Świątyni Milionów Lat”.
Okazało się, że wszystkie te trzy nazwy dotyczą jednego i tego samego miejsca. Świątyni zbudowanej przez kobietę-faraona Hatszepsut.


O, BOGOWIE!
Przewodnicy dbają o to, by urozmaicić nam zwiedzanie kolejnej świątyni i by przybliżyć trochę starożytną historię i mitologię Egiptu. Wybierają z naszej wycieczki kilka osób i snują opowieści o stworzeniu świata, pokazując bogów na konkretnych przykładach. Łatwiej wchodzi do głowy, łatwiej zapamiętuje się te wszystkie imiona: Izyda, Horus, Ozyrys, Set. Lecz o egipskich bogach napiszę Wam innym razem, bo wchodzimy już do świątyni. A w zasadzie opuszczamy pomieszczenie z makietą obiektu, i podążamy długą aleją ku tarasom czegoś, co nazwałabym, pałacem, a nie świątynią grobową króla.
JESTEŚMY NA PUSTYNI
Bardzo cennym znaleziskiem i pozostałością w ziemi jest….drzewo. Przewodnicy mówią nam, że jest to drzewo z czasów świetności świątyni, kiedy to do wejścia prowadziła aleja sfinksów, a okolice porastały drzewa, sprowadzone z krainy Punt. Cóż, musimy im wierzyć, gdyż z ziemi wystaje tylko ,,coś”. Małe, nic nie przypominające i w kolorze skał i piasków całej okolicy. Używamy wyobraźni, i wierzymy, że rosło tu drzewo. Po chwili idziemy dalej.

CZY BYLI KOCHANKAMI?
Przytulona do wielkiej ściany skalnej, która nie daje jednak ani trochę cienia, świątynia grobowa faraona Hatszepsut, jest inna niż wszystkie widziane przez nas do tej pory miejsca. Jej ażurowy kształt daje poczucie lekkości i ponadczasowości. Kolumny i rampy tworzą bryłę, która nie ma wieku. Gdy patrzysz na Pałac Kultury czy na Wersal, to potrafisz ustawić te budowle w czasie, w konkretnej epoce. Tu jest inaczej. Może to być siedziba najnowocześniejszej firmy na świecie przy odrobinie retuszu. Uf, ale się rozmarzyłam…
Ale miejsce urzeka swoim pięknem. Nie wiemy, czy Hatszepsut zaprojektowała całość, ale wiemy, że świątynia została zbudowana przez budowniczego Senenmuta. Nie wiemy do końca jakie relacje ich łączyły, ale na pewno był kimś ważnym w jej życiu.
Nasz przewodnik Nagi opowiada, że niedaleko świątyni znajdują się rysunki, które przedstawiają Hatszepsut i Senenmuta. Obrazków jest ponad 80 i stanowią swoistego rodzaju egipską kamasutrę, co zaprzecza temu, iż Senenmut był tylko zaufanym sługą królowej. Rysunki zostały podobno wykonane przez pracujących przy świątyni robotników. Temat sprawdziłam w internecie, są nawet zdjęcia. Nie do wiary!

WITAJCIE POLACY!
Po wejściu na górny taras, nasz wzrok przykuwa tabliczka z napisem ,,Polish-Egyptian Archeological and Conservation Mission of The Hatshepsut Temple”. Łał! Tak, to tutaj znajduje się Polsko-Egipska Misja Archeologiczno-Konserwatorska w Świątyni Hatszepsut w Deir el-Bahari. Polacy są wszędzie:). A rekonstrukcja świątyni wykonywana jest przez polską misję archeologiczną. Prace zostały rozpoczęte dawno, bo w 1961 roku, w pierwszym okresie kierował nimi profesor Kazimierz Michałowski, legenda egiptologii, autor wielu książek o Egipcie.
W 2002 roku świątynia została udostępniona zwiedzającym.


UFF, JAK GORĄCO!
Uwierzcie, że upał staje się nie do wytrzymania, choć to dopiero marzec. Zwiedzanie zwiedzaniem, ale widzę, że każdy marzy tylko o cieniu. Obok znajduje się punkt gastronomiczny, w którym można kupić picie, i tam też jest zbiórka. Czekamy na wszystkich odpoczywając i oglądając zdjęcia.
Przed nami Kolosy Memnona i Karnak- będzie się działo!
…cdn…


