Zakres możliwości faraona jako władcy był tak szeroki, że każde w zasadzie jego słowo było prawem. Sprawiedliwością nazywano to, ,,co faraon lubi”, złem zaś to, ,,czego faraon nienawidzi”. Przez cały czas trwania państwowości egipskiej król był źródłem wszelkiego działania społecznego. Był dla zbiorowości Egipcjan tym samym, czym serce dla organizmu (według ich psychologii). Faraon był zawsze traktowany jako najwyższy autorytet i jako jedyna osoba w państwie, mógł podejmować decyzje na skalę ogólnospołeczną. Jak już podkreślałam, wszyscy urzędnicy, ( nie wyłączając tych najwyższych rangą) byli tylko pośrednikami pomiędzy nim a warstwą bezpośrednich wykonawców jego woli. Król był żywym bogiem, bądź od czasów Nowego Państwa- pośrednikiem między bogami a ludźmi, i wierzono, iż posiada nadprzyrodzone zdolności. Cechami osobowości króla były zatem: wszechwiedza, nieomylność i sprawiedliwość. Stąd tylko on może stanowić prawo, sądzić czy wymierzać sprawiedliwość. Wierzono, iż był źródłem wszelkiej mądrości, radości i dobrobytu.
W systemie prawnym faraon nie jest sędzią bezpośrednim (byłoby to niemożliwe w tak rozległym kraju) i nie można było formalnie się do niego odwoływać, ale bez jego zgody nie mogły być wymierzane kary cielesne- tak dla nas dziś brutalne, jak obcinanie nosa i uszu, ani egzekucje.
Jedynym prawodawcą był faraon, ale mógł on przekazywać swoje kompetencje sądownicze innym urzędnikom. Tak było w przypadku Ramzesa IV (XX dynastia), który został wyznaczony na następcę tronu przez swego ojca, po długim okresie wahania. Gdy w końcu decyzja została podjęta, zawiązał się spisek haremowy, mający na celu osadzenie na tronie innego księcia, Pentaura. Spiskowcy zamordowali starego króla, ale nie osiągnęli zamierzonego celu- zostali uwięzieni i skazani, a rządy ostatecznie przejął Ramzes IV. Panowanie tego faraona rozpoczęły próby przełamania kryzysu państwa i zapewnienie sobie władzy, co wymagało energii i zręczności. Król zajął się też osądzeniem spiskowców. Jak mówią źródła, nie sądził sam – przekazał sprawę nadzwyczajnemu trybunałowi, złożonemu z dwunastu urzędników. Przeciwko korupcji, która w tym procesie wyszła na jaw, Ramzes IV ustanawia w swojej tytulaturze królewskiej program rządowy, szczególnie akcentujący maat, czyli sprawiedliwy porządek i harmonię.
Przedstawiciele prawa, nawet najniższego stopnia, budzili lęk wśród ludności, wśród rzemieślników i chłopów. Zbyt często bowiem ich przybycie mogło oznaczać jedno: zapowiedź chłosty lub konfiskatę mienia. Moraliści zalecali stróżom prawa umiarkowanie i łagodność mówiąc: ,,Nie oszukuj przy pobieraniu podatków, ale nie bądź też zbyt twardy. Jeśli znajdziesz na liście wielką zaległość biednego człowieka, rozłóż mu ją na trzy części. Zostawisz mu dwie części, aby nie musiał żyć z jednej tylko”. Wysoko postawieni urzędnicy umieszczali w swych grobowcach czy posągach inskrypcje świadczące o tym, że kierowali się podobnymi zasadami: ,,Czyniłem– powiada wezyr Ptahmes- to, co pochwalają ludzie i z czego zadowoleni są bogowie. Dawałem chleb głodnemu. Żywiłem tego co nie miał nic.”
Faraon Horemheb, usiłując tępić kłamstwo i walczyć z niesprawiedliwością, wydał edykt przeciwko nadużyciom. Każdy urzędnik, któremu dowiedziono by, że nadużył władzy, mógł być skazany na obcięcie nosa i deportowany. Trochę wcześniej od Horemheba, panował Menmaatre, który również ogłosił swój dekret. Skierowany był do wezyrów, magnatów, sędziów, do syna królewskiego z Kusz, dowódców łuczników, przełożonych nad złotem, naczelników plemion z południa i północy, koniuszych, przełożonych stajen, noszących parasol, strażników domu królewskiego i wszystkich ludzi wysłanych z poselstwem, do których król zwracał się w surowym tonie. Chodziło o zabezpieczenie poświeconej w Abydos świątyni Miliona Lat, którą król bogato wyposażył w grunty, personel i stada bydła. Każdy urzędnik, który przywłaszczyłby sobie dobro należące do świątyni, miał być ukarany chłostą, otrzymać co najmniej sto batów, a wreszcie oddać, co zabrał, i wpłacić sto razy tyle tytułem odszkodowania i procentów. W niektórych wypadkach prawo przewidywało jako karę dwieście batów i pięć złamań kości, a nawet obcięcie nosa i wcielenie winowajcy do służby świątynnej jako robotnika rolnego.
Inną formą kary dla Egipcjan były formułowane w formie zaklęć regułki i zdania, umieszczane w grobowcach i świątyniach. Wynikało z nich jasno, jakie występki były karane. Miało to spowodować przestrach ludzi i odstąpienie od złych czynów- głównie chodziło o włamywanie się do grobowców i okradanie ich. Jednakże bojaźń bogów i lęk przed karą śmierci mogły ochraniać świątynie i grobowce do czasu, gdy uczciwa i czujna policja sprawowała straż na zachodzie Teb. Nastały jednak czasy, kiedy policja zapomniała o swoich obowiązkach, przekupywana przez rabusiów, a to spowodowało, że groźne napisy straciły całą moc.
SINUHET
Poza karaniem swoich poddanych, faraon był władny stosować prawo łaski. Nie wiemy, jak często prawo to było stosowane, gdyż źródła milczą na ten temat. Jedynym przykładem, jaki możemy przytoczyć, jest historia zamieszczona w pamiętniku Sinuheta, opowieści pochodzącej z czasów Średniego Państwa. Akcja rozpoczyna się w chwili śmierci Amenenhata I, założyciela XII dynastii, który zginął w wyniku przeprowadzonego zamachu. Koregentem starego króla był jego syn Sezostris I, który wrócił właśnie z wyprawy przeciwko Libijczykom. Kiedy Sezostris podążał do rezydencji, dowiedziawszy się o śmierci ojca, Sinuhet podsłuchał spiskowców, którzy chcieli osadzić na tronie innego z synów królewskich. Ogarnął go paniczny strach, obawiał się, że kraj pogrąży się w bratobójczej wojnie, (,,Poszedłem na południe, nie mając jednak zamiaru udania się na dwór, myślałem bowiem, że będą tam walki, i nie sądziłem, bym mógł zostać przy życiu po tym wszystkim”) dlatego uciekł przez Przesmyk Sueski i spotkał się z koczującym plemieniem Azjatów. Dalej opowieść dotyczy wędrówek po dzisiejszych terytoriach Syrii i Libanu. Wreszcie Sinuhet osiadł na wiele lat w kraju Jaa, ożenił się z córką księcia i pozostał tam, aż jego dzieci dorosły. Stał się doradcą w sprawach wojskowych dla wodzów azjatyckich, sam też brał udział w walkach i usuwał wrogów z pastwisk, odganiał ich od studni oraz porywał ludzi i bydło. Lecz przez te wszystkie lata tęsknił za ojczyzną: ,,O boże, kimkolwiek jesteś, który przeznaczyłeś mi tę ucieczkę, zmiłuj się, powróć mnie do ojczyzny. Możesz przecież sprawić, żebym znów ujrzał to miejsce, w którym serce moje zawsze przebywało. Cóż bowiem jest dla mnie ważniejsze niż pochowanie mego ciała w ziemi, na której się urodziłem? Przyjdź mi na ratunek”.
Dalej czytamy, że król dowiedział się o Sinuhecie i wysłał posłańców z podarkami, oraz rozkazem powrotu do Egiptu, uważając, że nie uczynił on nikomu nic złego. Faraon nie poprzestał na darowaniu Sinuhetowi kary i pozwoleniu, aby powrócił, lecz nakazał dopuścić go przed swoje oblicze. Awanturnik rozstał się ze swoimi przyjaciółmi Beduinami, rozdzielił między nich podarki przesłane przez dwór królewski, i oddał się pod opiekę żołnierzy. Po przybyciu do pałacu, Sinuhet został zaprowadzony do sali kolumnowej, gdzie padł na twarz przed królem. Ten zwrócił się do naszego bohatera najpierw bardzo ostro, ale złagodniał i pozwolił przemówić Sinuhetowi. Ponieważ Sinuhet nie chciał nadużyć dobroci króla mówił krótko, kończąc: ,,Oto stoję przed tobą. Ty jesteś życie; niech Twój Majestat uczyni wedle ochoty.”
Opowiadanie, uważane za autentyczną relację skopiowaną z biografii w grobowcu, kończy się opuszczeniem przez ułaskawionego Sinuheta pałacu. Było to bardzo szczęśliwe zakończenie, gdyż bohater zyskał to, na czym najbardziej mu zależało- podobnie jak każdemu Egipcjaninowi- możliwość pochówku w grobowcu na ziemi ojczystej.
cdn…

















