Tag: statkiem po Nilu

  • Dzień 4, czyli  handel w niedzielę (cz.II)

    Dzień 4, czyli handel w niedzielę (cz.II)

    IMG_1822

    NA STATKU

    Na statku życie toczy się swoim leniwym rytmem. Przebieramy się po wycieczce do Edfu i schodzimy na śniadanie. Jest 8 rano, statek odpływa w kierunku Luksoru. Przed nami kolejne atrakcje.

    Poranna pobudka i kilka godzin zwiedzania zaostrzyło nasze apetyty. Śniadanie smakuje wybornie. Jajecznica czy omlety smażone na miejscu, a nie odgrzewane w bemarach to uczta dla podniebienia, nie dziwi więc kolejka oczekujących. Na statku panuje dobra atmosfera, przy stolikach słychać rozmowy i śmiechy, każdy dzieli się wrażeniami i opowieściami. Ludzie się już poznali przez te kilka dni i stali się bardziej rozmowni. Zawiązują się pierwsze znajomości, przechodzenie na ,,Ty”. My także mamy swoją parę, z którą trzymamy się najbardziej. Życie pokaże, że ta znajomość będzie miała swój ciąg dalszy już po powrocie do Polski.

    Póki co- jemy razem śniadanie i słuchamy opowieści o podróżach i podróżnikach. Przy naszym stole przewijają się historie z Tajlandii, rejs po Morzu Śródziemnym bogato urozmaicony zdjęciami, czy opowieści z Brazylii. Jest ciekawie…

    Statek zaczyna płynąć, a fale oblewające nasze restauracyjne okna nadają tej chwili niezapomniane emocje…

    IMG_1824

    NIL I OPALANIE

    Nil nas zachwyca. Wąski pas zieleni tuż przy brzegu i pustynne obszary w zasięgu wzroku rozciągają się kilometrami wzdłuż brzegu rzeki. Dzisiaj ten krajobraz będzie towarzyszył nam przez kilka godzin bez przerwy. Dopiero popołudniu dobijemy do Luksoru.

    Po śniadaniu czeka nas spotkanie informacyjne z Pauliną w barze. Do obiadu a potem do przerwy kawowej mamy w zasadzie czas wolny. Pogoda wspaniała więc skorzystamy z dobrodziejstw tarasu- czyli jak to mówią – leżing, plażing i smażing. Tu krem z wysokim filtrem jest pożądany!

    IMG_1826
    na Nilu

    POPOŁUDNIOWE ATRAKCJE

    Popołudniu będą dwie atrakcje- żeby nie było, że ktoś się nudzi. Pierwsza to przerwa kawowa, podczas której będą na tarasie smażone naleśniki. Po naleśnikach dla chętnych będzie pokaz składania ręczników, z których przecież słyną egipskie hotele. Pokażą nam m.in. łabędzie- liczyłam jednak, że to my będziemy aktywnie uczestniczyć w tych pokazach. Niestety są to typowe pokazy a nie warsztaty, więc z nauki nici.

    IMG_1852
    Statek wpływający w śluzę. Za nim ustawiają się kolejne

    ŚLUZA W ESNIE

    Druga atrakcja to przepłynięcie statku przez śluzę w Esnie. Tu różnica poziomów wody jest kilkumetrowa, statki wpływają w wąską śluzę, która jest zamykana z obu stron. Następnie poziom wody jest wyrównywany do poziomu wody z kierunku, w którym statek płynie. Nasza Esmeralda płynie w dół Nilu, na północ, więc woda jest obniżana. Statek opada, a następnie otwierają się wrota śluzy i możemy płynąć dalej.

    IMG_1842
    Może galabiję?
    IMG_1857
    Śluza w Esnie. Widać wyraźnie jaka jest różnica poziomu wody w Nilu.
    IMG_1867
    Woda wypuszczona, statek opadł niżej, śluzę można otwierać.
    IMG_1868
    Ale jeszcze takie atrakcje na odchodne. U góry, na moście śluzy widać policjanta z bronią. W Egipcie to widok powszechny

    HANDEL

    Miało być dzisiaj o handlu, a że jest niedziela, to miało być o handlu w niedzielę.

    Kiedy przypływamy do Esny, mieszkańcy wylegają na brzeg. Chociaż ja mam wrażenie, że stoją tak całymi dniami czekając na jakieś atrakcje. A atrakcją są turyści, a turyści mają kasę, więc turyście trzeba coś zaproponować, żeby tą kasę mógł wydać. A że śluza jest wąska i brzegi są blisko- to czemu nie! Pohandlujmy! Tak więc atakują nas z brzegu, wrzucają nam na pokład worki foliowe z rzeczami w środku, jeśli coś ci się spodoba – wkładasz kasę do środka, do jakiejś innej rzeczy i odrzucasz. Na naszym pokładzie miały branie obrusy.

    Najbardziej niebezpiecznie było, kiedy handel przeniósł się z brzegu na wodę, a małe łódki wpływające do śluzy bujały się przy burcie statku. Hałas, krzyki, nawoływania i ogromna chęć i determinacja Egipcjan zaskoczyły nas najbardziej.  Ta walka o dolara, to jak walka o byt.

    Na szczęście to profesjonaliści w swoim fachu, więc wypadków nie było. Statek powoli opuścił śluzę i wypłynął na nowe wody. Przed nami Luksor, płyniemy!

     

    …cdn…

     

  • Dzień 4, czyli dorożką po Egipcie (cz.I)

    Dzień 4, czyli dorożką po Egipcie (cz.I)

    Ta niedziela była inna niż wszystkie. Przede wszystkim zaczęła się o 5:00 rano, co raczej w niedzielę się nie zdarza. Który to już raz wstajemy o piątej rano podczas tej wycieczki? Już nawet nie liczę. Już się nawet nie dziwię, widząc kartkę w recepcji z planem kolejnego dnia. Wyśpię się kiedy indziej- myślę sobie. I cieszę się kolejną przygodą. Bo będą dorożki!

    IMG_1666
    Dorożki w okolicy świątyni Edfu

    Dzień zaczyna się tak szybko, gdyż mamy podobno uniknąć tłumów turystów, co w praktyce spowodowało, że udało się nam uniknąć upałów, nie tłumów.

    Nasz plan na dzisiaj to świątynia w Edfu i świątynia w Luksorze- dwie najpiękniejsze
    i najlepiej zachowane świątynie w Egipcie.

    IMG_20180311_071605
    Wejście do światyni w Edfu (pylon)IMG_1800

    ŚWIĄTYNIA W EDFU

    Na północ od Asuanu, w połowie drogi między Asuanem a Luksorem, znajduje się świątynia w Edfu poświęcona Horusowi. Horusa symbolizował  sokół, a sam Horus był bogiem nieba i opiekunem faraona.

    IMG_1796
    Sfotografowałam się z bogiem Horusem, a niech mnie też chroni 🙂 Na szyi mam chustkę, która pierwotnie była ,,giftem” for madame, czy jakoś tak.
    IMG_1696
    Posąg Horusa w zwierzęcej postaci

    Zabytek jest ogromny, więc nie dziwi nas ogrom turystów, z którymi jakoś się mocno nie tłoczymy. Przyjechał tu cały świat, różnorodność ras, kolorów skóry i języków przypomina mi wieżę Babel.

     

    IMG_1760
    Takich tajemniczych i klimatycznych zakamarków jest tu więcej
    IMG_1724
    Barka solarna

     

    Świątynia została wybudowana przez dynastię Ptolemeuszów, która rządziła Egiptem po śmierci Aleksandra Wielkiego. Długość całej świątyni wynosi 137 m, a jej szerokość to 79 m.

    IMG_1717
    Sufit w Edfu. Widać wyraźnie inny kolor sufitów i ścian (kolumn)

    Charakterystyczne dla świątyni jest to, że sufity są bardzo osmalone. Teoria głosi, że budowla była zasypana piaskiem prawie pod sam sufit, zamieszkiwała ją miejscowa ludność (Beduini), a czarne sufity mogą być efektem palenia ognisk. Teoria jest tylko w połowie prawdziwa, gdyż zagadką pozostają nieosmolone kolumny….

    DOROŻKI

    Atrakcją jest przejazd dorożkami, wprost spod burty statku pod drzwi świątyni- można tak powiedzieć. Wszystko jest sprawnie zorganizowane, zostajemy podzieleni po 4 osoby (dwie pary zazwyczaj), dostajemy numer dorożki, którą dojedziemy pod bramy świątyni i którą musimy wrócić na statek, robią nam pamiątkowe zdjęcie i wio!

    Robert siada z woźnicą i powozi w jedną stronę. Dla nas to zabawa, choć stan koników trochę nas zasmuca i przeraża. Takie szkapiny wychudzone. Przejażdżka trwa niecałe 10 minut, na piechotę byłoby dużo dłużej.  Poza tym mamy okazję zobaczyć jak miasto żyje. Jest głośno od stukotów kopyt tych kilkudziesięciu dorożek, które nas wiozą.

    Jak wspomniałam- dla nas ma to być atrakcja turystyczna, zabawa- ale Edfu nie chce nas zabawiać tak naprawdę- oni chcą na nas zarobić. I tak:

    • woźnica ma zapłacone za nasz przejazd, ale wyciąga rękę,
    • pomaga nam wyjść z dorożki pan, który wyciąga za to rękę,
    • zdjęcie które nam zrobiono w dorożce, czeka na nas wywołane do kupienia,
    • wielu zachęca do zakupu wody za bajońską kasę,
    • wchodząc do świątyni, sprzedawcy z okolicznych stoisk, zakładają nam na szyję chusty, a w drodze powrotnej zachęcają do zakupu. I uwierzcie mi- zachęcają to nie jest odpowiednie słowo. Namawiają – też nie. Oni są do granic namolni, niestety.

    Chyba nie potrafię opisać tego biznesu, który tam widać. To trzeba przeżyć samemu. Dla nas to była dobra lekcja mówienia – nie, dziękuję, którego nikt nie chciał słuchać. Przypomina mi to naszą starszą córkę, której koleżanka doradziła kiedyś- jak chcesz coś wymusić od rodziców, to proś tak długo, aż ich zmęczysz. Ta zasada też tu działa. Turyści często robią zakupy na odczepnego. Kiedy już coś kupisz, masz argument przed następnym sklepikarzem, że nie masz kasy.

    W Edfu czujesz się, jakby oblazła cię szarańcza. Dużo traci się przyjemności ze zwiedzania. Ale to tylko moje odczucia.

    Na statku odetchnęliśmy z ulgą. Czy może być jeszcze gorzej?

    …cdn…

     

  • Dzień 2, czyli zaczynamy zwiedzanie (cz.III)

    Dzień 2, czyli zaczynamy zwiedzanie (cz.III)

     

    IMG_1374ŚWIĄTYNIA IZYDY

    Wyspa File to tak naprawdę nie jest wyspa File. Świątynię Izydy Egipcjanie przenieśli na wyspę Agilkia, żeby uratować bezcenne zabytki, które były podtapiane przez wody Nilu, po wybudowaniu Tamy w Asuanie.

    Świątynia została przeniesiona w II połowie XX wieku, a nawet wpisana na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Sprawdziłam w Wikipedii, że Polska ma aż 15 zabytków, a Egipt tylko 7.  Lubię Polskę, ale gdzie to UNESCO ma oczy?

    DSCF2486

    Nie będę przepisywać wiadomości z Wikipedii o Izydzie czy świątyni, bo nie tak chciałabym pokazać ,,mój” Egipt. Suche wiadomości to przecież każdy może sobie ,,wygooglować”. Mam w domu dość pokaźną bibliotekę książek, myślę więc, że opisy dotyczące starożytnego Egiptu zostawię na inną okazję.

    Jest wczesne popołudnie. Cieszy możliwość rozprostowania nóg po tylu godzinach drogi. Wsiadamy do łodzi motorowych i płyniemy na wyspę.

    Po drodze czekają nas miejscowe atrakcje, czyli możemy kupić pamiątki, mapy, przewodniki, biżuterię. Chętnych nie brakuje. Wiadomo, pierwszy dzień, zapasy gotówki jeszcze nie są na wyczerpaniu 🙂

    IMG_1277

    Pogoda piękna, możemy się nacieszyć słońcem i wysoką temperaturą. Nad wodą jest przyjemnie, a podróż Nilem jest krótka. Wyspa, zwiedzanie i zaraz zbiórka. W międzyczasie nasze bagaże z autokaru zostały zawiezione na statek.

    Robimy zdjęcia, ja pstrykam każdy szczegół, potem będziemy mieć kilka tysięcy fotek. Ale kiedy opisuję teraz wrażenia- i tak mam żal do siebie, że nie pstrykałam więcej.

    OGRÓD BOTANICZNY

    Po zwiedzaniu zabytków czeka nas zobaczenie ogrodu botanicznego, który znajduje się po drugiej stronie wyspy. Liczyłam na spokojne oglądanie ciekawych okazów z przewodnikiem. Zawiodłam się bardzo, gdyż ten punkt programu, to w zasadzie ,,nagabywanie” turystów do kupowania pamiątek. Wszędzie chodzili za nami miejscowi sprzedawcy, a także dzieci wołając ,,one dollar”, ,,one dollar”. Odeszła nam ochota na zwiedzanie….

    DSCF2514DSCF2513

    DSCF2512
    OGRÓD BOTANICZNY

    Po opuszczeniu wyspy, łódki zawiozły nas na statek. Zmęczeni długim dniem i długą podróżą z Hurghady do doliny Nilu na wysokość I katarakty (myślę, że około 500 km), jesteśmy szczęśliwi, kiedy widzimy Esmeraldę- nasz dom na najbliższe kilka dni.

    …cdn…