Kategoria: Egipt współczesny

  • Dzień 5, czyli same dziwne rzeczy (cz.II)

    IMG_2078
    Świątynia Hatszepsut z oddali

    Kobieta- król? Drzewa na pustyni? Polskie ślady w głębi Egiptu? Pornografia? Tak, to wszystko spotka nas za chwilę w… Deir el-Bahari.

    A może w świątyni Hatszepsut?

    Nie, to było w ,,Świątyni Milionów Lat”.

    Okazało się, że wszystkie te trzy nazwy dotyczą jednego i tego samego miejsca. Świątyni zbudowanej przez kobietę-faraona Hatszepsut.

    IMG_20180312_092019

    DSCF2608

    O, BOGOWIE!

    Przewodnicy dbają o to, by urozmaicić nam zwiedzanie kolejnej świątyni i by przybliżyć trochę starożytną historię i mitologię Egiptu. Wybierają z naszej wycieczki kilka osób i snują opowieści o stworzeniu świata, pokazując bogów na konkretnych przykładach. Łatwiej wchodzi do głowy, łatwiej zapamiętuje się te wszystkie imiona: Izyda, Horus, Ozyrys, Set. Lecz o egipskich bogach napiszę Wam innym razem, bo wchodzimy już do świątyni. A w zasadzie opuszczamy pomieszczenie z makietą obiektu, i podążamy długą aleją ku tarasom czegoś, co nazwałabym, pałacem, a nie  świątynią grobową króla.

    JESTEŚMY NA PUSTYNI

    Bardzo cennym znaleziskiem i pozostałością w ziemi jest….drzewo. Przewodnicy mówią nam, że jest to drzewo z czasów świetności świątyni, kiedy to do wejścia prowadziła aleja sfinksów, a okolice porastały drzewa, sprowadzone z krainy Punt. Cóż, musimy im wierzyć, gdyż z ziemi wystaje tylko ,,coś”. Małe, nic nie przypominające i w kolorze skał i piasków całej okolicy. Używamy wyobraźni, i wierzymy, że rosło tu drzewo. Po chwili idziemy dalej.

    IMG_2096
    Skały otaczające świątynię jakby chciały nas chronić …albo spaść nam na głowę

    CZY BYLI KOCHANKAMI?

    Przytulona do wielkiej ściany skalnej, która nie daje jednak ani trochę cienia, świątynia grobowa faraona Hatszepsut, jest inna niż wszystkie widziane przez nas do tej pory miejsca. Jej ażurowy kształt daje poczucie lekkości i ponadczasowości. Kolumny i rampy tworzą bryłę, która nie ma wieku. Gdy patrzysz na Pałac Kultury czy na Wersal, to potrafisz ustawić te budowle w czasie, w konkretnej epoce. Tu jest inaczej. Może to być siedziba najnowocześniejszej firmy na świecie przy odrobinie retuszu. Uf, ale się rozmarzyłam…

    Ale miejsce urzeka swoim pięknem. Nie wiemy, czy Hatszepsut zaprojektowała całość, ale wiemy, że świątynia została zbudowana przez budowniczego Senenmuta. Nie wiemy do końca jakie relacje ich łączyły, ale na pewno był kimś ważnym w jej życiu.

    Nasz przewodnik Nagi opowiada, że niedaleko świątyni znajdują się rysunki, które przedstawiają Hatszepsut i Senenmuta. Obrazków jest ponad 80 i stanowią swoistego rodzaju egipską kamasutrę, co zaprzecza temu, iż Senenmut był tylko zaufanym sługą królowej. Rysunki zostały podobno wykonane przez pracujących przy świątyni robotników. Temat sprawdziłam w internecie, są nawet zdjęcia. Nie do wiary!

    IMG_2098

    WITAJCIE POLACY!

    Po wejściu na górny taras, nasz wzrok przykuwa tabliczka z napisem ,,Polish-Egyptian Archeological and Conservation Mission of The Hatshepsut Temple”. Łał! Tak, to tutaj znajduje się Polsko-Egipska Misja Archeologiczno-Konserwatorska w Świątyni Hatszepsut w Deir el-Bahari. Polacy są wszędzie:). A rekonstrukcja świątyni wykonywana jest przez polską misję archeologiczną. Prace zostały rozpoczęte dawno, bo w 1961 roku, w pierwszym okresie kierował nimi profesor Kazimierz Michałowski, legenda egiptologii, autor wielu książek o Egipcie.

    W 2002 roku świątynia została udostępniona zwiedzającym.

    DSCF2621

    IMG_2126
    Wszędzie można spotkać chętnych do zrobienia nam zdjęcia lub zrobienia z nim zdjęcia. Za ,,one dollar”

    IMG_2110UFF, JAK GORĄCO!

    Uwierzcie, że upał staje się nie do wytrzymania, choć to dopiero marzec. Zwiedzanie zwiedzaniem, ale widzę, że każdy marzy tylko o cieniu. Obok znajduje się punkt gastronomiczny, w którym można kupić picie, i tam też jest zbiórka. Czekamy na wszystkich odpoczywając i oglądając zdjęcia.

    Przed nami Kolosy Memnona i Karnak- będzie się działo!

    …cdn…

    IMG_2119
    Miejscami zachowana barwna kolorystyka

    IMG_2123

    IMG_2133
    Detale mocno miejscami uszkodzone, ale nadal dobrze widać precyzję rzemieślników
  • Dzień 5, czyli perły Egiptu (cz.I)

    Dzień 5, czyli perły Egiptu (cz.I)

    IMG_2038
    Z biletu wynika, że mamy wejście do 3 grobowców.

    Poniedziałek przywitał nas pobudką o 7:15. Dzień zapowiadał się bardzo intensywnie i został podzielony na dwie części. Po śniadaniu na statku mieliśmy w planie zwiedzanie Doliny Królów, świątyni Hatszepsut i Kolosów Memnona, a po obiedzie- świątyni w Karnaku. O dodatkowych punktach programu – czyli fabryce alabastru i muzeum papirusu przy tamtych ,,perłach Egiptu” nawet nie wspomnę.

    Jak dla mnie, doba powinna tego dnia mieć 50 a nie 24 godziny. Nie dało się zwiedzić wszystkiego dokładnie i nie dało się zapamiętać wszystkiego- tyle wrażeń na nas czekało.

    IMG_2049
    Plan Doliny Królów
    IMG_2041
    Nekropolia jest otoczona górami. Wejścia do grobowców są dobrze opisane. Ja byłam wykończona temperaturą, ale szczęśliwa.

    DOLINA KRÓLÓW

    Do Doliny Królów jedzie się najpierw autokarem, potem wagonikami przypominającymi ciuchcie dla dzieci. Nasza wycieczka zaczęła się o 8:30, ale temperatura na tej pustyni dawała się we znaki od rana. Szczerze Wam powiem, że podziwiam amatorów zwiedzania tego rejonu Egiptu w lipcu czy sierpniu. Bez butelki wody, chustki lub czapki na głowę i przewiewnych ciuchów nie warto się tam wybierać. Jednym słowem – patelnia! W ramach biletu, mamy dostępne 4 grobowce, z których wolno nam wybrać i wejść do trzech.

    Należy pamiętać, że w grobowcach nie świeci wprawdzie palące słońce, ale jest duszno. Wchodzi tam też bardzo dużo turystów, więc momentami jest tłoczno. Jeden grobowiec, który zwiedzałam (faraona Merenptaha) jest stromy i zwiedza się go schodząc i wchodząc po schodach. Jest to bardzo męczące, kiedy z dusznego pomieszczenia, po przebyciu iluśtam setek schodów pod górkę- wychodzimy na zewnątrz, wpadając w pułapkę pustynnych upałów. Butelka wody uratowała mi życie :)))

    Jednak ogromna ilość turystów z całego świata oraz nieziemski upał nie są w stanie  przyćmić wspaniałości i majestatu tego miejsca. To ogromna nekropolia, w której odkryto 64 grobowce i wiele mniej znanych, niedokończonych korytarzy.

    IMG_2050

    IMG_2046
    Najsłynniejsze miejsce w Dolinie Królów, najsłynniejszy grobowiec świata- KV62 – Tutanchamona

    Nie każdy wie, że obok Doliny Królów, w której chowani byli faraonowie Egiptu z 18, 19 i 20 dynastii, znajduje się Dolina Królowych- miejsce spoczynku żon faraonów i niektórych książąt. Odkryto prawie 100 grobowców w tym miejscu, lecz ich zwiedzanie nie jest ujęte w programie naszej wycieczki.

    Od angielskich nazw obu tych dolin, wzięło się potoczne stosowanie KV i QV wraz z numerem grobowca. Zostały one ponumerowane w kolejności odkrycia. Grobowiec faraona Tutanchamona ma numer KV 62. Tam wstęp jest dodatkowo płatny. No i skarbów tam już nie ma- zostały wywiezione do Muzeum w Kairze.

    Jak pisałam, możemy wejść do 3 grobowców z czterech do wyboru. Robert odstąpił mi swój bilet, więc ja byłam w czterech, a on w dwóch. Dobry mąż wie, co zrobić, żeby żona była zadowolona 🙂 Ja byłam mega szczęśliwa!

    Dodatkowo płatna jest także możliwość robienia zdjęć, choć słyszałam, że w poprzednich latach był kategoryczny zakaz fotografowania. Można też dać bakszysz do ręki- np. za kilka euro czy dolarów otrzymasz w zamian uśmiech oraz wskazówki, które miejsca warto fotografować.

    IMG_1983
    KV2, grobowiec faraona Ramzesa IV

    KV

    IMG_1988
    Wspaniałe kolory, ściany zapisane hieroglifami, grobowiec został obrabowany już w starożytności

    Grobowce faraonów (trzech Ramzesów i Merenptaha) są pięknie zdobione hieroglifami i malowidłami. Żywe barwy tych ścian cieszą oczy, ale nie można uwierzyć, że mają tak wiele lat. Pierwszy pochowany w Dolinie Królów faraon Totmes I panował około 1500 roku p.n.e.

    Chętni do wirtualnego zwiedzania i podziwiania zdjęć z grobowców mogą skorzystać ze strony: http://www.thebanmappingproject.com

    IMG_2011
    Sarkofag, w którym pierwotnie spoczywała na pewno mumia właścicela grobowca, czyli Ramzesa IV

    Wycieczka szybko się kończy, przewodnicy gonią, wyznaczając nam bardzo niewiele czasu na zwiedzanie. Wsiadamy do wagoników i ciuchcia wywozi nas z Doliny na parking, do autokaru.

    IMG_1997IMG_1993IMG_1990IMG_1979

    Kolejny raz muszę podkreślić nienaganną organizację obsługi turystów. Tu się w zasadzie nie czeka- nie czeka na autokar, który podjeżdża pod nos, nie czeka na wejście do świątyń i muzeów, nie czeka na wagoniki, które podjeżdżają jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki.

    Powinnam wspomnieć o bezpieczeństwie- do prawie każdego muzeum, czy świątyni prowadzi wejście, które jest monitorowane. Musieliśmy wykładać na taśmę plecaki, torebki, telefony i przechodzić przez bramkę. Więcej na ten temat jeszcze Wam napiszę. Ale póki co…

    Przed nami kolejny punkt programu- fabryka alabastru. Tu możemy wydać pieniądze; wróć, tu możemy kupić pamiątki z Egiptu 🙂

    …cdn…

  • Dzień 4, czyli Luksor nocą (cz.III)

    Dzień 4, czyli Luksor nocą (cz.III)

    IMG_1899
    Nil w Luksorze o zmierzchu

    MÓJ PLAN DNIA

    Luksor nie był dla nas łaskawy. A w zasadzie mogę napisać, że o mały włos w ogóle byśmy się nie poznali.

    Plan dnia zakładał, że o godzinie 17:00 odbędzie się wycieczka dla chętnych, w programie której znajdzie się zwiedzanie świątyni w Luksorze, przejazd dorożkami po mieście oraz fajka wodna w egipskiej kawiarni. Wieczorem w barze- dwa pokazy- tancerka brzucha i derwisz jako lokalne atrakcje.

    Po emocjach całego dnia, o których Wam pisałam, mieliśmy ochotę na odpoczynek. Poranne wstawanie i kilka godzin na pokładzie statku w pełnym słońcu dało się nam we znaki. Byliśmy po prostu padnięci. Robert zasnął, ja odpoczywałam.

    Luksor za oknem kusił swoim majestatem. Ale postanowiłam zapoznać się z nim następnego dnia rano. Statek przecież nie odpłynie. Nawet nie przyszło mi do głowy, żeby przeczytać rozkład dnia na poniedziałek, zapoznać się z planem, który w międzyczasie wywiesiła nasza Paulina. W głowie ułożyłam sobie swój plan.

    Po krótkiej regeneracji sił, zeszłam na dół do recepcji, żeby skorzystać z wi-fi. I dobrze, że tak się stało. Mogłabym zakrzyknąć w zasadzie- dzięki Bogu! Krótka pogawędka ze spotkanymi osobami i już wiedziałam, że tracimy niepowtarzalną okazję do poznania świątyni w Luksorze. Ku mojemu ogromnemu zdumieniu okazało się, że nie ma w planie zwiedzania Luksoru w dzień. Jest tylko ta jedna wycieczka dla chętnych, która już się dawno zaczęła!

    Ale statek to nie więzienie, można go opuszczać, pod warunkiem, że nie płynie 🙂 Do kabiny biegłam, Roberta postawiłam na nogi w dwie sekundy, w minutę byliśmy gotowi do wyjścia.

    Dostaliśmy przepustki z nazwą statku i poszliśmy w miasto 🙂

    IMG_1900

    SPACER PO LUKSORZE

    O my naiwni! Jeśli spodziewaliśmy się wydać kasę tylko na bilet wstępu do świątyni, w jakimże byliśmy błędzie!

    Po kilku krokach po nabrzeżu, znalazł się kucharz z naszego statku (tak się nam przedstawił), który chętnie zaprowadził nas do świątyni, opowiadając o niej kilka zdań. Za dolara oczywiście.

    Miasto powitało nas zainteresowanymi spojrzeniami mieszkańców. My też chętnie i z bliska im się przyglądaliśmy. Spacer był krótki, ponieważ świątynia znajduje się nad Nilem, ale bardzo przyjemny. Zmierzchało. Temperatura spadła, zrobiło się chłodniej. Idealnie!

    Mijamy przejście dla pieszych, meczet, w oddali widzimy McDonalds’a. Ale dzisiaj nie skusi mnie żaden hamburger, choćby był za pół dolara.

    Dzisiaj moim celem jest poznanie Ramzesa, chcę spotkać się z nim twarzą w twarz.

    IMG_1972
    Posąg Ramzesa II z widocznym w kartuszu imieniem faraona zapisanym hieroglifami

    LUKSOR

    Luksor (starożytne Teby) to nazwa miasta, która oznacza ,,miasto pałaców”. Jest wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Tu zaczynają się lub kończą rejsy po Nilu.

    Świątynia w Egipcie była miejscem uprzywilejowanym. To dom boga, i w przeciwieństwie do naszych kościołów, niedostępny dla mas. Możemy czuć się szczęściarzami, że widzimy to, czego przeciętny Egipcjanin ponad 3000 lat temu nie mógł zobaczyć. Budowę świątyni rozpoczął faraon Amenhotep III, a Ramzes II ją rozbudował.

    IMG_1946
    Aleja Sfinksów- widok na Luksor
    IMG_1942
    Aleja Sfinksów- widok na Karnak

    Wejście do świątyni jest strzeżone przez kamienne sfinksy, ustawione w długą aleję. Łączą one świątynię w Luksorze ze świątynią w Karnaku, którą zobaczymy następnego dnia.

    Patrząc w stronę wejścia widzimy pylony, podobne do tych w Edfu oraz jeden obelisk stojący po lewej stronie (wschodni). Brak drugiego obelisku (zachodniego) burzy trochę to poczucie idealnej harmonii w egipskich budowlach. Ale cóż zrobić….

    IMG_1915IMG_1975

    Historia jest dość ciekawa, otóż drugi obelisk został podarowany Francji w roku 1831 i stoi na Placu Zgody, na którym w latach krwawej rewolucji francuskiej ścinano gilotyną głowy m.in. króla Francji Ludwika XVI oraz królowej Marii Antoniny. Inicjatorem przekazania obelisku był Jean-Francois Champollion, który odczytał hieroglify.

    IMG_20180311_190256

    IMG_1950
    Obelisk w Luksorze.Wyrzeźbione sceny przedstawiają hołd składany bogowi Re; do tego dołączono królewski protokół i tekst o budowlach, zwycięstwach i rządach króla. Zresztą sami możecie poczytać 🙂

    Kilka lat wcześniej obelisk zwany Igłą Kleopatry został podarowany Anglikom, więc Francuzi nie chcieli być gorsi. Anglicy byli pierwsi, ale Francuzi mają wyższy obelisk. Ten francuski ma 23 metry wysokości i waży 230 ton. To cud, że podczas transportu statkiem po Nilu,  Morzu Śródziemnym oraz po Sekwanie, obelisk się nie złamał.

    Obeszliśmy świątynię, zrobiliśmy zdjęcia, choć mimo szczerych chęci, niektóre nam nie wyszły.

    Cało i zdrowo wróciliśmy na statek, gdzie czekały na nas regionalne atrakcje w barze.

    Dobranoc!

    …cdn…

     

  • Dzień 4, czyli  handel w niedzielę (cz.II)

    Dzień 4, czyli handel w niedzielę (cz.II)

    IMG_1822

    NA STATKU

    Na statku życie toczy się swoim leniwym rytmem. Przebieramy się po wycieczce do Edfu i schodzimy na śniadanie. Jest 8 rano, statek odpływa w kierunku Luksoru. Przed nami kolejne atrakcje.

    Poranna pobudka i kilka godzin zwiedzania zaostrzyło nasze apetyty. Śniadanie smakuje wybornie. Jajecznica czy omlety smażone na miejscu, a nie odgrzewane w bemarach to uczta dla podniebienia, nie dziwi więc kolejka oczekujących. Na statku panuje dobra atmosfera, przy stolikach słychać rozmowy i śmiechy, każdy dzieli się wrażeniami i opowieściami. Ludzie się już poznali przez te kilka dni i stali się bardziej rozmowni. Zawiązują się pierwsze znajomości, przechodzenie na ,,Ty”. My także mamy swoją parę, z którą trzymamy się najbardziej. Życie pokaże, że ta znajomość będzie miała swój ciąg dalszy już po powrocie do Polski.

    Póki co- jemy razem śniadanie i słuchamy opowieści o podróżach i podróżnikach. Przy naszym stole przewijają się historie z Tajlandii, rejs po Morzu Śródziemnym bogato urozmaicony zdjęciami, czy opowieści z Brazylii. Jest ciekawie…

    Statek zaczyna płynąć, a fale oblewające nasze restauracyjne okna nadają tej chwili niezapomniane emocje…

    IMG_1824

    NIL I OPALANIE

    Nil nas zachwyca. Wąski pas zieleni tuż przy brzegu i pustynne obszary w zasięgu wzroku rozciągają się kilometrami wzdłuż brzegu rzeki. Dzisiaj ten krajobraz będzie towarzyszył nam przez kilka godzin bez przerwy. Dopiero popołudniu dobijemy do Luksoru.

    Po śniadaniu czeka nas spotkanie informacyjne z Pauliną w barze. Do obiadu a potem do przerwy kawowej mamy w zasadzie czas wolny. Pogoda wspaniała więc skorzystamy z dobrodziejstw tarasu- czyli jak to mówią – leżing, plażing i smażing. Tu krem z wysokim filtrem jest pożądany!

    IMG_1826
    na Nilu

    POPOŁUDNIOWE ATRAKCJE

    Popołudniu będą dwie atrakcje- żeby nie było, że ktoś się nudzi. Pierwsza to przerwa kawowa, podczas której będą na tarasie smażone naleśniki. Po naleśnikach dla chętnych będzie pokaz składania ręczników, z których przecież słyną egipskie hotele. Pokażą nam m.in. łabędzie- liczyłam jednak, że to my będziemy aktywnie uczestniczyć w tych pokazach. Niestety są to typowe pokazy a nie warsztaty, więc z nauki nici.

    IMG_1852
    Statek wpływający w śluzę. Za nim ustawiają się kolejne

    ŚLUZA W ESNIE

    Druga atrakcja to przepłynięcie statku przez śluzę w Esnie. Tu różnica poziomów wody jest kilkumetrowa, statki wpływają w wąską śluzę, która jest zamykana z obu stron. Następnie poziom wody jest wyrównywany do poziomu wody z kierunku, w którym statek płynie. Nasza Esmeralda płynie w dół Nilu, na północ, więc woda jest obniżana. Statek opada, a następnie otwierają się wrota śluzy i możemy płynąć dalej.

    IMG_1842
    Może galabiję?
    IMG_1857
    Śluza w Esnie. Widać wyraźnie jaka jest różnica poziomu wody w Nilu.
    IMG_1867
    Woda wypuszczona, statek opadł niżej, śluzę można otwierać.
    IMG_1868
    Ale jeszcze takie atrakcje na odchodne. U góry, na moście śluzy widać policjanta z bronią. W Egipcie to widok powszechny

    HANDEL

    Miało być dzisiaj o handlu, a że jest niedziela, to miało być o handlu w niedzielę.

    Kiedy przypływamy do Esny, mieszkańcy wylegają na brzeg. Chociaż ja mam wrażenie, że stoją tak całymi dniami czekając na jakieś atrakcje. A atrakcją są turyści, a turyści mają kasę, więc turyście trzeba coś zaproponować, żeby tą kasę mógł wydać. A że śluza jest wąska i brzegi są blisko- to czemu nie! Pohandlujmy! Tak więc atakują nas z brzegu, wrzucają nam na pokład worki foliowe z rzeczami w środku, jeśli coś ci się spodoba – wkładasz kasę do środka, do jakiejś innej rzeczy i odrzucasz. Na naszym pokładzie miały branie obrusy.

    Najbardziej niebezpiecznie było, kiedy handel przeniósł się z brzegu na wodę, a małe łódki wpływające do śluzy bujały się przy burcie statku. Hałas, krzyki, nawoływania i ogromna chęć i determinacja Egipcjan zaskoczyły nas najbardziej.  Ta walka o dolara, to jak walka o byt.

    Na szczęście to profesjonaliści w swoim fachu, więc wypadków nie było. Statek powoli opuścił śluzę i wypłynął na nowe wody. Przed nami Luksor, płyniemy!

     

    …cdn…

     

  • Dzień 4, czyli dorożką po Egipcie (cz.I)

    Dzień 4, czyli dorożką po Egipcie (cz.I)

    Ta niedziela była inna niż wszystkie. Przede wszystkim zaczęła się o 5:00 rano, co raczej w niedzielę się nie zdarza. Który to już raz wstajemy o piątej rano podczas tej wycieczki? Już nawet nie liczę. Już się nawet nie dziwię, widząc kartkę w recepcji z planem kolejnego dnia. Wyśpię się kiedy indziej- myślę sobie. I cieszę się kolejną przygodą. Bo będą dorożki!

    IMG_1666
    Dorożki w okolicy świątyni Edfu

    Dzień zaczyna się tak szybko, gdyż mamy podobno uniknąć tłumów turystów, co w praktyce spowodowało, że udało się nam uniknąć upałów, nie tłumów.

    Nasz plan na dzisiaj to świątynia w Edfu i świątynia w Luksorze- dwie najpiękniejsze
    i najlepiej zachowane świątynie w Egipcie.

    IMG_20180311_071605
    Wejście do światyni w Edfu (pylon)IMG_1800

    ŚWIĄTYNIA W EDFU

    Na północ od Asuanu, w połowie drogi między Asuanem a Luksorem, znajduje się świątynia w Edfu poświęcona Horusowi. Horusa symbolizował  sokół, a sam Horus był bogiem nieba i opiekunem faraona.

    IMG_1796
    Sfotografowałam się z bogiem Horusem, a niech mnie też chroni 🙂 Na szyi mam chustkę, która pierwotnie była ,,giftem” for madame, czy jakoś tak.
    IMG_1696
    Posąg Horusa w zwierzęcej postaci

    Zabytek jest ogromny, więc nie dziwi nas ogrom turystów, z którymi jakoś się mocno nie tłoczymy. Przyjechał tu cały świat, różnorodność ras, kolorów skóry i języków przypomina mi wieżę Babel.

     

    IMG_1760
    Takich tajemniczych i klimatycznych zakamarków jest tu więcej
    IMG_1724
    Barka solarna

     

    Świątynia została wybudowana przez dynastię Ptolemeuszów, która rządziła Egiptem po śmierci Aleksandra Wielkiego. Długość całej świątyni wynosi 137 m, a jej szerokość to 79 m.

    IMG_1717
    Sufit w Edfu. Widać wyraźnie inny kolor sufitów i ścian (kolumn)

    Charakterystyczne dla świątyni jest to, że sufity są bardzo osmalone. Teoria głosi, że budowla była zasypana piaskiem prawie pod sam sufit, zamieszkiwała ją miejscowa ludność (Beduini), a czarne sufity mogą być efektem palenia ognisk. Teoria jest tylko w połowie prawdziwa, gdyż zagadką pozostają nieosmolone kolumny….

    DOROŻKI

    Atrakcją jest przejazd dorożkami, wprost spod burty statku pod drzwi świątyni- można tak powiedzieć. Wszystko jest sprawnie zorganizowane, zostajemy podzieleni po 4 osoby (dwie pary zazwyczaj), dostajemy numer dorożki, którą dojedziemy pod bramy świątyni i którą musimy wrócić na statek, robią nam pamiątkowe zdjęcie i wio!

    Robert siada z woźnicą i powozi w jedną stronę. Dla nas to zabawa, choć stan koników trochę nas zasmuca i przeraża. Takie szkapiny wychudzone. Przejażdżka trwa niecałe 10 minut, na piechotę byłoby dużo dłużej.  Poza tym mamy okazję zobaczyć jak miasto żyje. Jest głośno od stukotów kopyt tych kilkudziesięciu dorożek, które nas wiozą.

    Jak wspomniałam- dla nas ma to być atrakcja turystyczna, zabawa- ale Edfu nie chce nas zabawiać tak naprawdę- oni chcą na nas zarobić. I tak:

    • woźnica ma zapłacone za nasz przejazd, ale wyciąga rękę,
    • pomaga nam wyjść z dorożki pan, który wyciąga za to rękę,
    • zdjęcie które nam zrobiono w dorożce, czeka na nas wywołane do kupienia,
    • wielu zachęca do zakupu wody za bajońską kasę,
    • wchodząc do świątyni, sprzedawcy z okolicznych stoisk, zakładają nam na szyję chusty, a w drodze powrotnej zachęcają do zakupu. I uwierzcie mi- zachęcają to nie jest odpowiednie słowo. Namawiają – też nie. Oni są do granic namolni, niestety.

    Chyba nie potrafię opisać tego biznesu, który tam widać. To trzeba przeżyć samemu. Dla nas to była dobra lekcja mówienia – nie, dziękuję, którego nikt nie chciał słuchać. Przypomina mi to naszą starszą córkę, której koleżanka doradziła kiedyś- jak chcesz coś wymusić od rodziców, to proś tak długo, aż ich zmęczysz. Ta zasada też tu działa. Turyści często robią zakupy na odczepnego. Kiedy już coś kupisz, masz argument przed następnym sklepikarzem, że nie masz kasy.

    W Edfu czujesz się, jakby oblazła cię szarańcza. Dużo traci się przyjemności ze zwiedzania. Ale to tylko moje odczucia.

    Na statku odetchnęliśmy z ulgą. Czy może być jeszcze gorzej?

    …cdn…

     

  • Dzień 2, czyli dlaczego Egipt? (cz.I)

    Dzień 2, czyli dlaczego Egipt? (cz.I)

    IMG_1190

    Z lotniska w Hurghadzie zostaliśmy zawiezieni do hotelu Hostmark, a w zasadzie Grand Seas Resort Hostmark.

    Wrażeń z pierwszych godzin w Egipcie było tyle, że ciężko wszystko opisać.

    PLUSY

    Hotel zagwarantował nam ogromny pokój z trzema łóżkami, w tym dwa podwójne. Czysta pościel, czysta łazienka, miękkie ręczniki.

    Wszędzie zielono i kolorowo, palmy, kwiaty, drzewa… Blisko nad Morze Czerwone, miła plaża, wąska ale długa, czysto.

    Piękne baseny i całe otoczenie hotelu.

    IMG_1229IMG_1163IMG_1179Fascynujące, jak ten księżyc wisi na niebieIMG_1196IMG_1227

    Plusem było też jedzenie, ale o tym napiszę Wam innym razem.

    MINUSY

    Okropny suchy prowiant zamiast kolacji- dwie zimne kanapki trzymane pewnie w lodówce, jedna z żółtym serem, druga z jakąś wędliną.

    Wyjście na taras nie zamykało się, więc pokój był w zasadzie otwarty dla każdego.

    Minusem była też bardzo dla nas krótka noc, ponieważ już na miejscu w hotelu dowiedzieliśmy się, że został zmieniony plan wycieczki. Czekała nas pobudka o 4 rano, wystawienie bagażu o 4:15 i zbiórka w recepcji. Zaczynała się WIELKA PRZYGODA!

    Z wrażenia nie spaliśmy chyba do trzeciej. Obeszliśmy cały hotel, który o godzinie 12 w nocy był pogrążony we śnie, żadnych zbłąkanych turystów na plaży tego dnia (tylko my), żadnych odgłosów balangi, żadnych imprez. To było dla nas chyba zaskakujące, bo wyobrażaliśmy sobie, że podczas wakacji życie nocne kwitnie. Nawet w basenie nikt nie pływał. Potem ktoś z turystów powiedział nam, że po zmroku nie wolno pływać w basenie, bo podobno wpuszczana jest do wody jakaś chemia, ale nie wiem, czy jest to sprawdzona informacja.

    Dlaczego Egipt, spytacie?

    Pogoda, zabytki- tak mogę w skrócie napisać. Ciężko tak przelewać myśli w pierwszych postach, ale mam nadzieję, że z każdym kolejnym wpisem będzie mi łatwiej. I wtedy napiszę Wam więcej…

    No to do zobaczenia….

    …cdn….

  • Dzień 3, czyli okra i świątynia w Kom Ombo (cz.II)

    IMG_20180310_173135

    DSCF2502Esmeralda płynie.  A my mamy piękne widoki z okna restauracji. Woda i zieleń w oddali. Palmy i feluki, czyli miejscowe łodzie z żaglami. Obiad smakuje wybornie. Aż nie chce się wstawać od stołów. Słońce jednak kusi i idziemy na górny pokład. Człowiek czuje, że żyje a życie jest piękne!

    Paulina codziennie wiesza w recepcji plan dnia. Wiemy, że do Kom Ombo dopłyniemy w trzy godziny. Wiemy, że zostaniemy tam przez półtorej godziny pozwiedzać. I jeszcze dzisiaj wypłyniemy dalej w dół Nilu- do Edfu.

    Ale żeby te trzy godziny nam się mocno nie dłużyły- mamy zaplanowaną lekcję gotowania dla chętnych i przerwę kawową na tarasie. Całe dnie są zapełnione atrakcjami, naprawdę nie można narzekać.

    OKRA

    Na lekcję gotowania nie szykowaliśmy się specjalnie, ale skoro była- to postanowiliśmy skorzystać. Potrawa przez nas przygotowywana na kolację to połączenie okry, pomidorów, cebuli, przypraw i szczypty dobrego humoru. Na kolację- jak znalazł.

    Okra to zielona roślina o dziwnym smaku. Ja bym nawet powiedziała, że bez smaku. Wikipedia mi podpowiada, że polska nazwa to piżmian jadalny.

    IMG_1537

    KOM OMBO

    Mnie interesowało Kom Ombo. To kolejna świątynia po File z czasów grecko-rzymskich. Została wybudowana wprawdzie przez faraona Totmesa III, ale to Ptolemeusze ją rozbudowali.

    Po palącej słońcem wycieczce do Asuanu, cieszę się, że zbliża się wieczór i czuć spadek temperatury. Zmierzch coraz bliżej i wycieczka zapowiada się interesująco.

    Świątynia w Kom Ombo nie jest duża. Natomiast mnie fascynują hieroglify. Oglądam szczegóły, podziwiam pracochłonność egipskiego pisma, które przetrwało nie setki, ale tysiące lat. Trudno w to uwierzyć. To tak jakby w roku 5018 ludzie odnaleźli coś z naszej epoki i badali to z zaciekawieniem. Tak na marginesie- ciekawe jak będzie wyglądał świat za dwa tysiące lat?

    IMG_1574

    IMG_1600
    Nic tylko czytać 🙂
    IMG_1614
    Rodząca kobieta
    IMG_1616
    Detale
    IMG_1621
    Detale

    IMG_1659                                                      xxxxxxxxxxxxxxxxxx

    Na końcu zwiedzamy muzeum krokodyli, gdzie w kaplicy Hathor znajdują się zmumifikowane zwierzęta. Nie możemy robić zdjęć, więc musicie sobie tylko wyobrazić, jakie tam znajdowały się ogromne potwory.

    …cdn…

     

  • Dzień 3, czyli Asuan przed nami (cz.I)

    DSCF2534

    Dzień zaczął się leniwie. Pierwszy raz czuję się jak na wakacjach, bez pośpiechu i bez porannego wstawania. Wprawdzie była wycieczka fakultatywna do Abu Simbel, ale my nie skorzystaliśmy. Oczywiście, Abu Simbel ze swoimi kolosalnymi posągami Ramzesa II jest dla mnie punktem do zwiedzenia na następnych egipskich wakacjach, ale tym razem nas tam nie było. To najbardziej na południe wysunięte miejsce do zwiedzania, jeśli chodzi o program naszej wycieczki.

    Następnie także dla chętnych była wycieczka do wioski nubijskiej. Oj tak, Egipcjanie zadbają, żeby turyści wydawali pieniądze, jak nie na jedną wycieczkę, to na drugą.

    My od rana zaczęliśmy się opalać. Mimo początku marca, pogoda była jak lato w Polsce. Nawet Paulina mówiła, że marzec jest w tym roku wyjątkowo piękny i ciepły. No to my sruuuu, na leżaczki, opalanko i nicnierobienie. Woda w basenie z rana była chłodna, ale po kilkudziesięciu minutach na słońcu- znaleźli się chętni na kąpiel.

    O 12:30 czekała nas wycieczka dla wszystkich- Wielka Tama Asuańska. Po raz kolejny zadziwieni byliśmy organizacją i sprawnością w transportowaniu turystów z miejsca na miejsce. Część naszej grupy, która została na Esmeraldzie dojechała autokarem w umówione miejsce i tam nastąpiła błyskawiczna przesiadka do reszty grupy wracającej z Abu Simbel. Nie uwierzycie, kiedy Wam napiszę, że przesiadka nastąpiła na środku skrzyżowania, a my przeszliśmy sobie przez ruchliwą ulicę, ot tak, bez obaw. Zresztą to był pierwszy ale nie ostatni taki spacer przez ruchliwą ulicę. Samochody zatrzymały się i czekały aż przejdziemy. W Egipcie zasady ruchu drogowego w rozumieniu europejskim- nie istnieją. Jest to tak ciekawy temat, że opiszę go Wam w osobnym poście- a jest o czym pisać.

    IMG_1473

    TAMA ASUAŃSKA

    Wysoka Tama Asuańska nie zrobiła na mnie wrażenia dopóki nie usłyszałam jakie ma znaczenie .

    IMG_1494

    Tama została wybudowana w latach 60-tych XX wieku. Jej wybudowanie spiętrzyło wody na tyle, że Nil po tysiącach lat przestał zalewać Egipt. Rzeka poniżej Tamy zaczęła biec bardziej regularnie, i można ją kontrolować. Natomiast wody powyżej Tamy spiętrzyły się na tyle, że utworzyły ogromne jezioro Nassera. Jezioro ma ponad 500 km długości, podobno pływają w nim krokodyle i wody jeziora zatopiły wiele bezcennych zabytków Nubii. Część zabytków uchroniono przed zatopieniem poprzez pocięcie i przeniesienie ich kamień po kamieniu w inne miejsce. Tak stało się m.in. ze świątynią Abu Simbel.

    DSCF2547

    Do pomocy w budowie Tamy zostali po ogłoszonym konkursie wybrani pracownicy ówczesnego Związku Radzieckiego. Państwo to nie tylko zapewniło ludzi, inżynierów i maszyny ale także fundusze.

    DSCF2546

    Tama jest 17 razy (SIC!!!!!!) większa od piramidy Cheopsa (Chufu), ale nie czuć tej wielkości stojąc na górze. Jest to po prostu ogromna budowla, regulująca przepływ wody. Wokół pełno wojskowych i policji z karabinami, a są miejsca w których jest zakaz fotografowania. Strategiczne miejsce Egiptu jest dobrze strzeżone.

    DSCF2543
    Panorama Jeziora Nassera

    Minusem wybudowania tak dużego zbiornika wody, jakim jest jezioro Nassera, jest podobno powolna zmiana klimatu i zwiększenie opadów deszczu. Południe Egiptu jak wiadomo nie obfituje w deszcze- rocznie jest tam może 1 mm opadów, ale teraz się to zmienia.

    DSCF2545

    Z pozytywnych aspektów- budowa Tamy i uregulowanie wylewów Nilu spowodowało zwiększenie obszarów uprawnych wzdłuż doliny Nilu.

    Po zwiedzaniu wracamy na statek.

    Podczas obiadu zaczynamy płynąć. Statek się rusza i opuszczamy Asuan.

    Nasz kolejny cel-Kom Ombo

    …cdn…

  • Dzień 2, czyli Esmeralda nareszcie! (cz.IV)

    IMG_1410STATEK

    Na statku przywitała nas obsługa bardzo uprzejmie. Wszystko było dobrze zorganizowane. Cały statek zajmowała tylko nasza polska grupa, co bardzo pomagało w integracji. Dopiero kilka dni później płynęła z nami jedna hinduska rodzina i kilku Hiszpanów. Pod pokładem znajdowała się kuchnia i restauracja. W restauracji podczas posiłków, które albo nam podawano w formie uroczystej kolacji albo nakładaliśmy sobie ze szwedzkiego stołu, siedzieliśmy na miejscach zajętych pierwszego dnia- o to nas poproszono.

    Następne trzy piętra- to nasze pokoje (kajuty). Górny pokład to basen, leżaki i stoliki z krzesłami. Zero dachu, a w dzień tylko my i słońce.

    Kabiny czyste, wygodne, codziennie sprzątane. Obsługa miła i chętna do pogadania, nawet po polsku. Statek być może obsługuje co do zasady polskie wycieczki, gdyż barmani znali słowa po polsku i chętnie ich używali. Kabina była dwuosobowa, ale łóżka były na tyle szerokie, że spaliśmy na jednym. Mieliśmy lodówkę, sejf, telewizor, klimatyzator i przestronną łazienkę. Ręczniki miękkie i białe były zmieniane codziennie. Woda była zawsze ciepła.

    Obawialiśmy się hałasu, ale nasza kabina znajdowała się daleko od silników, więc nic nie było słychać. Pasażerowie znajdujący się bliżej maszynowni też specjalnie mocno nie narzekali. Niestety statki pracują cały czas- czy płyną czy stoją na nabrzeżu. Na Nilu znajduje się 280 statków, z czego 50 było czynnych w marcu (jak nam powiedzieli nasi egipscy przewodnicy). Ich praca wytwarza ogromne ilości spalin z silników, a to mocno zanieczyszcza środowisko- nie ma co ukrywać- czasami śmierdzi.

    IMG_1387IMG_1388IMG_1503IMG_1416

    Na statku wybraliśmy opcję -all inclusive. Wszystkim serwowano porządne  i smaczne śniadania, obiady i kolacje. W opisie wycieczki przeczytaliśmy, że w dzień będzie lunch, ale to był normalny obiad. Drinki mieliśmy w ,,olu” od 11 do 22, później trzeba było normalnie płacić. O jedzeniu i piciu napiszę innym razem, więc teraz nie będę się rozwodzić.

    Na statku znajdowały się małe sklepiki, gdzie można było kupić pamiątki, ubrania, biżuterię i inne drobiazgi. Był także bar, gdzie odbywały się spotkania, wieczorki i dyskoteki.

    Kiedy Esmeralda stawała na nabrzeżu, bokiem ustawiał się kolejny statek, a jego pasażerowie przechodzili przez naszą recepcję, a dalej trapem na nabrzeże. Kilka statków ustawiało się jeden obok drugiego i pasażerowie także przechodzili na ląd przez poszczególne statki. My raz przybiliśmy do Luksoru chyba jako 5 czy 6 statek i przechodziliśmy przez statki, witając się z obsługą na każdym z nich.

    img_20180310_173139.jpg

    Zadowolona jestem z tego rejsu bardzo mocno. Nawiązaliśmy wiele znajomości, leżenie na leżakach, czy wspólne wieczorne rozmowy zbliżyły naszą wycieczkę bardziej niż pobyt w ogromnych hotelach w Hurghadzie. Tam byśmy nikogo nie poznali. Zresztą tam jest międzynarodowy tygiel, i każdy w zasadzie zajęty jest swoimi wakacjami.

    Na naszym rejsie nie było rodzin z dziećmi, więc naprawdę można było odpocząć. I ludzie jacyś tacy na poziomie, doświadczeni podróżami, rozsądni, ciekawi, mili. Być może mieliśmy dużo szczęścia, ale w końcu ja opisuję swoją wycieczkę- to piszę jak było.

    …cdn….

    IMG_1439

  • Dzień 2, czyli zaczynamy zwiedzanie (cz.III)

    Dzień 2, czyli zaczynamy zwiedzanie (cz.III)

     

    IMG_1374ŚWIĄTYNIA IZYDY

    Wyspa File to tak naprawdę nie jest wyspa File. Świątynię Izydy Egipcjanie przenieśli na wyspę Agilkia, żeby uratować bezcenne zabytki, które były podtapiane przez wody Nilu, po wybudowaniu Tamy w Asuanie.

    Świątynia została przeniesiona w II połowie XX wieku, a nawet wpisana na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Sprawdziłam w Wikipedii, że Polska ma aż 15 zabytków, a Egipt tylko 7.  Lubię Polskę, ale gdzie to UNESCO ma oczy?

    DSCF2486

    Nie będę przepisywać wiadomości z Wikipedii o Izydzie czy świątyni, bo nie tak chciałabym pokazać ,,mój” Egipt. Suche wiadomości to przecież każdy może sobie ,,wygooglować”. Mam w domu dość pokaźną bibliotekę książek, myślę więc, że opisy dotyczące starożytnego Egiptu zostawię na inną okazję.

    Jest wczesne popołudnie. Cieszy możliwość rozprostowania nóg po tylu godzinach drogi. Wsiadamy do łodzi motorowych i płyniemy na wyspę.

    Po drodze czekają nas miejscowe atrakcje, czyli możemy kupić pamiątki, mapy, przewodniki, biżuterię. Chętnych nie brakuje. Wiadomo, pierwszy dzień, zapasy gotówki jeszcze nie są na wyczerpaniu 🙂

    IMG_1277

    Pogoda piękna, możemy się nacieszyć słońcem i wysoką temperaturą. Nad wodą jest przyjemnie, a podróż Nilem jest krótka. Wyspa, zwiedzanie i zaraz zbiórka. W międzyczasie nasze bagaże z autokaru zostały zawiezione na statek.

    Robimy zdjęcia, ja pstrykam każdy szczegół, potem będziemy mieć kilka tysięcy fotek. Ale kiedy opisuję teraz wrażenia- i tak mam żal do siebie, że nie pstrykałam więcej.

    OGRÓD BOTANICZNY

    Po zwiedzaniu zabytków czeka nas zobaczenie ogrodu botanicznego, który znajduje się po drugiej stronie wyspy. Liczyłam na spokojne oglądanie ciekawych okazów z przewodnikiem. Zawiodłam się bardzo, gdyż ten punkt programu, to w zasadzie ,,nagabywanie” turystów do kupowania pamiątek. Wszędzie chodzili za nami miejscowi sprzedawcy, a także dzieci wołając ,,one dollar”, ,,one dollar”. Odeszła nam ochota na zwiedzanie….

    DSCF2514DSCF2513

    DSCF2512
    OGRÓD BOTANICZNY

    Po opuszczeniu wyspy, łódki zawiozły nas na statek. Zmęczeni długim dniem i długą podróżą z Hurghady do doliny Nilu na wysokość I katarakty (myślę, że około 500 km), jesteśmy szczęśliwi, kiedy widzimy Esmeraldę- nasz dom na najbliższe kilka dni.

    …cdn…