
Poniedziałek przywitał nas pobudką o 7:15. Dzień zapowiadał się bardzo intensywnie i został podzielony na dwie części. Po śniadaniu na statku mieliśmy w planie zwiedzanie Doliny Królów, świątyni Hatszepsut i Kolosów Memnona, a po obiedzie- świątyni w Karnaku. O dodatkowych punktach programu – czyli fabryce alabastru i muzeum papirusu przy tamtych ,,perłach Egiptu” nawet nie wspomnę.
Jak dla mnie, doba powinna tego dnia mieć 50 a nie 24 godziny. Nie dało się zwiedzić wszystkiego dokładnie i nie dało się zapamiętać wszystkiego- tyle wrażeń na nas czekało.


DOLINA KRÓLÓW
Do Doliny Królów jedzie się najpierw autokarem, potem wagonikami przypominającymi ciuchcie dla dzieci. Nasza wycieczka zaczęła się o 8:30, ale temperatura na tej pustyni dawała się we znaki od rana. Szczerze Wam powiem, że podziwiam amatorów zwiedzania tego rejonu Egiptu w lipcu czy sierpniu. Bez butelki wody, chustki lub czapki na głowę i przewiewnych ciuchów nie warto się tam wybierać. Jednym słowem – patelnia! W ramach biletu, mamy dostępne 4 grobowce, z których wolno nam wybrać i wejść do trzech.
Należy pamiętać, że w grobowcach nie świeci wprawdzie palące słońce, ale jest duszno. Wchodzi tam też bardzo dużo turystów, więc momentami jest tłoczno. Jeden grobowiec, który zwiedzałam (faraona Merenptaha) jest stromy i zwiedza się go schodząc i wchodząc po schodach. Jest to bardzo męczące, kiedy z dusznego pomieszczenia, po przebyciu iluśtam setek schodów pod górkę- wychodzimy na zewnątrz, wpadając w pułapkę pustynnych upałów. Butelka wody uratowała mi życie :)))
Jednak ogromna ilość turystów z całego świata oraz nieziemski upał nie są w stanie przyćmić wspaniałości i majestatu tego miejsca. To ogromna nekropolia, w której odkryto 64 grobowce i wiele mniej znanych, niedokończonych korytarzy.


Nie każdy wie, że obok Doliny Królów, w której chowani byli faraonowie Egiptu z 18, 19 i 20 dynastii, znajduje się Dolina Królowych- miejsce spoczynku żon faraonów i niektórych książąt. Odkryto prawie 100 grobowców w tym miejscu, lecz ich zwiedzanie nie jest ujęte w programie naszej wycieczki.
Od angielskich nazw obu tych dolin, wzięło się potoczne stosowanie KV i QV wraz z numerem grobowca. Zostały one ponumerowane w kolejności odkrycia. Grobowiec faraona Tutanchamona ma numer KV 62. Tam wstęp jest dodatkowo płatny. No i skarbów tam już nie ma- zostały wywiezione do Muzeum w Kairze.
Jak pisałam, możemy wejść do 3 grobowców z czterech do wyboru. Robert odstąpił mi swój bilet, więc ja byłam w czterech, a on w dwóch. Dobry mąż wie, co zrobić, żeby żona była zadowolona 🙂 Ja byłam mega szczęśliwa!
Dodatkowo płatna jest także możliwość robienia zdjęć, choć słyszałam, że w poprzednich latach był kategoryczny zakaz fotografowania. Można też dać bakszysz do ręki- np. za kilka euro czy dolarów otrzymasz w zamian uśmiech oraz wskazówki, które miejsca warto fotografować.

KV

Grobowce faraonów (trzech Ramzesów i Merenptaha) są pięknie zdobione hieroglifami i malowidłami. Żywe barwy tych ścian cieszą oczy, ale nie można uwierzyć, że mają tak wiele lat. Pierwszy pochowany w Dolinie Królów faraon Totmes I panował około 1500 roku p.n.e.
Chętni do wirtualnego zwiedzania i podziwiania zdjęć z grobowców mogą skorzystać ze strony: http://www.thebanmappingproject.com

Wycieczka szybko się kończy, przewodnicy gonią, wyznaczając nam bardzo niewiele czasu na zwiedzanie. Wsiadamy do wagoników i ciuchcia wywozi nas z Doliny na parking, do autokaru.




Kolejny raz muszę podkreślić nienaganną organizację obsługi turystów. Tu się w zasadzie nie czeka- nie czeka na autokar, który podjeżdża pod nos, nie czeka na wejście do świątyń i muzeów, nie czeka na wagoniki, które podjeżdżają jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki.
Powinnam wspomnieć o bezpieczeństwie- do prawie każdego muzeum, czy świątyni prowadzi wejście, które jest monitorowane. Musieliśmy wykładać na taśmę plecaki, torebki, telefony i przechodzić przez bramkę. Więcej na ten temat jeszcze Wam napiszę. Ale póki co…
Przed nami kolejny punkt programu- fabryka alabastru. Tu możemy wydać pieniądze; wróć, tu możemy kupić pamiątki z Egiptu 🙂
…cdn…

Skomentuj