Tag: świątynia

  • #11 Rola kapłanów w państwie

    IXWVE2125

     

    O tym, iż kapłani odegrali ważną rolę w społeczeństwie egipskim niech świadczy fakt, że w czasach Nowego Państwa arcykapłani Amona osiągnęli najwyższe stanowiska państwowe i w efekcie zagrozili władzy faraonów. Było to zapowiedzią późniejszego panowania królów- kapłanów w Tebach. Jak do tego doszło?

    Egipt jest krajem obfitującym w budowle o charakterze religijnym, gdzie każde z niezliczonych bóstw posiadało swoją kaplicę czy świątynię. Jak łatwo sobie wyobrazić, wszystkimi tymi kaplicami i świątyniami zajmowała się odpowiednio do tego przygotowana grupa ludzi- kapłani.

    Ta ogromna rzesza, rozsiana po całym państwie musiała odgrywać ważną rolę w społeczeństwie, nawet jeśli skąpa liczba zachowanych źródeł skłania do pewnej ostrożności w formułowaniu uogólnionych osądów na ten temat. Przekonanie o wysokiej randze kapłanów w społeczeństwie Egiptu wywodzi się z przekonania o ważnej roli świątyń, których byli oni opiekunami. Ponadto głęboki respekt, z jakim pisarze klasyczni odnosili się do egipskich kapłanów (z pewnością znacznie przesadzony w odniesieniu do przypisywanych im umiejętności i zasług), był echem zakorzenionego w odległej przeszłości i dojrzewającego przez całe wieki ich prestiżu, a także splotu konkretnych wydarzeń historycznych. W późniejszych wiekach narosło bardzo dużo antycznych i nowożytnych legend dotyczących stanu kapłańskiego. Chociaż w przypadku Egiptu nie możemy w zasadzie mówić o stanie kapłańskim, lecz o wielu stanach kapłańskich, przy czym każdy z nich był całkowicie niezależny i niezawisły. Stan kapłański każdej świątyni był sam dla siebie kompletną i całkowicie samowystarczalną strukturą. Nie podlegał żadnej innej grupie kapłanów- chyba, że wynikało to z samych teologicznych założeń kultu danego bóstwa; ale wtedy musiało to być wyraźnie ustalone i zapisane.

    MITY

    Wracając do legend; w ich świetle kapłani mieli być zamkniętą kastą, która dzięki swej nadludzkiej wiedzy posiadała prawdziwą władzę w Egipcie i była istotną twórczynią jego zadziwiającej cywilizacji. Ludzie ci mieli celowo utrzymywać w ciemnocie i psychicznym terrorze masy ludowe i okrutnie karać śmiałków, którzy usiłowali poznać ich tajemnice. W XVIII wieku n.e. ukuto przekonanie, że kapłani egipscy posiadali taką znajomość astrofizyki, medycyny i chemii, że ich wiedza pozwoliła im poznać dokładną odległość Ziemi od Słońca i nie odkryte jeszcze przez najnowszą astronomię ciała niebieskie. Oni zbudowali też podobno piramidy posługując się ,,czystą energią kosmiczną” i zaszyfrowali w nich całą wiedzę dla potomnych. Do mędrców i do tajemnic egipskich odwoływały się stowarzyszenia i ruchy nowożytnej Europy, w tym adepci ,,wiedzy tajemnej”. Chociaż nam wydaje się to śmieszne w świetle dotychczasowych badań, źródłem takich opowieści są pewne realne fakty. Egipcjanie, przez wiele tysiącleci rzeczywiście zgromadzili pewien zasób wiedzy ścisłej i przyrodniczej, który z pewnością przekraczał jej skromny zasób u Greków w połowie VII i na początku VI w. p.n.e., gdy zetknęli się oni bliżej z Egiptem i jego kulturą. W tym okresie prosty lud egipski otaczał sługi boże szacunkiem, a ponieważ bardzo często syn kapłana następował po nim, pełniąc jego święty urząd, cudzoziemcy odebrali ten fakt za oznakę dziedziczności urzędu. Ponadto, świątynie egipskie były jedynymi ośrodkami naukowymi kraju, w których gromadzono i przekazywano wiedzę.

    FAKTY

    Rzeczywistość jednak odbiegała od wyobrażeń cudzoziemców. Wiedza Egipcjan nie była tak bardzo imponująca; nie znali tabliczki mnożenia, dokonując trepanacji czaszki nie mieli pojęcia o istotnym znaczeniu mózgu,a ich astronomia pozostawała w tyle za babilońską. Posiadanie ojca kapłana nie było warunkiem koniecznym do sprawowania służby bożej, a dostęp do nauki nie był ograniczony pochodzeniem społecznym ani przejściem przez mistyczne wtajemniczenie. Prestiżowe stanowisko arcykapłana jakiegoś kultu mogło być obsadzone decyzją króla przez urzędnika administracji państwowej lub wojskowej. Do tak ważnej funkcji nawet  nie trzeba było być uprzednio kapłanem. Decyzja władcy była tu niepodważalna i żaden arcykapłan nigdy nie zamierzał kwestionować boskości króla ani podważać jego tradycyjnej roli dawcy maat, lecz co najwyżej sam marzył o zajęciu miejsca aktualnego monarchy. Oszukiwanie mas ludowych i wykorzystywanie ich niewiedzy przez kapłanów egipskich, tak nam znane z powieści Bolesława Prusa ,, Faraon”, też nie znajduje dowodów.

    Jednak kapłani odegrali znaczącą rolę w państwie. Punktem wyjścia tego twierdzenia jest to, że zastępowali oni samego króla, który był najwyższym kapłanem w każdej świątyni. W praktyce udział władcy w celebracjach ograniczał się do najważniejszych uroczystości, a codzienną posługę kapłańską sprawować mogli miejscowi prominenci desygnowani przez lokalnego gubernatora. On sam zazwyczaj sprawował godność naczelnego kapłana, która jak już wiemy mogła przechodzić z ojca na syna. W Starym i Średnim Państwie to wzajemne przenikanie obowiązków świeckich i kapłańskich widać w tytulaturze większości możnowładców, wezyrów i książąt. Źródłem stopniowo rosnącego znaczenia kapłanów było przeniesienie ( jeszcze w Średnim Państwie) kultów ogólnonarodowych ze świątyni królewskiej do świątyni bóstwa. Pozwoliło to na budowanie potęgi lokalnych klanów, w tym piastujących godności kapłańskie, czemu doskonale sprzyjała zasada dziedziczności. Rozległe dobra ziemskie, królewskie darowizny i przywileje, ogromne dochody z podatków w połączeniu ze zhierarchizowaną i sprawną organizacją świątynną doprowadziły do powstania struktur ekonomicznie niezależnych od administracji państwowej.

    BQVNE9522

    TOTMES III

    Panowanie XVIII dynastii charakteryzuje się już umocnioną i znaczącą rolą kleru, którą to rolę kolejni faraonowie starali się umniejszyć. Wielki zdobywca Totmes III był tym, któremu dominujący wpływ zaborczych kapłanów bardzo doskwierał. W samym Karnaku, jak uważał należało im dać do zrozumienia, że przebrali miarę, co jak się wydaje, często się zdarzało, i przeciwstawić im konkretny symbol innego boga. Najpotężniejszym ze wszystkich było Słońce, któremu Totmes III postanowił dedykować potężny obelisk. Ta olbrzymia iglica nie została jednak wystawiona za jego życia, dopiero Totmes IV postanowił kontynuować dzieło przodka. Ustawił obelisk we wschodniej części Karnaku, pośrodku jednego z dziedzińców, jako symbol rewolucyjnego bóstwa Re-Horachte- Wschodzącego Słońca- w największej świątyni Amona ( obecnie obelisk ten stoi na placu Św. Jana na Lateranie w Rzymie). Było to ziarno, które później wydało plon w postaci reformy faraona Echnatona.

    TOTMES IV

    Nowy władca Totmes IV nie mógł w swoich poczynaniach uniezależnić się całkowicie od potężnego kleru tebańskiego, który wiedział, jak wynosić na tron i obalać władców. Wydaje się, że to właśnie kapłani odegrali znaczącą rolę podczas bratobójczych walk Totmesów. Samo wstąpienie na tron Totmesa IV, który był prawdopodobnie tylko księciem, a nie następcą tronu, też jak się przypuszcza było sprawką kapłanów. Wkrótce po śmierci Amenhotepa II, w dniu procesji, posąg bóstwa ,,zmusił” niosących go kapłanów do zmiany trasy i tak jak przy wyborze Totmesa III pochód udał się w kierunku nowego Totmesa, który modlił się w ciemnym kącie bocznej nawy. W ten sposób bóg, a jak się przypuszcza kapłani, ponownie narzucił dziedzica tronu. Czyż to nie świadczy o ich ważnej roli w państwie i o sile, z jaką potrafili przeforsować tak ważne decyzje państwowe, jakimi był wybór faraona?

    IMG_2779

    ECHNATON

    W czasach Amenchotepa IV, później zwanego Echnatonem, kiedy to kapłani postanowili zastąpić władzę królewską i pozbawić króla jego prerogatyw, nastąpił przełom, znany dziś jako rewolucja amarneńska.

    Był to moment, kiedy sytuacja dojrzała do tego, że między monarchą a kapłanami Amona-Re w Tebach doszło do otwartej konfrontacji. Nie był to, o ile nam wiadomo, jakiś gwałtowny konflikt z kapłanami starych bóstw, który mógłby sprowokować bezprecedensową akcję króla. Po prostu Echnaton wstrzymał królewskie dotacje, co sprawiło, że szybko i skutecznie stare świątynie zamknięto, a ich majątek przeszedł na własność boga Atona, wskutek czego zarówno bóstwo, jak i jego główny wyznawca, czyli faraon, stali się ogromnie bogaci. Wprowadzenie nowej religii państwowej nie spotkało się z jakimś wyraźnym oporem społeczeństwa, choć jest wątpliwe, czy opór taki zostałby odnotowany w oficjalnych dokumentach. Na pewno reforma Echnatona uderzyła w kapłanów, co jak się przypuszcza było jej założeniem. Służbę bogom państwowym zawsze postrzegano jako lukratywną karierę, a nie religijne powołanie. Niewykluczone więc, że wielu niepotrzebnych już kapłanów Amona mogło zmienić patrona i poszukać pracy u nowego boga, co choćby ze względu na rozległość majątków Atona mogło okazać się bezcenne ze względu na ich doświadczenie administracyjne.

    HOREMHEB

    Powrót do odwiecznych tradycji w Egipcie nastąpił w pełni za panowania faraona Horemheba. Król ten wydał słynny dekret przywracający w pełni stosunki sprzed czasów Echnatona. Zarządzono więc odnowienie i zaopatrzenie wszystkich świątyń, powołanie specjalnych fundacji ofiarnych i pełną restytucję dóbr świątynnych. Zajęto się także niszczeniem wizerunków boga Atona oraz twórcy jego kultu- Echnatona. Działania te były oznaką wdzięczności Horemheba, wywodzącego się z niskich warstw społecznych, głównodowodzącego armią, który został wybrany faraonem przez króla bogów Amona-Re, a w rzeczywistości przez kapłanów.

    Za panowania XIX dynastii świątynia boga Amona w Karnaku, w której czasowo lub na stałe zatrudniano aż kilkadziesiąt tysięcy kapłanów i świeckich urzędników, stała się właścicielem 1/5 całego areału ziem uprawnych. Biblia wspomina, że Józef, przygotowując zapasy przed nadejściem siedmiu lat chudych, ,,nie wykupił tylko ziemi kapłańskiej, bo kapłani mieli stałe zaopatrzenie wyznaczone przez faraona i żyli z tego zaopatrzenia, które im wyznaczył faraon. Dlatego nie sprzedali ziemi swojej”.

    Na południu trzysta lat później powstało swoiste państwo w państwie. Rezydujących w Tebach arcykapłanów Amona obdarzano królewskimi tytułami, zapisując nawet ich imiona w kartuszach – tak jak imiona władców mających w czasach XXI i XXII dynastii siedzibę daleko na północy, w Dżanecie (Tanis) w Delcie Nilu. Takie nieograniczone wpływy arcykapłanów obejmowały cały Górny Egipt. Dlatego też władcy mianowali na najwyższe stanowiska kapłańskie w Tebach własnych synów, co niekiedy, wbrew intencjom pomysłodawców, prowadziło do przewrotów pałacowych i obwoływania niezależnej, rządzącej równolegle z prawowitą, dynastii. Ta polityczna i ideologiczna rywalizacja osiągnęła swoje apogeum w VIII w. p.n.e., kiedy to władcy XXIII dynastii zdecydowali się na likwidację wszechwładnego stanowiska arcykapłana w Tebach. W jego miejsce zdecydowano się powołać nowy urząd Małżonki Boga Amona, piastowany przez podlegające czasowemu celibatowi, niezamężne córki królewskie. Miało to posłużyć wyeliminowaniu możliwości ustanawiania nowych dynastii w państwie, konkurencyjnych dla dynastii panującej. I choć z czasem reaktywowano urząd w Tebach, pozycja arcykapłana Amona nigdy już nie odzyskała dawnego znaczenia.

    cdn…..

  • #10 ,,Boskie’’ kompetencje i zadania faraona

    Idea boskości króla była tak stara jak Egipt, był to wszakże jeden
    z czynników integrujących naród. Król w jednym z pięciu imion oficjalnego protokołu był nazywany ,,synem Re” już od czasów Starego Państwa. Innym zaś źródłem wiary w ponadziemskość władcy była legenda o boskich narodzinach króla, stworzona we wczesnym Nowym Państwie dla uznania nowego mechanizmu ustalania sukcesji tronowej: oto sam bóg Amon wyznaczał nowego króla, który był określany jako ,,syn Amona z jego ciała”. I to, co na początku było tylko próbą zapobieżenia zagrożeniom wynikającym z braku następcy tronu, w ciągu kilku wieków stosowania stało się trwałą częścią religijnego dziedzictwa, związanego z intronizacją każdego nowego króla.

    W życiu Egipcjanina sfery sacrum, czyli tego, co święte, oraz profanum, czyli tego, co świeckie, przenikały się nawzajem do tego stopnia, że niekiedy były praktycznie nie do rozróżnienia. Najbardziej znaczącym tego wyrazem był stosunek Egipcjan do państwa, które symbolizował król. W jego bowiem osobie mieszkańcy widzieli przedstawiciela bogów, który reprezentował święty porządek wszechrzeczy (maat) i tym samym zapewniał pomyślny byt krajowi i jego mieszkańcom. Wszystko, co król postanowił i co rozkazał, było święte i należało do panteonu w formie personifikacji jako Sia (inteligencja, myśl twórcza) i Hu (słowo króla, które posiada moc sprawczą). Łatwo zauważyć, iż wszyscy najważniejsi bogowie Egiptu w przedstawieniach ikonograficznych noszą strój królewski i na odwrót: król jest ucieleśnieniem wszystkich mocy, jakie te bóstwa symbolizują.

    Państwo było silnie zespolone z religią i trudno sobie wyobrazić coś bardziej odrębnego od staroegipskiego ducha, jak powszechnie dziś stosowany w Europie rozdział Kościoła od państwa. Człowiek żył
    w przepełnionym boskością wszechświecie, którego czuł się nieodłączną cząstką, rządzony przez boskiego faraona zgodnie z boskimi prawami. Stąd miał on prawo oczekiwać swego udziału w boskości, a ponieważ realizacja oczekiwań miała nastąpić dopiero po śmierci, całe ziemskie życie wypełniały Egipcjaninowi przygotowania. Polegały one na przestrzeganiu norm moralnych, (które regulowała zasada maat), boskiego wzorca postępowania, oraz na kompletowaniu wyposażenia grobowego, które wraz z zestawem magicznych tekstów, miało pomóc w osiągnięciu raju. Tak więc religia (sacrum)  była tym czynnikiem, wysuwającym się na plan pierwszy, który regulował każdą dziedzinę życia człowieka, a sfera czystego profanum stanowiła tylko niewielki ułamek.

    Jak już pisałam wcześniej bardzo ważne dla Egipcjanina było jego imię. Ono nadawało tożsamość, a jego przetrwanie na naszym świecie gwarantowało nieśmiertelność w zaświatach. Nie inaczej było z władcą Egiptu- imię, a raczej wiele imion odzwierciedlających aspekty władzy, były wyrazem czci oddawanej poszczególnym bóstwom i zapewniały faraonowi nieśmiertelność.

    Najskuteczniejszą formą walki z niechcianymi na tronie władcami, było wymłotkowywanie, zacieranie czy zamalowywanie ich imion przez następców na tronie Egiptu. Skazywało to takich królów na wieczne zapomnienie i niebyt.

    W okresie Nowego Państwa każdy król Egiptu przy wstąpieniu na tron zyskiwał pięć imion ( tytułów), które miały formę krótkich zdań. Przykładem niech będzie imię tronowe władcy XIX dynastii- Ramzesa II. Po wstąpieniu na tron Ramzes II stał się:

    1. Królem Horusem, Potężnym Bykiem, Ukochanym Prawa i Prawdy.
    2. Władcą Obydwu Krajów, Obrońcą Egiptu, Który Poskramia Obce Kraje.
    3. Złotym Horusem, Bogatym w Lata, Wielkim w Zwycięstwach.
    4. Królem Górnego i Dolnego Egiptu, Usermaatre [ Setepenre nosił od drugiego roku samodzielnych rządów].
    5. Synem Re, Ramzesem II, Ukochanym Amona.

    To, że zaczyna się od imienia Horusa, jest uzasadnione. Już we wczesnodynastycznych czasach władca znany był pod tym imieniem, gdyż stanowiło ono szczególną personifikację Horusa, wybraną przez faraona dla osobistego użytku na ziemi. Drugie z kolei następowało imię Nebty lub imię Dwóch Pań. Chodziło tu o boginię-sępa Nechbet z Górnego Egiptu i boginię-kobrę Dolnego Egiptu z miejscowości Buto. Tytuł ten podkreślał wpływ faraona na zjednoczenie Dwóch Krajów.

    Trzecią częścią królewskiej tytulatury jest tzw. złote imię (wcześniej czytane jako imię złotego Horusa), którego dokładne znaczenie jeszcze nie jest znane.

    Ostatnie z tych imion, znane było jako nomen. Imię to, nadane królowi przy urodzeniu, było używane przez jego najbliższą rodzinę nawet po wstąpieniu na tron. Poprzedzające je imię, imię tronowe lub prenomen, było imieniem używanym w korespondencji dyplomatycznej. Było to imię oficjalne, stąd władcy innych krajów zwracali się do Ramzesa jako do Usermaatre (User-Maat-Re, dosłownie ,,Mocny w Prawdzie Re”). Nomen i prenomen faraonów pisano
    w kartuszu, czyli owalnej pętli służącej do ochrony, co było wyróżnikiem imion wszystkich faraonów i niektórych królowych. Warto wspomnieć, iż to właśnie imiona królewskie Ptolemeusza i Kleopatry wpisane w kartusz, przyczyniły się do rozszyfrowania pisma hieroglificznego przez Jeana Fransois Champolliona w 1822 roku.

    O ważnej roli jaką odgrywało imię w starożytnym Egipcie, niech dodatkowo świadczy fakt, że faraonowie z całej XX dynastii (z jednym wyjątkiem ) nosili imię Ramzes, próbując naśladować Ramzesa II i mając nadzieję na tak długie i spektakularne panowanie, jak ich wielki poprzednik.

    Prócz imienia ważną rolę odgrywał strój faraona, który był wyznacznikiem jego pozycji. Ważne elementy tego stroju pozostały niezmienione na przestrzeni wieków, albowiem oznaczają dla króla władzę i ochronę. Ich geneza sięga często okresu archaicznego. Jednym z elementów takiego stroju był ogon byka, nawiązujący do sił zwierzęcych dawnych czasów i do byczej natury faraona ( obok sokoła i lwa). Faraon nosił także przepaski ( np. szendut), a w zależności od pory roku i okazji również płaszcze, koszule, określone narzuty lub skórę pantery.  Największe znaczenie miały korony, zastępowane przez czapki, pasiastą chustę nemes bądź samą perukę. Ponieważ faraon był władcą zjednoczonego kraju, cechowała go podwójna korona składająca się z białej korony Górnego Egiptu i czerwonej korony Dolnego Egiptu. Badania wykazały cztery typy koron w starożytnym Egipcie, do których w okresie Nowego Państwa dochodzi również niebieski hełm wojenny. Ponadto jeden z wizerunków Ramzesa na steli z dekretem ukazuje go w koronie wieloelementowej, składającej się z podwójnych piór, tarczy słonecznej i baranich rogów. Wizerunek pokazuje jeszcze, iż wokół peruki obwiązana jest opaska, z której na czole wystaje ureusz. Był to solarny symbol związany z kultami Re w kształcie węża ( egip. uaret = kobra), symbolizujący władzę i boską potęgę faraona oraz chroniący faraona przed wrogimi siłami.

    Insygniami władzy była też pasterska laska, a idea króla jako pasterza swojego stada, charakterystyczna dla Średniego Państwa, została przejęta przez Stary i Nowy Testament.

    Faraon był zobowiązany do utrzymania archaicznych obrzędów kultowych, które tak skutecznie zapewniały Egiptowi zamożność
    i bezpieczeństwo w przeszłości. Rola monarchy jako arcykapłana miała raczej charakter administracyjny niż religijny – musiał on dopilnować, żeby dopełniono tych obrzędów, a nie sprawować je samemu. Stąd spokojnie mógł przekazać te obowiązki kapłanom.

    Dobrym przykładem obrzędów kultowych był codzienny tzw. Rytuał Boskiego Kultu, odprawiany w sercu każdej świątyni egipskiej, jakim było sanktuarium, czyli ,,miejsce święte spośród świętych”, gdzie znajdował się kultowy posąg bóstwa. Każdego ranka król odwiedzał boga, dokonywał ceremonialnej ,,toalety” posągu z ubraniem go i namaszczeniem wonnymi olejkami oraz składał szereg rzeczywistych i symbolicznych ofiar. Ceremonia ta powtarzała się z pewnymi modyfikacjami w południe i wieczorem. Rytuał obejmował wszystkie posągi kultowe w świątyni, zarówno bóstw, jak
    i boskich przodków królewskiego rodu. Z uwagi na fizyczną niemożność celebrowania takiej liturgii we wszystkich świątyniach kraju, w praktyce niemal wszystkie rytuały przewidziane wyłącznie dla faraona celebrował wyznaczony danego dnia kapłan i on też recytował w imieniu króla wszystkie ,,tajemnicze” teksty przewidziane na tę okazję.

    Taka forma kultu religijnego nie była dostępna dla wszystkich. Starożytny Egipcjanin stykał się z nauką religii nie w świątyni, ale w jej pobliżu. Już z daleka bowiem wyraźnie widać było inskrypcje informujące, kto i dla kogo zbudował świątynię. Ścisły związek imienia królewskiego z imieniem bóstwa odzwierciedlał podstawowe założenia teologiczne, według którego król (żyjący na ziemi w ludzkiej postaci), był potomkiem bóstwa słonecznego Amona-Re. Oznaczało to, że należał całkowicie do świata bogów i pośredniczył między nimi a ludźmi. Ponieważ król jednocześnie symbolizował państwo, a jako jedyny ,,wtajemniczony” arcykapłan i główny celebrant wszelkich rytuałów reprezentował kapłaństwo i instytucje religijne, ten związek imion boskich i królewskich, wyrażony w prostych inskrypcjach, uświadamiał wszystkim poddanym głęboką więź między Egiptem a bogiem we wszystkich możliwych aspektach: religijnych, politycznych i społecznych. Podobna nauka na pewno płynęła z kolosalnych posągów faraona, jakie stały przed wejściem do świątyni, czy innych widocznych na co dzień wizerunków króla, składającego ofiary bogom. Z imieniem królewskim powiązanym
    z imionami bóstw stykał się także Egipcjanin na każdym kroku na cmentarzu, gdzie wszędzie mogła widnieć formuła ofiarna: ,,Oby król dał ofiarę Ozyrysowi, Anubisowi” itp. Uczeń miał z nią do czynienia dość często, przepisując różne utwory religijne, jakie mogły w tamtych czasach należeć do ,,obowiązującej lektury”: hymny i tzw. nauki, czyli dzieła literatury dydaktyczno-moralizatorskiej, powtarzające maksymy i zalecenia etyczne, włożone w usta któregoś spośród znanych mędrców. Jak uniwersalne w swej treści i jak bardzo współczesne nawet po kilku tysiącach lat, można przekonać się czytając Nauki Ani pochodzące z czasów Nowego Państwa, aczkolwiek sam tekst powołuje się na źródło z czasów VIII dynastii: ,,Święć dzień święty twego Boga i powtarzaj świętowanie we właściwym czasie. Bóg gniewa się na tego, który go pomija. Niech świadkowie biorą udział w twej ofierze; kto to czyni, czyni najlepiej dla samego siebie. Śpiew, taniec i dym kadzidła podnoszą usposobienie Boga; odbieranie czci jest jego prawem. Oddawaj ją Bogu, by tym samym wielbić imię jego(…)Nie mów wiele, milcz, by było ci dobrze, i nie bądź gadułą! Hałas jest wstrętny dla domu bożego. Módl się z sercem pełnym miłości, którego wszystkie słowa pozostają tajemnicą, a Bóg wypełni twe życzenie, wysłucha tego, co powiesz, i łaskawie przyjmie twoją ofiarę. Czyń ofiarę z wody na grobie twego ojca i twej matki, którzy spoczywają w pustynnej dolinie. Nie zaniedbuj tego, aby twój syn uczynił kiedyś podobnie dla ciebie (…) Bóg jest tym, który czyni sprawiedliwie, i jego przeznaczenie przyjdzie także do tego, który jest zły. Uczyń ofiarę swojemu Bogu i chroń się przed bluźnierstwem przeciw niemu. Nie zastanawiaj się nad jego kształtem, gdyż twe oczy ujrzą jego gniew. On jest tym, który daje siłę milionom istot. Wielki stanie się tylko ten, którego on wielkim uczyni. Bogiem tego kraju jest Słońce, które widnieje na horyzoncie, ale jego wizerunki są na ziemi. Codziennie ofiaruj kadzidło i chleby, wówczas rozkwitnie wszystko to, co urosło. Składaj w ofierze to, co się należy Bogu! On ci podarował twoją matkę”.

    cdn…

     

  • #9 IDEA BOSKOŚCI WŁADCY

    #9 IDEA BOSKOŚCI WŁADCY

     

    79334527_1534890469991600_4298009202292424704_n

     

    Wierzenia Egipcjan 

    Dzieje starożytnego Egiptu są dla współczesnego człowieka niezbadaną księgą. Fascynuje nas trwałość egipskiego państwa i niezmienność egipskiego kanonu przedstawiania postaci na malowidłach i płaskorzeźbach. Obowiązująca tu zasada konserwatyzmu wynikała z przyjętej przez Egipcjan czasowej wizji rozwoju świata. Egipcjanie wierzyli, że epoka, w której żyli (nazywana przez nich ,,czasami maat”), była umieszczana w kulminacyjnym punkcie dziejów bytu. Zatem rzeczywistość jaka ich otaczała była tą najdoskonalszą, a tej nie da się już ulepszyć. Ingerencja w istniejący model mogła przyspieszyć zagładę świata. Stąd tak uporczywe trzymanie się raz ustalonych formuł rytualnych, kanonów (np. w sztuce) i form społecznych.

     Ten egipski konserwatyzm ukształtował zespół wartości i ich hierarchię: ceniono ład świata, trwałość, wieczność, wierność i lojalność. Z obawą patrzono na wszelkie zmiany, przemijanie i zmienność uczuć. Patrząc szerzej – to religia starożytnego Egiptu była źródłem i praprzyczyną tak ukształtowanego światopoglądu. To właśnie religia uzasadniała w zasadzie nieprzerwane od tysięcy lat ziemskie rządy królów-bogów. Ona była magnesem jednoczącym przez tysiące lat Egipcjan w codziennym trudzie.
    Z jej inspiracji wznoszono piramidy i gigantyczne świątynie. Ona nakazywała mumifikować zwłoki i oddawać cześć świętym zwierzętom. To nauka wywodząca się z wierzeń Egipcjan umożliwiała przewidywanie życiodajnych wylewów Nilu czy planowanie wielkich prac.

    Pisząc o wierzeniach ludzi zamieszkujących dolinę Nilu, należy zwrócić uwagę na odmienność tych wierzeń i ich odrębność od innych ludów.
    W świecie współczesnym starożytnym Egipcjanom wszystkie otaczające ich ludy hołdowały zasadzie, że bogowie wynagradzają i karzą ludzi w ich życiu doczesnym zsyłając na nich dobrobyt i pomyślność lub klęski. Po śmierci wszystkich czeka jednak dość ponura egzystencja w ciemnej krainie podziemnej (sumeryjski Kur, asyryjski Arallu, kananejski i hebrajski Szeol, czy grecki Hades). Stąd egipskie wyobrażenie trybunału Ozyrysa, w takim otoczeniu kulturowym musiało być odbierane przez cudzoziemców jako coś, mówiąc delikatnie, osobliwego i oryginalnego. Podobną koncepcję kary i nagrody napotykamy w kręgu bliskowschodnim dopiero wiele stuleci później w zreformowanej przez Zaratusztrę religii starożytnego Iranu.

    79689622_557223561504137_3408831992836390912_n

    Analizę wierzeń Egipcjan należy zacząć od kluczowej dla nich roli Ładu Świata (maat). Cały świat znajduje się w idealnej równowadze, co dla Egipcjanina oznacza równowagę we wszystkich płaszczyznach: przyrodniczej, psychologicznej i socjologicznej. W naszym języku nie mamy odpowiednika tego, co nazywano maat, a stanowiło kombinację pojęć: ładu, sprawiedliwości, spokoju, prawdy i harmonii. Maat, w sztuce przedstawiana jako bogini- personifikacja tego, co prawdziwe, słuszne, zgodne z prawami natury i etyką- była filozoficzną koncepcją, zasadą, powszechnym miernikiem wartości.

    Myśl starożytnego Egiptu nie była wcale, co usiłowano dowieść, pesymistyczna. Dla Egipcjanina świat był cudownym dziełem bożego umysłu, a nie ,,padołem łez”, ,,nicością”, czy ,,więzieniem duszy”. Wszelkie radości zmysłowe są bożym darem dla człowieka i należy je wykorzystać. Kto tak nie czyni, obraża bogów i jest głupcem marnującym sobie życie. Chodziło oczywiście o używanie życia w granicach Ładu Świata, co nie było grzechem i nie zamykało drogi do świetlanej egzystencji pośmiertnej, postrzeganej zresztą na podobieństwo doczesnych przyjemności. Wierzono, że jeśli człowiek żyje nie wyrządzając krzywdy nikomu i nie naruszając zasady maat, może spokojnie i przyjemnie spędzić swój czas na ziemi i bez obawy spoglądać w nieuniknioną przyszłość.

    Ramy niniejszego wpisu nie pozwalają na dogłębne przestudiowanie wierzeń Egipcjan, dlatego zabraknie tu opisu różnorodnych bóstw składających się na mitologię starożytnego Egiptu. Być może pojawią się w przyszłości na blogu.

    80003288_514641512471889_7387408036190486528_n

    Przejdźmy zatem do przeglądu podstawowych części składowych natury człowieka. Posiada on, według wierzeń Egipcjan, dziewięć zasadniczych składników: elementy kierujące (,,dusze”)- akh, ba, ka, elementy pośredniczące (,,energie”): ren, ib, szut i elementy wykonawcze (,,ciała”) – sekhem, sahhu, nacht. Są to dla nas nic nie znaczące określenia, dlatego też możemy posłużyć się bardziej zrozumiałymi interpretacjami ludzkiej osobowości. Najprościej powiedzieć, że ren to imię, szut– cień, ka– sobowtór lub siła życiowa, ba– osobowość lub dusza, oraz akh– duch. Ogromna cześć egipskich wierzeń grobowych poświęcona jest zapewnieniu przetrwania nie tylko ciała, lecz wszystkich tych elementów.

    Najważniejszą częścią ludzkiej osobowości wydaje się być imię człowieka i to zarówno za życia jak i po śmierci. Wierzono, że ono nadawało tożsamość, bez niego człowiek był nikim i przestawał istnieć, a to było losem najgorszym, jaki można było sobie wyobrazić. Egipcjanie bardzo starali się, aby ich imiona przetrwały, zapisując je- wraz z tytułami właściciela- w wielu miejscach grobu. Gdy istniało imię, Egipcjanin nie musiał obawiać się o swe życie wieczne. Znamy wiele historii wymłotkowywania imion z posągów czy budowli. Dobrym przykładem może być tu zacieranie imienia królowej Hatszepsut, czy faraona Echnatona, co równało się wymazaniu ich z egipskiej historii. Podobnie Echnaton starał się unicestwić boga Amona, usuwając jego imię i próbując w ten sposób zanegować jego istnienie. Często też nowo narodzonym dzieciom nadawano imiona zawierające imię boga, gdyż wierzono, że ta cześć imienia, która zawierała imię boga, nigdy nie zginie.

    79501155_469454490643693_5979255832276107264_n

    Ba człowieka, tłumaczone jest zazwyczaj jako ,,dusza”, gdyż Grecy przekładali je jako psyche, tyle, że zarówno egipskie ba, jak i greckie psyche znaczyło coś więcej: manifestację czegoś, formę w jakiej coś się wyraża i jako takie miało zastosowanie szersze niż tylko jako nazwa jednego z aspektów osoby ludzkiej. Egipcjanin traktował swoją refleksyjną duszę jako nieodłącznego towarzysza, który podsuwa mu pomysły, jak postępować. Ba zatem nie rodzi twórczych myśli, lecz tylko doradza, jak należy je spożytkować. W ten element osobowości zaopatrzeni są nie tylko ludzie, mają je też bogowie. Jednak nie ograniczają się oni do posiadania jednego ba, podobnie jak królowie mogą mieć nawet po kilkanaście ba ulegających różnym transformacjom. Ba stanowiło jeden z najbardziej ruchliwych elementów osobowości. Objawiało się ono przede wszystkim po śmierci, chociaż z niektórych tekstów poświęconych marzeniom sennym wynika, że podczas snu (czyli stanu podobnego do śmierci) ba mogło uwalniać się i przemierzać świat. Posiadało wiele cech właściwych człowiekowi: mogło jeść, pić, mówić, poruszać się i podróżować po świecie żywych. Mimo zdolności do przemieszczania się ba musiało powrócić do ciała zmarłego i zjednoczyć się z fizycznym aspektem swojego właściciela, inaczej zmarły nie przetrwałby.

    76793162_2388212297956565_5428707691411275776_n

    Ka było zawsze przedstawiane jako sobowtór człowieka, a raczej jako jego idealny, pozbawiony wad wzorzec. To tu skupiał się zespół samych dobrych cech i energii witalnej podtrzymującej życie. Człowiek umierając szedł do swojego ka. Można by w nim dostrzec pierwowzór platońskiej idei czy arystotelesowskiej formy. Koncepcja ka jako niezwykle złożona budzi wiele wątpliwości wśród badaczy religii Egiptu. Rzadkie wzmianki o tym elemencie w dosłownym znaczeniu powodują zamęt interpretacyjny. Znów posłużę się wytłumaczeniem najbardziej czytelnym, traktującym ka jako siłę, która ożywiała człowieka. Wierzono, iż ka nie umierało wraz z ciałem i ciągle potrzebowało pożywienia. To głównie dla niego składano ofiary w grobach. Ka nie zjadało ich jednak, lecz wchłaniało ich potencjalne wartości odżywcze, które zapewniały mu siłę do aktywnego życia w zaświatach. Po śmierci przebywało w mumii człowieka, w wyobrażeniach oraz w komorze i kaplicy grobowej.

    Składniki osobowości zakończę omówieniem akh co znaczy ,, świetlisty”, ,,oświecający”. Był to element kierujący sferą intelektualną, często tłumaczony jako ,,duch”, zawierający w sobie cały potencjał intelektualny człowieka. Akh przekazuje zamiary boże, dlatego też zawsze działa zgodnie z maat i jako istota bezgrzeszna po śmierci powraca do nieba, uważanego za siedzibę bogów. Identyfikowano nawet akh zmarłych przodków z gwiazdami. Marzeniem każdego człowieka było połączenia jego ba z akh. Ponieważ akh było źródłem mądrości, pozostali członkowie rodziny zmarłego pisywali do niego listy, pozostawiając je na ogół w nadziemnej części grobu, w pomieszczeniu gdzie znajdował się posąg zmarłego. Odpowiedzi zaś oczekiwano we śnie.

    Jako ciekawostkę dodam, iż mieszkańcy Egiptu odczuwali wstręt do ascezy i potępiali ją w naukach moralnych, podobnie jak brak umiaru w uleganiu żądzom cielesnym. Wierzono, ze obie drogi prowadzą do wyniszczenia organizmu i zachwiania reguły maat, a więc pozbawienia możliwości działania w świecie duszy ba i iskry bożej akh.

    Wierzenia Egipcjan obejmowały wszystkie aspekty ich życia na ziemi. Religia towarzyszyła im na co dzień i przez całe życie. Marzeniem wszystkich Egipcjan było umrzeć w ojczyźnie, zachować imię, ale przede wszystkim ciało. Stąd na tak wielką skalę rozpowszechniła się w tym pięknym kraju nad Nilem sztuka mumifikacji (zarówno ludzi jak i zwierząt). Był to rytuał ściśle określony; niestety nie znamy żadnych źródeł, w których znajdowałby się na tyle dokładny opis procesu mumifikacji, aby go można było, chociaż teoretycznie i szczegółowo odtworzyć.

    80227886_1437027066456657_1319390154917412864_n

    Każdy faraon, rozpoczynający swoje rządy, zaczynał od budowy grobowca, co również miało ścisły związek z wierzeniami. Królowie chcieli mieć pewność już za życia, że zostaną odpowiednio pochowani w wybranym przez siebie miejscu. Ceremonia pogrzebowa polegała na pochowaniu władcy wraz z pożywieniem oraz przedmiotami, które jak wierzono, będą potrzebne człowiekowi w krainie bogów. Największą łaską, jaką faraon mógł obdarzyć zasłużonego sługę- wyżej cenioną i o wiele bardziej cenną niż złoto i kosztowności- było zbudowanie i wyposażenie jego grobu. Był to honor, jakim rodzina zmarłego szczyciła się przez pokolenia.

    79802606_461060654595472_5041087193594986496_n

    Zdjęcia pochodzą z Muzeum w Londynie i Oksfordzie (The British Museum i Ashmolean).

     

    cdn…

  • Dzień 5, czyli same dziwne rzeczy (cz.II)

    IMG_2078
    Świątynia Hatszepsut z oddali

    Kobieta- król? Drzewa na pustyni? Polskie ślady w głębi Egiptu? Pornografia? Tak, to wszystko spotka nas za chwilę w… Deir el-Bahari.

    A może w świątyni Hatszepsut?

    Nie, to było w ,,Świątyni Milionów Lat”.

    Okazało się, że wszystkie te trzy nazwy dotyczą jednego i tego samego miejsca. Świątyni zbudowanej przez kobietę-faraona Hatszepsut.

    IMG_20180312_092019

    DSCF2608

    O, BOGOWIE!

    Przewodnicy dbają o to, by urozmaicić nam zwiedzanie kolejnej świątyni i by przybliżyć trochę starożytną historię i mitologię Egiptu. Wybierają z naszej wycieczki kilka osób i snują opowieści o stworzeniu świata, pokazując bogów na konkretnych przykładach. Łatwiej wchodzi do głowy, łatwiej zapamiętuje się te wszystkie imiona: Izyda, Horus, Ozyrys, Set. Lecz o egipskich bogach napiszę Wam innym razem, bo wchodzimy już do świątyni. A w zasadzie opuszczamy pomieszczenie z makietą obiektu, i podążamy długą aleją ku tarasom czegoś, co nazwałabym, pałacem, a nie  świątynią grobową króla.

    JESTEŚMY NA PUSTYNI

    Bardzo cennym znaleziskiem i pozostałością w ziemi jest….drzewo. Przewodnicy mówią nam, że jest to drzewo z czasów świetności świątyni, kiedy to do wejścia prowadziła aleja sfinksów, a okolice porastały drzewa, sprowadzone z krainy Punt. Cóż, musimy im wierzyć, gdyż z ziemi wystaje tylko ,,coś”. Małe, nic nie przypominające i w kolorze skał i piasków całej okolicy. Używamy wyobraźni, i wierzymy, że rosło tu drzewo. Po chwili idziemy dalej.

    IMG_2096
    Skały otaczające świątynię jakby chciały nas chronić …albo spaść nam na głowę

    CZY BYLI KOCHANKAMI?

    Przytulona do wielkiej ściany skalnej, która nie daje jednak ani trochę cienia, świątynia grobowa faraona Hatszepsut, jest inna niż wszystkie widziane przez nas do tej pory miejsca. Jej ażurowy kształt daje poczucie lekkości i ponadczasowości. Kolumny i rampy tworzą bryłę, która nie ma wieku. Gdy patrzysz na Pałac Kultury czy na Wersal, to potrafisz ustawić te budowle w czasie, w konkretnej epoce. Tu jest inaczej. Może to być siedziba najnowocześniejszej firmy na świecie przy odrobinie retuszu. Uf, ale się rozmarzyłam…

    Ale miejsce urzeka swoim pięknem. Nie wiemy, czy Hatszepsut zaprojektowała całość, ale wiemy, że świątynia została zbudowana przez budowniczego Senenmuta. Nie wiemy do końca jakie relacje ich łączyły, ale na pewno był kimś ważnym w jej życiu.

    Nasz przewodnik Nagi opowiada, że niedaleko świątyni znajdują się rysunki, które przedstawiają Hatszepsut i Senenmuta. Obrazków jest ponad 80 i stanowią swoistego rodzaju egipską kamasutrę, co zaprzecza temu, iż Senenmut był tylko zaufanym sługą królowej. Rysunki zostały podobno wykonane przez pracujących przy świątyni robotników. Temat sprawdziłam w internecie, są nawet zdjęcia. Nie do wiary!

    IMG_2098

    WITAJCIE POLACY!

    Po wejściu na górny taras, nasz wzrok przykuwa tabliczka z napisem ,,Polish-Egyptian Archeological and Conservation Mission of The Hatshepsut Temple”. Łał! Tak, to tutaj znajduje się Polsko-Egipska Misja Archeologiczno-Konserwatorska w Świątyni Hatszepsut w Deir el-Bahari. Polacy są wszędzie:). A rekonstrukcja świątyni wykonywana jest przez polską misję archeologiczną. Prace zostały rozpoczęte dawno, bo w 1961 roku, w pierwszym okresie kierował nimi profesor Kazimierz Michałowski, legenda egiptologii, autor wielu książek o Egipcie.

    W 2002 roku świątynia została udostępniona zwiedzającym.

    DSCF2621

    IMG_2126
    Wszędzie można spotkać chętnych do zrobienia nam zdjęcia lub zrobienia z nim zdjęcia. Za ,,one dollar”

    IMG_2110UFF, JAK GORĄCO!

    Uwierzcie, że upał staje się nie do wytrzymania, choć to dopiero marzec. Zwiedzanie zwiedzaniem, ale widzę, że każdy marzy tylko o cieniu. Obok znajduje się punkt gastronomiczny, w którym można kupić picie, i tam też jest zbiórka. Czekamy na wszystkich odpoczywając i oglądając zdjęcia.

    Przed nami Kolosy Memnona i Karnak- będzie się działo!

    …cdn…

    IMG_2119
    Miejscami zachowana barwna kolorystyka

    IMG_2123

    IMG_2133
    Detale mocno miejscami uszkodzone, ale nadal dobrze widać precyzję rzemieślników
  • Dzień 4, czyli Luksor nocą (cz.III)

    Dzień 4, czyli Luksor nocą (cz.III)

    IMG_1899
    Nil w Luksorze o zmierzchu

    MÓJ PLAN DNIA

    Luksor nie był dla nas łaskawy. A w zasadzie mogę napisać, że o mały włos w ogóle byśmy się nie poznali.

    Plan dnia zakładał, że o godzinie 17:00 odbędzie się wycieczka dla chętnych, w programie której znajdzie się zwiedzanie świątyni w Luksorze, przejazd dorożkami po mieście oraz fajka wodna w egipskiej kawiarni. Wieczorem w barze- dwa pokazy- tancerka brzucha i derwisz jako lokalne atrakcje.

    Po emocjach całego dnia, o których Wam pisałam, mieliśmy ochotę na odpoczynek. Poranne wstawanie i kilka godzin na pokładzie statku w pełnym słońcu dało się nam we znaki. Byliśmy po prostu padnięci. Robert zasnął, ja odpoczywałam.

    Luksor za oknem kusił swoim majestatem. Ale postanowiłam zapoznać się z nim następnego dnia rano. Statek przecież nie odpłynie. Nawet nie przyszło mi do głowy, żeby przeczytać rozkład dnia na poniedziałek, zapoznać się z planem, który w międzyczasie wywiesiła nasza Paulina. W głowie ułożyłam sobie swój plan.

    Po krótkiej regeneracji sił, zeszłam na dół do recepcji, żeby skorzystać z wi-fi. I dobrze, że tak się stało. Mogłabym zakrzyknąć w zasadzie- dzięki Bogu! Krótka pogawędka ze spotkanymi osobami i już wiedziałam, że tracimy niepowtarzalną okazję do poznania świątyni w Luksorze. Ku mojemu ogromnemu zdumieniu okazało się, że nie ma w planie zwiedzania Luksoru w dzień. Jest tylko ta jedna wycieczka dla chętnych, która już się dawno zaczęła!

    Ale statek to nie więzienie, można go opuszczać, pod warunkiem, że nie płynie 🙂 Do kabiny biegłam, Roberta postawiłam na nogi w dwie sekundy, w minutę byliśmy gotowi do wyjścia.

    Dostaliśmy przepustki z nazwą statku i poszliśmy w miasto 🙂

    IMG_1900

    SPACER PO LUKSORZE

    O my naiwni! Jeśli spodziewaliśmy się wydać kasę tylko na bilet wstępu do świątyni, w jakimże byliśmy błędzie!

    Po kilku krokach po nabrzeżu, znalazł się kucharz z naszego statku (tak się nam przedstawił), który chętnie zaprowadził nas do świątyni, opowiadając o niej kilka zdań. Za dolara oczywiście.

    Miasto powitało nas zainteresowanymi spojrzeniami mieszkańców. My też chętnie i z bliska im się przyglądaliśmy. Spacer był krótki, ponieważ świątynia znajduje się nad Nilem, ale bardzo przyjemny. Zmierzchało. Temperatura spadła, zrobiło się chłodniej. Idealnie!

    Mijamy przejście dla pieszych, meczet, w oddali widzimy McDonalds’a. Ale dzisiaj nie skusi mnie żaden hamburger, choćby był za pół dolara.

    Dzisiaj moim celem jest poznanie Ramzesa, chcę spotkać się z nim twarzą w twarz.

    IMG_1972
    Posąg Ramzesa II z widocznym w kartuszu imieniem faraona zapisanym hieroglifami

    LUKSOR

    Luksor (starożytne Teby) to nazwa miasta, która oznacza ,,miasto pałaców”. Jest wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Tu zaczynają się lub kończą rejsy po Nilu.

    Świątynia w Egipcie była miejscem uprzywilejowanym. To dom boga, i w przeciwieństwie do naszych kościołów, niedostępny dla mas. Możemy czuć się szczęściarzami, że widzimy to, czego przeciętny Egipcjanin ponad 3000 lat temu nie mógł zobaczyć. Budowę świątyni rozpoczął faraon Amenhotep III, a Ramzes II ją rozbudował.

    IMG_1946
    Aleja Sfinksów- widok na Luksor
    IMG_1942
    Aleja Sfinksów- widok na Karnak

    Wejście do świątyni jest strzeżone przez kamienne sfinksy, ustawione w długą aleję. Łączą one świątynię w Luksorze ze świątynią w Karnaku, którą zobaczymy następnego dnia.

    Patrząc w stronę wejścia widzimy pylony, podobne do tych w Edfu oraz jeden obelisk stojący po lewej stronie (wschodni). Brak drugiego obelisku (zachodniego) burzy trochę to poczucie idealnej harmonii w egipskich budowlach. Ale cóż zrobić….

    IMG_1915IMG_1975

    Historia jest dość ciekawa, otóż drugi obelisk został podarowany Francji w roku 1831 i stoi na Placu Zgody, na którym w latach krwawej rewolucji francuskiej ścinano gilotyną głowy m.in. króla Francji Ludwika XVI oraz królowej Marii Antoniny. Inicjatorem przekazania obelisku był Jean-Francois Champollion, który odczytał hieroglify.

    IMG_20180311_190256

    IMG_1950
    Obelisk w Luksorze.Wyrzeźbione sceny przedstawiają hołd składany bogowi Re; do tego dołączono królewski protokół i tekst o budowlach, zwycięstwach i rządach króla. Zresztą sami możecie poczytać 🙂

    Kilka lat wcześniej obelisk zwany Igłą Kleopatry został podarowany Anglikom, więc Francuzi nie chcieli być gorsi. Anglicy byli pierwsi, ale Francuzi mają wyższy obelisk. Ten francuski ma 23 metry wysokości i waży 230 ton. To cud, że podczas transportu statkiem po Nilu,  Morzu Śródziemnym oraz po Sekwanie, obelisk się nie złamał.

    Obeszliśmy świątynię, zrobiliśmy zdjęcia, choć mimo szczerych chęci, niektóre nam nie wyszły.

    Cało i zdrowo wróciliśmy na statek, gdzie czekały na nas regionalne atrakcje w barze.

    Dobranoc!

    …cdn…

     

  • Dzień 4, czyli dorożką po Egipcie (cz.I)

    Dzień 4, czyli dorożką po Egipcie (cz.I)

    Ta niedziela była inna niż wszystkie. Przede wszystkim zaczęła się o 5:00 rano, co raczej w niedzielę się nie zdarza. Który to już raz wstajemy o piątej rano podczas tej wycieczki? Już nawet nie liczę. Już się nawet nie dziwię, widząc kartkę w recepcji z planem kolejnego dnia. Wyśpię się kiedy indziej- myślę sobie. I cieszę się kolejną przygodą. Bo będą dorożki!

    IMG_1666
    Dorożki w okolicy świątyni Edfu

    Dzień zaczyna się tak szybko, gdyż mamy podobno uniknąć tłumów turystów, co w praktyce spowodowało, że udało się nam uniknąć upałów, nie tłumów.

    Nasz plan na dzisiaj to świątynia w Edfu i świątynia w Luksorze- dwie najpiękniejsze
    i najlepiej zachowane świątynie w Egipcie.

    IMG_20180311_071605
    Wejście do światyni w Edfu (pylon)IMG_1800

    ŚWIĄTYNIA W EDFU

    Na północ od Asuanu, w połowie drogi między Asuanem a Luksorem, znajduje się świątynia w Edfu poświęcona Horusowi. Horusa symbolizował  sokół, a sam Horus był bogiem nieba i opiekunem faraona.

    IMG_1796
    Sfotografowałam się z bogiem Horusem, a niech mnie też chroni 🙂 Na szyi mam chustkę, która pierwotnie była ,,giftem” for madame, czy jakoś tak.
    IMG_1696
    Posąg Horusa w zwierzęcej postaci

    Zabytek jest ogromny, więc nie dziwi nas ogrom turystów, z którymi jakoś się mocno nie tłoczymy. Przyjechał tu cały świat, różnorodność ras, kolorów skóry i języków przypomina mi wieżę Babel.

     

    IMG_1760
    Takich tajemniczych i klimatycznych zakamarków jest tu więcej
    IMG_1724
    Barka solarna

     

    Świątynia została wybudowana przez dynastię Ptolemeuszów, która rządziła Egiptem po śmierci Aleksandra Wielkiego. Długość całej świątyni wynosi 137 m, a jej szerokość to 79 m.

    IMG_1717
    Sufit w Edfu. Widać wyraźnie inny kolor sufitów i ścian (kolumn)

    Charakterystyczne dla świątyni jest to, że sufity są bardzo osmalone. Teoria głosi, że budowla była zasypana piaskiem prawie pod sam sufit, zamieszkiwała ją miejscowa ludność (Beduini), a czarne sufity mogą być efektem palenia ognisk. Teoria jest tylko w połowie prawdziwa, gdyż zagadką pozostają nieosmolone kolumny….

    DOROŻKI

    Atrakcją jest przejazd dorożkami, wprost spod burty statku pod drzwi świątyni- można tak powiedzieć. Wszystko jest sprawnie zorganizowane, zostajemy podzieleni po 4 osoby (dwie pary zazwyczaj), dostajemy numer dorożki, którą dojedziemy pod bramy świątyni i którą musimy wrócić na statek, robią nam pamiątkowe zdjęcie i wio!

    Robert siada z woźnicą i powozi w jedną stronę. Dla nas to zabawa, choć stan koników trochę nas zasmuca i przeraża. Takie szkapiny wychudzone. Przejażdżka trwa niecałe 10 minut, na piechotę byłoby dużo dłużej.  Poza tym mamy okazję zobaczyć jak miasto żyje. Jest głośno od stukotów kopyt tych kilkudziesięciu dorożek, które nas wiozą.

    Jak wspomniałam- dla nas ma to być atrakcja turystyczna, zabawa- ale Edfu nie chce nas zabawiać tak naprawdę- oni chcą na nas zarobić. I tak:

    • woźnica ma zapłacone za nasz przejazd, ale wyciąga rękę,
    • pomaga nam wyjść z dorożki pan, który wyciąga za to rękę,
    • zdjęcie które nam zrobiono w dorożce, czeka na nas wywołane do kupienia,
    • wielu zachęca do zakupu wody za bajońską kasę,
    • wchodząc do świątyni, sprzedawcy z okolicznych stoisk, zakładają nam na szyję chusty, a w drodze powrotnej zachęcają do zakupu. I uwierzcie mi- zachęcają to nie jest odpowiednie słowo. Namawiają – też nie. Oni są do granic namolni, niestety.

    Chyba nie potrafię opisać tego biznesu, który tam widać. To trzeba przeżyć samemu. Dla nas to była dobra lekcja mówienia – nie, dziękuję, którego nikt nie chciał słuchać. Przypomina mi to naszą starszą córkę, której koleżanka doradziła kiedyś- jak chcesz coś wymusić od rodziców, to proś tak długo, aż ich zmęczysz. Ta zasada też tu działa. Turyści często robią zakupy na odczepnego. Kiedy już coś kupisz, masz argument przed następnym sklepikarzem, że nie masz kasy.

    W Edfu czujesz się, jakby oblazła cię szarańcza. Dużo traci się przyjemności ze zwiedzania. Ale to tylko moje odczucia.

    Na statku odetchnęliśmy z ulgą. Czy może być jeszcze gorzej?

    …cdn…

     

  • Dzień 2, czyli zaczynamy zwiedzanie (cz.III)

    Dzień 2, czyli zaczynamy zwiedzanie (cz.III)

     

    IMG_1374ŚWIĄTYNIA IZYDY

    Wyspa File to tak naprawdę nie jest wyspa File. Świątynię Izydy Egipcjanie przenieśli na wyspę Agilkia, żeby uratować bezcenne zabytki, które były podtapiane przez wody Nilu, po wybudowaniu Tamy w Asuanie.

    Świątynia została przeniesiona w II połowie XX wieku, a nawet wpisana na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Sprawdziłam w Wikipedii, że Polska ma aż 15 zabytków, a Egipt tylko 7.  Lubię Polskę, ale gdzie to UNESCO ma oczy?

    DSCF2486

    Nie będę przepisywać wiadomości z Wikipedii o Izydzie czy świątyni, bo nie tak chciałabym pokazać ,,mój” Egipt. Suche wiadomości to przecież każdy może sobie ,,wygooglować”. Mam w domu dość pokaźną bibliotekę książek, myślę więc, że opisy dotyczące starożytnego Egiptu zostawię na inną okazję.

    Jest wczesne popołudnie. Cieszy możliwość rozprostowania nóg po tylu godzinach drogi. Wsiadamy do łodzi motorowych i płyniemy na wyspę.

    Po drodze czekają nas miejscowe atrakcje, czyli możemy kupić pamiątki, mapy, przewodniki, biżuterię. Chętnych nie brakuje. Wiadomo, pierwszy dzień, zapasy gotówki jeszcze nie są na wyczerpaniu 🙂

    IMG_1277

    Pogoda piękna, możemy się nacieszyć słońcem i wysoką temperaturą. Nad wodą jest przyjemnie, a podróż Nilem jest krótka. Wyspa, zwiedzanie i zaraz zbiórka. W międzyczasie nasze bagaże z autokaru zostały zawiezione na statek.

    Robimy zdjęcia, ja pstrykam każdy szczegół, potem będziemy mieć kilka tysięcy fotek. Ale kiedy opisuję teraz wrażenia- i tak mam żal do siebie, że nie pstrykałam więcej.

    OGRÓD BOTANICZNY

    Po zwiedzaniu zabytków czeka nas zobaczenie ogrodu botanicznego, który znajduje się po drugiej stronie wyspy. Liczyłam na spokojne oglądanie ciekawych okazów z przewodnikiem. Zawiodłam się bardzo, gdyż ten punkt programu, to w zasadzie ,,nagabywanie” turystów do kupowania pamiątek. Wszędzie chodzili za nami miejscowi sprzedawcy, a także dzieci wołając ,,one dollar”, ,,one dollar”. Odeszła nam ochota na zwiedzanie….

    DSCF2514DSCF2513

    DSCF2512
    OGRÓD BOTANICZNY

    Po opuszczeniu wyspy, łódki zawiozły nas na statek. Zmęczeni długim dniem i długą podróżą z Hurghady do doliny Nilu na wysokość I katarakty (myślę, że około 500 km), jesteśmy szczęśliwi, kiedy widzimy Esmeraldę- nasz dom na najbliższe kilka dni.

    …cdn…