Tag: wakacje

  • Kamień z Rosetty, czyli kilka słów o tym, jak się to wszystko zaczęło.

    Kamień z Rosetty, czyli kilka słów o tym, jak się to wszystko zaczęło.

    Stoję i patrzę zauroczona na kawałek kamiennej płyty. Nie mam zbyt dużo czasu na podziwianie, bo tłum zwiedzających napiera niecierpliwie. Każdy chce podejść, zobaczyć i sfotografować ten słynny kamień. Ale dlaczego jest on słynny?

    CENNE ZNALEZISKO

    W lipcu 1799 roku oddziałom francuskim dowodzonym przez inżyniera Pierre’a F.X. Boucharda wydano rozkaz wzmocnić fortyfikację Fortu Julien. Był to okres walk wojsk napoleońskich z Turkami.

    Fort Julien był średniowieczną fortecą Rosetty, stąd płyta odnaleziona podczas prac remontowych, została nazwana Kamieniem z Rosetty.

    Płyta z granitu stanowiła część steli ustawianej w świątyniach na polecenie kapłanów w pobliżu wizerunku faraona. Płyta po jednej stronie była wygładzona i pokryta inskrypcjami w trzech różnych stylach pisma.

    Pierwszy styl- to starożytna greka, drugi- to zapis w języku egipskim demotycznym, wykorzystywanym na co dzień. Trzeci styl- to egipskie hieroglify. Udało się przetłumaczyć napis po grecku, który wskazywał, że na kamieniu spisany był dekret wydany przez kapłanów w Memfis 27 marca 196 roku p.n.e. dla uczczenia rocznicy wstąpienia na tron króla Ptolemeusza V Epifanesa.

    Kamień został przetransportowany statkiem do Kairu, gdzie 29 lipca 1799 roku została przedstawiona informacja o tym odkryciu Egipskiemu Instytutowi Sztuk i Nauk.

    CO TAM JEST NAPISANE?

    Grekę i demotykę na kamieniu udało się odczytać. Potwierdziło to fakt, że jest to ten sam tekst napisany w trzech rodzajach pisma.

    Uczeni dostrzegli szansę na złamanie szyfru jakim były hieroglify, dawno zapomniane i nieużywane. Wykonano kopie tekstów i wysłano je do Paryża, ale sam kamień miał trafić do Londynu. Na mocy traktatu z Aleksandrii z 1801 roku naukowcy z Komisji mieli prawo do zachowania wszystkich swoich notatek terenowych, planów i zbiorów przyrodniczych, ale Anglicy rościli sobie prawo do ich znalezisk archeologicznych. Wchodziły w to, oprócz Kamienia z Rosetty, dwa obeliski, trzy całkowicie zachowane sarkofagi oraz wiele posągów i części posągów.

    Sam Kamień z Rosetty trafił najpierw do biblioteki Society of Antiquaries (Stowarzyszenia Antykwariuszy) w Londynie, następnie w 1802 roku został oficjalnie ofiarowany Muzeum Brytyjskiemu jako dar króla Jerzego III. Obecnie Kamień z Rosetty, bezpiecznie chroniony przez najnowocześniejszą gablotę wystawową, stoi w londyńskiej Galerii Egipskiej, przyciągając tłumy odwiedzających z całego świata.

    Dodam na marginesie, że wstęp do British Museum jest bezpłatny. Można też robić zdjęcia.

    Nie podam Wam dokładnych wymiarów Kamienia, bo źródła podają kilka rozmiarów- przyjmijmy więc za Wikipedią: wysokość  114,4 cm, szerokość 72,3 cm, grubość 27,9 cm i waga 762 kg.  W górnej części znajduje się 14 linijek z 1419 hieroglifami, w środkowej 32 linijki z zapisem demotycznym, w dolnej -34 linijki zapisane pismem greckim.

     

    ODCZYTANIE HIEROGLIFÓW

    Przyjmuje się, że ojcem współczesnej egiptologii jest Francuz Jean-Francois Champollion, ale odszyfrowanie treści Kamienia z Rosetty było dziełem dwóch ludzi- Champolliona i Anglika Thomasa Younga.

    Thomas Young był lekarzem, fizykiem i wielkim geniuszem. W 1814 roku zaczął studiować teksty z Kamienia. Zidentyfikował imię króla Ptolemeusza i wskazał odpowiednie hieroglify. Dalsze badania tego błyskotliwego uczonego dały podstawy do tezy, że pismo demotyczne pochodziło  od hieroglifów.  Zauważył także, że hieroglify to mieszanina znaków-słów i znaków-liter alfabetu. Thomas Young wytyczył prawidłowy tor myślenia, nie poświęcił jednak hieroglifom wystarczająco dużo czasu, zajmując się innymi projektami. Natomiast Champollion wprost przeciwnie- zajął się tylko próbą rozgryzienia pisma egipskiego zapomnianego wiele wieków temu.

    Jean-Francois Champollion był francuskim językoznawcą  i historykiem. Już jako nastolatek znał grekę, łacinę i sześć języków starożytnych, orientalnych. Ciężka praca umysłowa, ponad ludzkie siły dała pierwsze owoce.  Champollion porównując kartusze Kleopatry z kartuszami wyrytymi na kamieniu uzyskał wstępne wyniki, konieczne do odczytania pisma hieroglificznego. W 1822 roku uczony udowodnił, że egipskie hieroglify to nie tylko zapis symboliczny, ale także fonetyczny. Swoje spostrzeżenia przedstawił w artykule ,,List do Pana Dacier odnoszącego się do hieroglificznego alfabetu fonetycznego”. Spotkało go jednak rozczarowanie, gdyż nie zaakceptowano jego sposobu myślenia. Dopiero dwa lata później dopracował swoje dzieło i nazwał je ,,Zarys systemu hieroglificznego starożytnych Egipcjan”. Wyjaśnił w nim złożoną naturę hieroglifów:

    ,,Pismo hieroglificzne jest skomplikowanym systemem, pismem jednocześnie przedstawieniowym, symbolicznym i fonetycznym, w jednym i tym samym tekście, w jednym i tym samym zdaniu i, powinienem powiedzieć, prawie w jednym i tym samym słowie.”

    Champollion dał nam możliwość odczytania zapisów sprzed wielu wieków i tysiącleci. Słusznie zwany jest ojcem egiptologii.

    Mogę dodać, że Egipt stara się o odzyskanie Kamienia z Rosetty.

     

    UNADJUSTEDNONRAW_thumb_969

  • Dzień 10 -wnioski z podróży do Egiptu, czyli czy jesteśmy tacy sami czy różni?

    Dzień 10 -wnioski z podróży do Egiptu, czyli czy jesteśmy tacy sami czy różni?

    Pakujemy pomału walizki. Ostatni dzień pobytu trzeba wykorzystać na maxa. Aż chciałoby się zostać dłużej… Leżenie na leżakach, kąpiel w basenie i opalanie są tego dnia od rana punktem obowiązkowym.

    W Polsce nawrót zimy, chociaż to końcówka marca; wiemy, że spadł śnieg, a w Warszawie temperatura nie wzrosła wiele powyżej zera. Wzięliśmy ze sobą wiosenne kurtki, licząc na ciepło i słoneczko, ale teraz po dwóch tygodniach zdajemy sobie sprawę, że na pewno zmarzniemy w drodze powrotnej. Czeka nas lądowanie w Warszawie, dojazd na metro Młociny i stamtąd ,,złapanie” Polskiego Busa (teraz nazywa się chyba Flexibus)do Gdańska.

    IMG_3062

    Ale to dopiero jutro.

    Dzisiaj jeszcze jesteśmy w Hurghadzie. Po dwóch tygodniach nadal nie mamy dość egipskiej, hotelowej kuchni, widoku z okna na kompleks basenów czy piaszczystych brzegów Morza Czerwonego. Mam wrażenie, że jestem w raju, i zazdroszczę ludziom, którzy tu mogą mieszkać i pracować. Ale czy aby na pewno oni też mają taki raj???

    ONE DOLLAR

    W Egipcie na każdym kroku należy spodziewać się wyciągniętej ręki po dolara. Ten dolar jednak czyni cuda.

    Zaczęło się na statku. Rezydentka Paulina poinformowała nas, że obsługa w restauracji, sprzątanie kabin oraz barmani są wynagradzani. Jeśli jednak uznamy, że chcemy im dodatkowo dać dolara czy więcej- jest to mile widziane i wręcz żeby nie powiedzieć- pożądane w Egipcie. Cóż – taka tu jest kultura.

    Bardzo mocno dało się to odczuć podczas sprzątania kajut na statku, gdzie byliśmycodziennie zaskakiwani ręcznikowymi ,,zwierzętami” (łabędź, krokodyl), a raz nawet bukiecikiem kwiatków w wazonie. Wszystko to nie z miłości do turystów, tylko żeby dostać napiwek.

    IMG_1458IMG_1460IMG_2632

    O handlarzach atakujących turystów we wszystkich przez nas odwiedzanych miejscach już Wam pisałam.

    Są także osoby, które chętnie zrobią sobie z tobą zdjęcie, odpowiednio egzotycznie ubrani (w galabije i turbany). Są i tacy, co tobie zrobią zdjęcie. Tylko nie zapomnij zapłacić za usługę.

    DSCF2480

    Inna kategoria to samozwańczy ,,przewodnicy’’. To osoby, które nagle zaczynają z tobą rozmawiać, idąc w tym samym kierunku i mówiąc, że cię zaprowadzą tam, dokąd właśnie idziesz. Spotkaliśmy się z tym typem ,,pomocników” na przykład w drodze ze statku do świątyni w Luksorze. Mieliśmy ochronę i przewodnika w jednym. ,,Wynagrodzenie” chciał koniecznie od każdego z nas. Innym razem było to pod piramidami w Gizie. Znalazł się przewodnik, który chciał nas zaprowadzić, oprowadzić i potowarzyszyć. Nie skorzystaliśmy tym razem.

    W Hurghadzie w recepcji hotelowej, polscy turyści, który zostawali podobnie jak my na drugi tydzień pobytu, włożyli w paszporty 10 dolarów i od razu dostali pokoje w dobrej, jeśli nie najlepszej części hotelu. Nas poinformowano, że pokoje są sprzątane i należy czekać. Poszliśmy więc coś zjeść do hotelowej restauracji. Półtorej godziny później dostaliśmy pokoje na piętrze, wprawdzie z ładnym widokiem ale bez balkonu i bez tarasu. I bardzo daleko od basenów, morza czy restauracji. Gdybyśmy dali napiwek- dostalibyśmy na pewno lepszy pokój.

    Cóż, nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Następnego dnia po spotkaniu z rezydentką naszego biura, zgłosiłam, że w opisie wycieczki mieliśmy wpisany pokój z tarasem. Rezydentka poszła do recepcji i dostaliśmy taki- tuż koło naszych znajomych Polaków, którzy dzień wcześniej zapłacili. Blisko basenu i restauracji.

    Napiwki są też bardzo mile widziane wśród kierowców autokarów i busów, którzy nas nieustannie gdzieś wozili.

    OBSŁUGA

    W egipskiej branży turystycznej pracują w zasadzie sami mężczyźni. Mam tu na myśli osoby sprzątające, pielęgnujące otoczenie hotelu, kucharzy, kelnerów, recepcjonistów, itp. Przez dwa tygodnie kobiet można było naliczyć na palcach jednej ręki. W Turcji w Antalyi kobiety gotowały, sprzątały, robiły drinki i były recepcjonistkami w hotelu. Tak blisko geograficznie a tak inaczej.

    IMG_1875IMG_1666DSCF2685

    HANDEL

    O handlu w Egipcie można napisać książkę. Tam najważniejszą zasadą jest targowanie się. Jeśli coś wam się spodoba, sprzedający zrobi wszystko, żebyście to kupili.

    Moją uwagę zwróciło jednak coś innego. Asortyment. Egipt w większości miejsc, w których byłam jako turysta sprzedaje własne wyroby, tradycyjne pamiątki związane ze starożytnością. Galabije, jako stroje regionalne, ręczniki z motywem faraonów, pamiątkowe piramidki, sfinksy i koty, breloczki ze skarabeuszami i papirusy rodzimych wytwórców. Co by nie mówić- jest to ich folklor i (zakładam) ich produkcja. Bardzo mi się to podobało, i następnym razem- bo wybieramy się do Egiptu na następną wycieczkę, przywiozę sobie więcej pamiątek. W Polsce jest ciut inaczej (bo chciałabym tu zrobić takie porównanie), jeśli chodzi o asortyment pamiątek w turystycznych miejscach. Więcej u nas chińskich wyrobów i zabawek dla dzieci, niż rzemiosła czy nawet pamiątek tematycznych. W Gdańsku możemy kupić ciupagi czy oscypki, ale o dobrą rybę już trudniej. Nie wspominając o pamiątkach z wizerunkiem Neptuna czy Żurawia. No chyba że coś się zmienia ostatnio, a ja nie zauważyłam.

    To była nasza pierwsza wycieczka do Egiptu, więc wielu rzeczy dopiero się uczyliśmy, o wielu w ogóle nie mieliśmy pojęcia. Dlatego Wam to opisuję, żebyście wiedzieli co może Was w Egipcie spotkać. To głównie dla tych, co nie byli – a się wybierają. Ale też dla tych, którzy byli i mają podobne, albo wręcz inne doświadczenia- na zasadzie wymiany przeżyć i wspomnień.

    W grudniu byliśmy w Turcji i mogę napisać, że z mojego doświadczenia to dwa odmienne kraje jeśli chodzi o stosunek do turystów. W Egipcie czuliśmy się trochę osaczeni i nagabywani. Komu brakowało asertywności, ten nie potrafił otrząsać się z tej nachalności w proponowaniu towarów i usług.

    Pokrótce starałam się wskazać największe różnice kulturowe. Na pewno różni się bardzo nasze zachowanie, kultura, wygląd i sposób bycia. Za to łączy nas jedno- miłość do Egiptu…

    …cdn…

  • Dzień 9- wycieczka do Kairu, czyli jedziemy zobaczyć piramidy…i nie tylko!

    Dzień 9- wycieczka do Kairu, czyli jedziemy zobaczyć piramidy…i nie tylko!

    Ach, co to był za dzień! Aż ciężko wszystko spamiętać, a już tym bardziej opisać. Ale skoro już tyle dni za nami- no to piszę!

    Wycieczkę do Kairu wykupiliśmy jako fakultet u naszej rezydentki w hotelu. Kosztowała z tego co pamiętam 90 dolarów od osoby. W programie mieliśmy zwiedzanie kościoła koptyjskiego, najstarszego meczetu Kairu, Muzeum Egipskiego oraz płaskowyżu w Gizie. Tam czekały na nas piramidy i Sfinks. Ostatnim miejscem była perfumeria. W cenie mieliśmy transport, obiad i bilety wstępu.

    To był kolejny dzień tych wakacji, który zaczynał się dla nas bardzo wcześnie. Z Hurghady do Kairu jest    ponad 450 kilometrów. Podróż zajęła nam około 5 godzin. Jechały 4 pary z trzech hoteli plus przewodnik. Więc przyjechał po nas busik, nie autokar. Musieliśmy być tego dnia punktualnie, bo powiadomiono nas, że do Kairu wszystkie autokary jadą kolumną o jednej godzinie, pod eskortą. Zakładam, że to dla bezpieczeństwa. Co dziwne, nie dotyczyło to powrotu. Czyli każdy wracał z Kairu o swojej własnej godzinie.

    KAIR

    Kair- stolica Egiptu, ale też największe miasto Egiptu, Afryki oraz Bliskiego Wschodu. Nie jest dokładnie znana liczba mieszkańców z uwagi na ich ciągłą migrację. Ja jednak nie czułam się jak w światowej metropolii. Na drogach chaos, wszechobecna bieda i zaniedbanie. Samochody przeciętne, ciągle trąbiące, ludzie ubrani niechlujnie, żadnego światowego przepychu nie dało się zaobserwować- przynajmniej na trasie, którą mijaliśmy. Myślałam, że Kair pokaże nam się z lepszej strony niż południe Egiptu, ale tak nie było. Pewnie skoro miasto jest tak ogromne, widziałam tylko jego wycinek, ale nie był zachęcający.

    DSCF2715
    Ulice Kairu

    Nasza wycieczka była starannie zaplanowana. Wszystkie punkty programu miały określony czas na zwiedzanie. Jak dla mnie za dużo było go w kościele, meczecie i perfumerii, zbyt mało w muzeum i przy piramidach. W każde miejsce byliśmy precyzyjnie podwożeni, więc w zasadzie nie musieliśmy nigdzie chodzić.

    KOŚCIÓŁ i MECZET

    Najpierw zwiedzaliśmy kościół Najświętszej Marii Panny (zwany Zawieszonym) -jeden z najstarszych kościołów koptyjskich w Egipcie, którego historia datowana jest na koniec III wieku.

    IMG_2662

    IMG_20180320_095227
    Widok ze schodów kościoła Zawieszonego na dziedzieniec. W tle Kair.

    Potem był meczet Amr Ibn Asa (wiek VII). Przy wejściu obowiązywało zdjęcie butów, a panie musiały dodatkowo nałożyć zielone szaty.

    Meczet miał być atrakcją dla nas, ale to my przed meczetem staliśmy się atrakcją dla idącej do szkoły młodzieży. Kilka dziewczynek bardzo chciało zrobić sobie z nami zdjęcia.

    IMG_2669DSCF2711

    MUZEUM EGIPSKIE

    Przed wejściem  do Muzeum Egipskiego była bardzo długa kolejka. My jednak weszliśmy bokiem na dziedziniec przed muzeum, po zaledwie kilku minutach czekania. Po następnych kilku minutach zostały załatwione wszystkie formalności i mogliśmy wejść do środka.

    IMG_20180320_110035
    wejście do Muzeum Egipskiego

    Muzeum Egipskie zostało założone w 1835 roku. Obecnie mieści się w dwupiętrowym gmachu, w którym zgromadzono ponad 160 tysięcy przedmiotów. Bardzo duża ich część nie jest w ogóle wyeksponowana. W budowie znajduje się filia muzeum, która będzie w Gizie. Część zabytków zostanie tam przeniesiona po ukończeniu budowli.

    Na dzień dobry witają nas ogromne posągi. Budzą respekt i ukazują wielkość starożytnych faraonów. Jesteśmy przy tych posągach malutkimi nic nie znaczącymi ludźmi. Na pewno w starożytności mogły budzić strach a nawet przerażenie. Faraon był wielki. To było widać.

    Zwiedzanie zaczyna się od okresu najstarszego w historii Egiptu, widzimy maleńką figurkę budowniczego największej piramidy na świecie. Chufu po egipsku. Cheops po grecku. Taki mały człowiek, a taka duża spuścizna.

    IMG_2752

    W kolejnych salach łóżko i biżuteria Hetepheres, matki Cheopsa, odnalezione w XX wieku. Z Cheopsem związana jest jeszcze jedna ciekawostka i znalezisko z XX wieku. Otóż nie wszyscy wiedzą, że u stóp piramidy znaleziono i odkopano po 4 tysiącach lat- dwie łodzie: jedna z nich została złożona w całość, druga jest w bardzo złym stanie i trwają prace konserwatorskie. Łódź  faraona lub jego barka znajduje się u stóp piramidy w wielkim pawilonie, niestety program naszej wycieczki nie obejmuje tak szczególnego zjawiska, jak łódź na środku pustyni.

    Dalej oglądamy posągi, sarkofagi, rzeźby, stele, figurki, malowidła. Ale ja najbardziej lubię oglądać pozostałości ludzkiego życia- sandały, biżuterię, naczynia, właśnie wspomniane wcześniej łóżko. I będę miała taką okazję, ponieważ zbliżamy się do skarbów faraona Tutanchamona (niektórzy mówią Tutenchamona, co jest wymową archaiczną, obecnie niestosowaną ). Wśród wielu skarbów, możemy podziwiać złotą maskę, najbardziej znany chyba artefakt na świecie dotyczący starożytności. Mumii faraona nie ma w muzeum, gdyż spoczywa w miejscu pochówku, w Dolinie Królów, gdzie można ją podziwiać za dodatkową opłatą. Tu w Muzeum Egipskim możemy zobaczyć mumie innych wielkich i znanych faraonów. Znajdują się one w osobnej sali, i wejście jest za dodatkową opłatą. O Tutanchamonie można by napisać wiele zdań, dlatego ja poświęcę Mu w swoim czasie osobny post. Zasłużył 🙂

    IMG_2849
    Krzesło tronowe Tuanchamona

    IMG_2847

    Z wielkich nazwisk ówczesnego świata warto wspomnieć jeszcze o Echnatonie, któremu dedykowana jest osobna sala, a eksponowane pozostałości zapierają dech w piersiach. Prócz kamiennych wizerunków jego osobliwego oblicza, mamy tu sceny znad Nilu, namalowaną roślinność, papirusy i nadrzeczne ptactwo. Sceny są bardzo realistyczne, co tak odmiennie prezentuje się wśród znanych kanonów sztuki staroegipskiej.

    IMG_2784
    faraon Echnaton z żoną błogosławiony promieniami boga słońca Atona
    IMG_2783
    twórczość z czasów Echantona

    Zachwyciły mnie niewielkie eksponaty- amulety, oraz imponujące rozmiarem i kolorystyką zwoje papirusów.

    Miałam niedosyt, gdyż byliśmy w Muzeum Egipskim zaledwie 1,5 godziny- ile to zabytków umknęło mojemu oku!

    IMG_E2946IMG_2841IMG_2716

    PIRAMIDY

    Niecałą godzinę później po smacznym obiedzie znajdujemy się na płaskowyżu w Gizie. To magiczne miejsce. Piramidy widać z daleka, i każdy zachłannie wychyla się do okna, żeby zobaczyć je jak najszybciej. Radość ze zwiedzania początkowo burzą nachalni tubylcy, wyciągając rękę po ,,one dollar”. Nie mamy szczęścia i nie możemy się opędzić. Nawet podniesiony ton czy wręcz krzyk nie pomaga. W końcu zmieniamy strategię i zaczynamy ich ignorować. Po kilku chwilach odchodzą, a my możemy zacząć podziwiać.

    Nie tyle wielkość piramid mnie zachwyciła, co fakt- ilu znanych ludzi odwiedzało to miejsce. Nawet Napoleon Bonaparte.

    IMG_3006
    piramidy Cheopsa, Chefrena i Mykerinosa

    IMG_2966

    Robert nie mógł sobie darować i zaczął się wspinać, ale wejść na szczyt piramidy nie wolno. Można za to (za dodatkową opłatą) wejść do środka, zobaczyć komorę grobową i pusty sarkofag Cheopsa. Nie skorzystaliśmy obawiając się dusznego wąskiego pomieszczenia pełnego turystów. Temperatura i tak daje się we znaki, są wczesne godziny popołudniowe. Największy upał.

    Chodzimy, zwiedzamy, robimy zdjęcia. Można skorzystać i zafundować sobie przejażdżkę na wielbłądzie.

    IMG_2994

    Piramidy są trzy, te największe i najsłynniejsze. Cheopsa, Chefrena i Mykerinosa. Samych piramid w Egipcie jest ponad 100. Nawet tu na płaskowyżu w Gizie znajdują się dodatkowo trzy mniejsze piramidy.

    Piramidy w Egipcie mają kształt ostrosłupa, w czasach kiedy powstawały były grobowcami faraonów, chociaż sądzono że to spichlerze , w których przechowywano zboże. Największa piramida została w starożytności wpisana na listę siedmiu cudów świata, i jest jedynym zabytkiem z tej listy, który przetrwał do dzisiaj. Są tacy, co wierzą, że piramidy zbudowali kosmici, obcy przybysze. To dlatego, że nie zachowały się żadne w pełni udokumentowane źródła dotyczące techniki budowy piramid. Owszem, jest kilka teorii, lecz to tylko domysły. Źródeł brak.

    IMG_2972

    IMG_3009
    ich wielkość jest przereklamowana  🙂

    IMG_2957

    IMG_3004
    mniejsze piramidy, będące miejscem pochówku żony i dzieci faraona
    IMG_3014
    u stóp piramidy widać pawilon z łodzią (barką) faraona

    SFINKS

    Przy piramidzie Chefrena znajduje się osobliwy pomnik. To Sfinks. Pomnik powstał tak dawno, że to aż niewiarygodne, iż stoi do dzisiaj. To prawdopodobnie rok około 2.550 p.n.e! Dodać nasze 2019, to robi się prawie 4.600, czterdzieści sześć wieków! Ile to pokoleń, jak świat się zmienił, ileż to ton piasku się przez niego przewaliło! Bo Sfinks przez wieki leżał zapomniany i przysypany piachem. Według legendy tysiąc lat później (!) faraon Totmes IV odpoczywał w cieniu Sfinksa i śniło mu się, że bóg obieca mu królestwo w zamian za odkopanie Sfinksa spod piachu. I tak się stało, Totmes kazał odnowić posąg, umieścił między łapami stelę, upamiętniającą to wydarzenie oraz będącą podziękowaniem za objęcie władzy. Bo Totmes został faraonem.

    IMG_3027
    Sfinks

    My chętnie dotknęlibyśmy Sfinksa, zobaczyli stelę Totmesa z bliska (Stelę Snu) czy zrobili pamiątkowe zdjęcia. Niestety spod piramid busik zabiera nas pod Sfinksa, ale od strony dostępnej dla turystów. Tu można go podziwiać z oddali za stosowną barierką. Turystów jest dużo, robi się tłok. Każdy grzecznie czeka na swoją kolej, żeby zrobić zdjęcie. Podpatrujemy, iż wielu turystów pozuje do buziaka ze Sfinksem. Z daleka zdjęcie wygląda realistycznie, więc my też próbujemy ,,pocałować Sfinksa”. W zasadzie zamiast kontemplowania miejsca, próby wizualizacji procesu budowy sprzed wielu lat, chwili zadumy nad potęgą ludzkiej wyobraźni- robimy sobie zabawną sesję. Dzisiaj nie ma zadumy, ale zmęczenie upałem daje się we znaki. Poza tym wiemy, że to nasz ostatni zabytek, który zobaczymy w Egipcie tej wiosny, a może w ogóle….

    O 15:00 opuszczamy stanowisko, przed nami perfumeria i długi powrót do Hurghady, a pojutrze do domu.

    Zatem opisałam Wam naszą wycieczkę najlepiej jak umiałam. Wiele rzeczy mi umknęło, wielu nie zapamiętałam. O kilku chciałabym Wam jeszcze napisać…. Dlatego pamiętajcie, to jeszcze nie koniec bloga!

    …cdn…

    IMG_3034

  • Dzień 4, czyli  handel w niedzielę (cz.II)

    Dzień 4, czyli handel w niedzielę (cz.II)

    IMG_1822

    NA STATKU

    Na statku życie toczy się swoim leniwym rytmem. Przebieramy się po wycieczce do Edfu i schodzimy na śniadanie. Jest 8 rano, statek odpływa w kierunku Luksoru. Przed nami kolejne atrakcje.

    Poranna pobudka i kilka godzin zwiedzania zaostrzyło nasze apetyty. Śniadanie smakuje wybornie. Jajecznica czy omlety smażone na miejscu, a nie odgrzewane w bemarach to uczta dla podniebienia, nie dziwi więc kolejka oczekujących. Na statku panuje dobra atmosfera, przy stolikach słychać rozmowy i śmiechy, każdy dzieli się wrażeniami i opowieściami. Ludzie się już poznali przez te kilka dni i stali się bardziej rozmowni. Zawiązują się pierwsze znajomości, przechodzenie na ,,Ty”. My także mamy swoją parę, z którą trzymamy się najbardziej. Życie pokaże, że ta znajomość będzie miała swój ciąg dalszy już po powrocie do Polski.

    Póki co- jemy razem śniadanie i słuchamy opowieści o podróżach i podróżnikach. Przy naszym stole przewijają się historie z Tajlandii, rejs po Morzu Śródziemnym bogato urozmaicony zdjęciami, czy opowieści z Brazylii. Jest ciekawie…

    Statek zaczyna płynąć, a fale oblewające nasze restauracyjne okna nadają tej chwili niezapomniane emocje…

    IMG_1824

    NIL I OPALANIE

    Nil nas zachwyca. Wąski pas zieleni tuż przy brzegu i pustynne obszary w zasięgu wzroku rozciągają się kilometrami wzdłuż brzegu rzeki. Dzisiaj ten krajobraz będzie towarzyszył nam przez kilka godzin bez przerwy. Dopiero popołudniu dobijemy do Luksoru.

    Po śniadaniu czeka nas spotkanie informacyjne z Pauliną w barze. Do obiadu a potem do przerwy kawowej mamy w zasadzie czas wolny. Pogoda wspaniała więc skorzystamy z dobrodziejstw tarasu- czyli jak to mówią – leżing, plażing i smażing. Tu krem z wysokim filtrem jest pożądany!

    IMG_1826
    na Nilu

    POPOŁUDNIOWE ATRAKCJE

    Popołudniu będą dwie atrakcje- żeby nie było, że ktoś się nudzi. Pierwsza to przerwa kawowa, podczas której będą na tarasie smażone naleśniki. Po naleśnikach dla chętnych będzie pokaz składania ręczników, z których przecież słyną egipskie hotele. Pokażą nam m.in. łabędzie- liczyłam jednak, że to my będziemy aktywnie uczestniczyć w tych pokazach. Niestety są to typowe pokazy a nie warsztaty, więc z nauki nici.

    IMG_1852
    Statek wpływający w śluzę. Za nim ustawiają się kolejne

    ŚLUZA W ESNIE

    Druga atrakcja to przepłynięcie statku przez śluzę w Esnie. Tu różnica poziomów wody jest kilkumetrowa, statki wpływają w wąską śluzę, która jest zamykana z obu stron. Następnie poziom wody jest wyrównywany do poziomu wody z kierunku, w którym statek płynie. Nasza Esmeralda płynie w dół Nilu, na północ, więc woda jest obniżana. Statek opada, a następnie otwierają się wrota śluzy i możemy płynąć dalej.

    IMG_1842
    Może galabiję?
    IMG_1857
    Śluza w Esnie. Widać wyraźnie jaka jest różnica poziomu wody w Nilu.
    IMG_1867
    Woda wypuszczona, statek opadł niżej, śluzę można otwierać.
    IMG_1868
    Ale jeszcze takie atrakcje na odchodne. U góry, na moście śluzy widać policjanta z bronią. W Egipcie to widok powszechny

    HANDEL

    Miało być dzisiaj o handlu, a że jest niedziela, to miało być o handlu w niedzielę.

    Kiedy przypływamy do Esny, mieszkańcy wylegają na brzeg. Chociaż ja mam wrażenie, że stoją tak całymi dniami czekając na jakieś atrakcje. A atrakcją są turyści, a turyści mają kasę, więc turyście trzeba coś zaproponować, żeby tą kasę mógł wydać. A że śluza jest wąska i brzegi są blisko- to czemu nie! Pohandlujmy! Tak więc atakują nas z brzegu, wrzucają nam na pokład worki foliowe z rzeczami w środku, jeśli coś ci się spodoba – wkładasz kasę do środka, do jakiejś innej rzeczy i odrzucasz. Na naszym pokładzie miały branie obrusy.

    Najbardziej niebezpiecznie było, kiedy handel przeniósł się z brzegu na wodę, a małe łódki wpływające do śluzy bujały się przy burcie statku. Hałas, krzyki, nawoływania i ogromna chęć i determinacja Egipcjan zaskoczyły nas najbardziej.  Ta walka o dolara, to jak walka o byt.

    Na szczęście to profesjonaliści w swoim fachu, więc wypadków nie było. Statek powoli opuścił śluzę i wypłynął na nowe wody. Przed nami Luksor, płyniemy!

     

    …cdn…

     

  • Dzień 2, czyli dlaczego Egipt? (cz.I)

    Dzień 2, czyli dlaczego Egipt? (cz.I)

    IMG_1190

    Z lotniska w Hurghadzie zostaliśmy zawiezieni do hotelu Hostmark, a w zasadzie Grand Seas Resort Hostmark.

    Wrażeń z pierwszych godzin w Egipcie było tyle, że ciężko wszystko opisać.

    PLUSY

    Hotel zagwarantował nam ogromny pokój z trzema łóżkami, w tym dwa podwójne. Czysta pościel, czysta łazienka, miękkie ręczniki.

    Wszędzie zielono i kolorowo, palmy, kwiaty, drzewa… Blisko nad Morze Czerwone, miła plaża, wąska ale długa, czysto.

    Piękne baseny i całe otoczenie hotelu.

    IMG_1229IMG_1163IMG_1179Fascynujące, jak ten księżyc wisi na niebieIMG_1196IMG_1227

    Plusem było też jedzenie, ale o tym napiszę Wam innym razem.

    MINUSY

    Okropny suchy prowiant zamiast kolacji- dwie zimne kanapki trzymane pewnie w lodówce, jedna z żółtym serem, druga z jakąś wędliną.

    Wyjście na taras nie zamykało się, więc pokój był w zasadzie otwarty dla każdego.

    Minusem była też bardzo dla nas krótka noc, ponieważ już na miejscu w hotelu dowiedzieliśmy się, że został zmieniony plan wycieczki. Czekała nas pobudka o 4 rano, wystawienie bagażu o 4:15 i zbiórka w recepcji. Zaczynała się WIELKA PRZYGODA!

    Z wrażenia nie spaliśmy chyba do trzeciej. Obeszliśmy cały hotel, który o godzinie 12 w nocy był pogrążony we śnie, żadnych zbłąkanych turystów na plaży tego dnia (tylko my), żadnych odgłosów balangi, żadnych imprez. To było dla nas chyba zaskakujące, bo wyobrażaliśmy sobie, że podczas wakacji życie nocne kwitnie. Nawet w basenie nikt nie pływał. Potem ktoś z turystów powiedział nam, że po zmroku nie wolno pływać w basenie, bo podobno wpuszczana jest do wody jakaś chemia, ale nie wiem, czy jest to sprawdzona informacja.

    Dlaczego Egipt, spytacie?

    Pogoda, zabytki- tak mogę w skrócie napisać. Ciężko tak przelewać myśli w pierwszych postach, ale mam nadzieję, że z każdym kolejnym wpisem będzie mi łatwiej. I wtedy napiszę Wam więcej…

    No to do zobaczenia….

    …cdn….

  • Dzień 2, czyli zaczynamy zwiedzanie (cz.III)

    Dzień 2, czyli zaczynamy zwiedzanie (cz.III)

     

    IMG_1374ŚWIĄTYNIA IZYDY

    Wyspa File to tak naprawdę nie jest wyspa File. Świątynię Izydy Egipcjanie przenieśli na wyspę Agilkia, żeby uratować bezcenne zabytki, które były podtapiane przez wody Nilu, po wybudowaniu Tamy w Asuanie.

    Świątynia została przeniesiona w II połowie XX wieku, a nawet wpisana na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Sprawdziłam w Wikipedii, że Polska ma aż 15 zabytków, a Egipt tylko 7.  Lubię Polskę, ale gdzie to UNESCO ma oczy?

    DSCF2486

    Nie będę przepisywać wiadomości z Wikipedii o Izydzie czy świątyni, bo nie tak chciałabym pokazać ,,mój” Egipt. Suche wiadomości to przecież każdy może sobie ,,wygooglować”. Mam w domu dość pokaźną bibliotekę książek, myślę więc, że opisy dotyczące starożytnego Egiptu zostawię na inną okazję.

    Jest wczesne popołudnie. Cieszy możliwość rozprostowania nóg po tylu godzinach drogi. Wsiadamy do łodzi motorowych i płyniemy na wyspę.

    Po drodze czekają nas miejscowe atrakcje, czyli możemy kupić pamiątki, mapy, przewodniki, biżuterię. Chętnych nie brakuje. Wiadomo, pierwszy dzień, zapasy gotówki jeszcze nie są na wyczerpaniu 🙂

    IMG_1277

    Pogoda piękna, możemy się nacieszyć słońcem i wysoką temperaturą. Nad wodą jest przyjemnie, a podróż Nilem jest krótka. Wyspa, zwiedzanie i zaraz zbiórka. W międzyczasie nasze bagaże z autokaru zostały zawiezione na statek.

    Robimy zdjęcia, ja pstrykam każdy szczegół, potem będziemy mieć kilka tysięcy fotek. Ale kiedy opisuję teraz wrażenia- i tak mam żal do siebie, że nie pstrykałam więcej.

    OGRÓD BOTANICZNY

    Po zwiedzaniu zabytków czeka nas zobaczenie ogrodu botanicznego, który znajduje się po drugiej stronie wyspy. Liczyłam na spokojne oglądanie ciekawych okazów z przewodnikiem. Zawiodłam się bardzo, gdyż ten punkt programu, to w zasadzie ,,nagabywanie” turystów do kupowania pamiątek. Wszędzie chodzili za nami miejscowi sprzedawcy, a także dzieci wołając ,,one dollar”, ,,one dollar”. Odeszła nam ochota na zwiedzanie….

    DSCF2514DSCF2513

    DSCF2512
    OGRÓD BOTANICZNY

    Po opuszczeniu wyspy, łódki zawiozły nas na statek. Zmęczeni długim dniem i długą podróżą z Hurghady do doliny Nilu na wysokość I katarakty (myślę, że około 500 km), jesteśmy szczęśliwi, kiedy widzimy Esmeraldę- nasz dom na najbliższe kilka dni.

    …cdn…

  • Dzień 2, czyli pierwsze kroki w nieznane (cz.II)

    Dzień 2, czyli pierwsze kroki w nieznane (cz.II)

    Rano wyruszamy w drogę. Organizacja w hotelu jest bez zarzutu, wymeldowanie i odbieranie suchego prowiantu przebiega bardzo sprawnie. Spotykamy całą grupę pierwszy raz, gdyż przyjechaliśmy w nocy, kiedy wszyscy już spali. Pozostali uczestnicy rejsu, którzy przylecieli z Warszawy i Katowic mieli poprzedniego dnia spotkanie, więc o wszystkich najważniejszych punktach wycieczki zostali poinformowani wcześniej.

     

    PAULINA- rezydent

    Poznajemy naszą rezydentkę Paulinę (www.muchawsieci.com). Choć zaspani i źli nie polubiliśmy jej na samym początku, szybko zmieniliśmy zdanie. Bardzo uśmiechnięta, ciepła osoba nie zawiodła nas jako rezydent. Rozmowna, rzeczowa, sympatyczna, chętnie odpowiadała na zadawane pytania. Była też zawsze pomocna, nawet w tak prozaicznych sprawach jak udostępnianie swojego internetu na statku, gdy wi-fi słabo działało. Nie możemy powiedzieć żadnego złego słowa o niej, a ona także bardzo chwaliła naszą grupę, jako bezproblemową i bezkonfliktową. Mam nadzieję, że spotkamy się jeszcze kiedyś Paulina!

    DSCF2381DSCF2386DSCF2383DSCF2396
    ZIDAN I NAGI -przewodnicy

    Naszymi przewodnikami było dwóch Egpicjan- Zidan i Nagi. Zdziwiona byłam ich znajomością polskiego języka, kultury a nawet historii. Podobało mi się, kiedy Nagi włożył czerwoną koszulkę z napisem Polska. Taki ukłon w naszą stronę. Z naszymi przewodnikami nie rozmawiałam zbyt często, ale jednego wieczoru na statku potańczyliśmy sobie w kółeczku. My- Polacy w butach, oni- Egipcjanie- boso. Ot, takie małe różnice kulturowe.

    IMG_1268

    IMG_1464

    MORELE

    Nasza grupa została nazwana mysz-mysz. Tak też przewodnicy nas wołali, żebyśmy się nie pogubili. W praktyce było to bardzo pomocne, szczególnie gdy ilość turystów i narodowości była nie do ogarnięcia. Kiedy nie widziałam przewodnika to zawsze mogłam go usłyszeć 🙂
    Początkowo myśleliśmy, że słowo oznacza MYSZ, ale to po arabsku oznacza MORELE, morelki.

    DSCF2403DSCF2411

    Ten dzień był dość męczący. Podróż autokarem znad brzegu Morza Czerwonego, z Hurghady do doliny Nilu na południe Egiptu w okolice Asuanu trwała ponad 9 godzin.
    Czas umilał nam Zidan, opowiadając o Egipcie w ogóle i w szczególe. O geografii, kulturze, historii. Czas szybciej płynął.
    Po drodze mijaliśmy wsie i wioseczki, oglądaliśmy ze zdumieniem niedokończone budynki mieszkalne, często bez okien i dachów (tak!), poznawaliśmy lokalny folklor, dziwiliśmy się namolności tubylców w sprzedawaniu towarów, co w kolejnych dniach urosło do granic wytrzymałości.

    DSCF2417DSCF2442

    I zanim przybyliśmy na statek- zwiedziliśmy pierwszą świątynię Izydy na wyspie File.

    …cdn….

     

  • Dzień 1, czyli egipskie ABC.

    Dzień 1, czyli egipskie ABC.

    Witamy w Egipcie aż chce się zakrzyknąć!
    Jest 8 marca 2018 roku, godzina – gdzieś koło 23. W Polsce Dzień Kobiet. A my przylecieliśmy do Hurghady z zimnego Gdańska i choć to jeszcze kalendarzowa zima- bez skrupułów zdjęliśmy czapki, swetry i kurtki. Jest bardzo ciepło, na pewno powyżej 20 stopni.

    Już mi się podoba!

    Zegarki przesuwamy o godzinę do przodu.

    Kupujemy egipską wizę (25$ za osobę), odbieramy bagaże i wychodzimy z lotniska. Organizacja jest  bez zarzutu. Przedstawiciel każdego biura jest oznakowany w widoczny sposób- my lecieliśmy z Rainbow, więc szukaliśmy wzrokiem charakterystycznego logo.

    Zostało nam kilka minut na zrobienie zdjęć, powdychanie ciepłego powietrza – w końcu jesteśmy w Afryce!

    DWA TYGODNIE W EGIPCIE CZYLI CO ZE SOBĄ ZABRAĆ

    Nasza wycieczka trwała dwa tygodnie. I była to nasza pierwsza tak długa podróż zagranicę w celach wypoczynkowych. Szukaliśmy wskazówek w Internecie – co ze sobą zabrać, o czym warto wiedzieć i pamiętać. Teraz dzielę się z Wami najważniejszymi spostrzeżeniami.

    UBRANIA

    W zasadzie każdy musi dopasować skład walizki do swoich potrzeb. Dla mnie najważniejsze były wygodne buty, które idealnie sprawdzały się w autokarze, kiedy jechaliśmy po 5 albo nawet 9 godzin czy podczas długich godzin zwiedzania. Ja postawiłam na sandały, Robert zwiedzał Egipt w adidasach.

    IMG_2167

    Ubrania należy zabrać wygodne i przewiewne. Każdy się poci, szczególnie w takim klimacie, ale należy pamiętać, że nie ma nic gorszego niż smród spoconego ciała w autokarze pełnym turystów.

    Nad ranem bądź późnym wieczorem warto mieć ze sobą bluzę, lekką kurtkę czy coś z długim rękawem. Niby nie jest zimno, ale czasem potrafi zawiewać chłodny wiatr. U mnie kurtka dżinsowa sprawdziła się nawet  w dzień, podczas zwiedzania świątyni w Karnaku- długi rękaw chronił mnie przed gorącym słońcem.

    A propos słońca- pali niemiłosiernie, nawet w marcu potrafi bardzo doskwierać. Dlatego też warto mieć coś na głowę- czapkę, kapelusz, chustkę. Widziałam jednak wielu turystów z gołą głową- więc sprawa jest indywidualna.

    INNE WAŻNE WSKAZÓWKI

    Warto wziąć kremy z filtrem- wielu turystów lekceważy skutki nagłego spalenia słońcem. Na naszym statku było wiele spieczonych ,,raczków”.

    Z dodatkowych wskazówek- znajomi radzili zrobić ksero paszportów. Na wypadek zagubienia czy kradzieży, podobno łatwiej uwiarygodnić się w konsulacie- nie wiem, tematu nie pogłębiam.

    Tydzień przed wylotem zaczęliśmy brać probiotyki, żeby uniknąć zemsty faraona. I uniknęliśmy!

    Mieliśmy także unikać mycia zębów wodą z kranu oraz picia drinków z lodem, żeby się nie rozchorować- tych wskazówek się nie trzymaliśmy 🙂

    …cdn…

    IMG_1140