Dzień 2, czyli pierwsze kroki w nieznane (cz.II)

Rano wyruszamy w drogę. Organizacja w hotelu jest bez zarzutu, wymeldowanie i odbieranie suchego prowiantu przebiega bardzo sprawnie. Spotykamy całą grupę pierwszy raz, gdyż przyjechaliśmy w nocy, kiedy wszyscy już spali. Pozostali uczestnicy rejsu, którzy przylecieli z Warszawy i Katowic mieli poprzedniego dnia spotkanie, więc o wszystkich najważniejszych punktach wycieczki zostali poinformowani wcześniej.

 

PAULINA- rezydent

Poznajemy naszą rezydentkę Paulinę (www.muchawsieci.com). Choć zaspani i źli nie polubiliśmy jej na samym początku, szybko zmieniliśmy zdanie. Bardzo uśmiechnięta, ciepła osoba nie zawiodła nas jako rezydent. Rozmowna, rzeczowa, sympatyczna, chętnie odpowiadała na zadawane pytania. Była też zawsze pomocna, nawet w tak prozaicznych sprawach jak udostępnianie swojego internetu na statku, gdy wi-fi słabo działało. Nie możemy powiedzieć żadnego złego słowa o niej, a ona także bardzo chwaliła naszą grupę, jako bezproblemową i bezkonfliktową. Mam nadzieję, że spotkamy się jeszcze kiedyś Paulina!

DSCF2381DSCF2386DSCF2383DSCF2396
ZIDAN I NAGI -przewodnicy

Naszymi przewodnikami było dwóch Egpicjan- Zidan i Nagi. Zdziwiona byłam ich znajomością polskiego języka, kultury a nawet historii. Podobało mi się, kiedy Nagi włożył czerwoną koszulkę z napisem Polska. Taki ukłon w naszą stronę. Z naszymi przewodnikami nie rozmawiałam zbyt często, ale jednego wieczoru na statku potańczyliśmy sobie w kółeczku. My- Polacy w butach, oni- Egipcjanie- boso. Ot, takie małe różnice kulturowe.

IMG_1268

IMG_1464

MORELE

Nasza grupa została nazwana mysz-mysz. Tak też przewodnicy nas wołali, żebyśmy się nie pogubili. W praktyce było to bardzo pomocne, szczególnie gdy ilość turystów i narodowości była nie do ogarnięcia. Kiedy nie widziałam przewodnika to zawsze mogłam go usłyszeć 🙂
Początkowo myśleliśmy, że słowo oznacza MYSZ, ale to po arabsku oznacza MORELE, morelki.

DSCF2403DSCF2411

Ten dzień był dość męczący. Podróż autokarem znad brzegu Morza Czerwonego, z Hurghady do doliny Nilu na południe Egiptu w okolice Asuanu trwała ponad 9 godzin.
Czas umilał nam Zidan, opowiadając o Egipcie w ogóle i w szczególe. O geografii, kulturze, historii. Czas szybciej płynął.
Po drodze mijaliśmy wsie i wioseczki, oglądaliśmy ze zdumieniem niedokończone budynki mieszkalne, często bez okien i dachów (tak!), poznawaliśmy lokalny folklor, dziwiliśmy się namolności tubylców w sprzedawaniu towarów, co w kolejnych dniach urosło do granic wytrzymałości.

DSCF2417DSCF2442

I zanim przybyliśmy na statek- zwiedziliśmy pierwszą świątynię Izydy na wyspie File.

…cdn….

 

Komentarze

Skomentuj