Tag: wycieczka

  • Dzień 2, czyli dlaczego Egipt? (cz.I)

    Dzień 2, czyli dlaczego Egipt? (cz.I)

    IMG_1190

    Z lotniska w Hurghadzie zostaliśmy zawiezieni do hotelu Hostmark, a w zasadzie Grand Seas Resort Hostmark.

    Wrażeń z pierwszych godzin w Egipcie było tyle, że ciężko wszystko opisać.

    PLUSY

    Hotel zagwarantował nam ogromny pokój z trzema łóżkami, w tym dwa podwójne. Czysta pościel, czysta łazienka, miękkie ręczniki.

    Wszędzie zielono i kolorowo, palmy, kwiaty, drzewa… Blisko nad Morze Czerwone, miła plaża, wąska ale długa, czysto.

    Piękne baseny i całe otoczenie hotelu.

    IMG_1229IMG_1163IMG_1179Fascynujące, jak ten księżyc wisi na niebieIMG_1196IMG_1227

    Plusem było też jedzenie, ale o tym napiszę Wam innym razem.

    MINUSY

    Okropny suchy prowiant zamiast kolacji- dwie zimne kanapki trzymane pewnie w lodówce, jedna z żółtym serem, druga z jakąś wędliną.

    Wyjście na taras nie zamykało się, więc pokój był w zasadzie otwarty dla każdego.

    Minusem była też bardzo dla nas krótka noc, ponieważ już na miejscu w hotelu dowiedzieliśmy się, że został zmieniony plan wycieczki. Czekała nas pobudka o 4 rano, wystawienie bagażu o 4:15 i zbiórka w recepcji. Zaczynała się WIELKA PRZYGODA!

    Z wrażenia nie spaliśmy chyba do trzeciej. Obeszliśmy cały hotel, który o godzinie 12 w nocy był pogrążony we śnie, żadnych zbłąkanych turystów na plaży tego dnia (tylko my), żadnych odgłosów balangi, żadnych imprez. To było dla nas chyba zaskakujące, bo wyobrażaliśmy sobie, że podczas wakacji życie nocne kwitnie. Nawet w basenie nikt nie pływał. Potem ktoś z turystów powiedział nam, że po zmroku nie wolno pływać w basenie, bo podobno wpuszczana jest do wody jakaś chemia, ale nie wiem, czy jest to sprawdzona informacja.

    Dlaczego Egipt, spytacie?

    Pogoda, zabytki- tak mogę w skrócie napisać. Ciężko tak przelewać myśli w pierwszych postach, ale mam nadzieję, że z każdym kolejnym wpisem będzie mi łatwiej. I wtedy napiszę Wam więcej…

    No to do zobaczenia….

    …cdn….

  • Dzień 3, czyli okra i świątynia w Kom Ombo (cz.II)

    IMG_20180310_173135

    DSCF2502Esmeralda płynie.  A my mamy piękne widoki z okna restauracji. Woda i zieleń w oddali. Palmy i feluki, czyli miejscowe łodzie z żaglami. Obiad smakuje wybornie. Aż nie chce się wstawać od stołów. Słońce jednak kusi i idziemy na górny pokład. Człowiek czuje, że żyje a życie jest piękne!

    Paulina codziennie wiesza w recepcji plan dnia. Wiemy, że do Kom Ombo dopłyniemy w trzy godziny. Wiemy, że zostaniemy tam przez półtorej godziny pozwiedzać. I jeszcze dzisiaj wypłyniemy dalej w dół Nilu- do Edfu.

    Ale żeby te trzy godziny nam się mocno nie dłużyły- mamy zaplanowaną lekcję gotowania dla chętnych i przerwę kawową na tarasie. Całe dnie są zapełnione atrakcjami, naprawdę nie można narzekać.

    OKRA

    Na lekcję gotowania nie szykowaliśmy się specjalnie, ale skoro była- to postanowiliśmy skorzystać. Potrawa przez nas przygotowywana na kolację to połączenie okry, pomidorów, cebuli, przypraw i szczypty dobrego humoru. Na kolację- jak znalazł.

    Okra to zielona roślina o dziwnym smaku. Ja bym nawet powiedziała, że bez smaku. Wikipedia mi podpowiada, że polska nazwa to piżmian jadalny.

    IMG_1537

    KOM OMBO

    Mnie interesowało Kom Ombo. To kolejna świątynia po File z czasów grecko-rzymskich. Została wybudowana wprawdzie przez faraona Totmesa III, ale to Ptolemeusze ją rozbudowali.

    Po palącej słońcem wycieczce do Asuanu, cieszę się, że zbliża się wieczór i czuć spadek temperatury. Zmierzch coraz bliżej i wycieczka zapowiada się interesująco.

    Świątynia w Kom Ombo nie jest duża. Natomiast mnie fascynują hieroglify. Oglądam szczegóły, podziwiam pracochłonność egipskiego pisma, które przetrwało nie setki, ale tysiące lat. Trudno w to uwierzyć. To tak jakby w roku 5018 ludzie odnaleźli coś z naszej epoki i badali to z zaciekawieniem. Tak na marginesie- ciekawe jak będzie wyglądał świat za dwa tysiące lat?

    IMG_1574

    IMG_1600
    Nic tylko czytać 🙂
    IMG_1614
    Rodząca kobieta
    IMG_1616
    Detale
    IMG_1621
    Detale

    IMG_1659                                                      xxxxxxxxxxxxxxxxxx

    Na końcu zwiedzamy muzeum krokodyli, gdzie w kaplicy Hathor znajdują się zmumifikowane zwierzęta. Nie możemy robić zdjęć, więc musicie sobie tylko wyobrazić, jakie tam znajdowały się ogromne potwory.

    …cdn…

     

  • Dzień 3, czyli Asuan przed nami (cz.I)

    DSCF2534

    Dzień zaczął się leniwie. Pierwszy raz czuję się jak na wakacjach, bez pośpiechu i bez porannego wstawania. Wprawdzie była wycieczka fakultatywna do Abu Simbel, ale my nie skorzystaliśmy. Oczywiście, Abu Simbel ze swoimi kolosalnymi posągami Ramzesa II jest dla mnie punktem do zwiedzenia na następnych egipskich wakacjach, ale tym razem nas tam nie było. To najbardziej na południe wysunięte miejsce do zwiedzania, jeśli chodzi o program naszej wycieczki.

    Następnie także dla chętnych była wycieczka do wioski nubijskiej. Oj tak, Egipcjanie zadbają, żeby turyści wydawali pieniądze, jak nie na jedną wycieczkę, to na drugą.

    My od rana zaczęliśmy się opalać. Mimo początku marca, pogoda była jak lato w Polsce. Nawet Paulina mówiła, że marzec jest w tym roku wyjątkowo piękny i ciepły. No to my sruuuu, na leżaczki, opalanko i nicnierobienie. Woda w basenie z rana była chłodna, ale po kilkudziesięciu minutach na słońcu- znaleźli się chętni na kąpiel.

    O 12:30 czekała nas wycieczka dla wszystkich- Wielka Tama Asuańska. Po raz kolejny zadziwieni byliśmy organizacją i sprawnością w transportowaniu turystów z miejsca na miejsce. Część naszej grupy, która została na Esmeraldzie dojechała autokarem w umówione miejsce i tam nastąpiła błyskawiczna przesiadka do reszty grupy wracającej z Abu Simbel. Nie uwierzycie, kiedy Wam napiszę, że przesiadka nastąpiła na środku skrzyżowania, a my przeszliśmy sobie przez ruchliwą ulicę, ot tak, bez obaw. Zresztą to był pierwszy ale nie ostatni taki spacer przez ruchliwą ulicę. Samochody zatrzymały się i czekały aż przejdziemy. W Egipcie zasady ruchu drogowego w rozumieniu europejskim- nie istnieją. Jest to tak ciekawy temat, że opiszę go Wam w osobnym poście- a jest o czym pisać.

    IMG_1473

    TAMA ASUAŃSKA

    Wysoka Tama Asuańska nie zrobiła na mnie wrażenia dopóki nie usłyszałam jakie ma znaczenie .

    IMG_1494

    Tama została wybudowana w latach 60-tych XX wieku. Jej wybudowanie spiętrzyło wody na tyle, że Nil po tysiącach lat przestał zalewać Egipt. Rzeka poniżej Tamy zaczęła biec bardziej regularnie, i można ją kontrolować. Natomiast wody powyżej Tamy spiętrzyły się na tyle, że utworzyły ogromne jezioro Nassera. Jezioro ma ponad 500 km długości, podobno pływają w nim krokodyle i wody jeziora zatopiły wiele bezcennych zabytków Nubii. Część zabytków uchroniono przed zatopieniem poprzez pocięcie i przeniesienie ich kamień po kamieniu w inne miejsce. Tak stało się m.in. ze świątynią Abu Simbel.

    DSCF2547

    Do pomocy w budowie Tamy zostali po ogłoszonym konkursie wybrani pracownicy ówczesnego Związku Radzieckiego. Państwo to nie tylko zapewniło ludzi, inżynierów i maszyny ale także fundusze.

    DSCF2546

    Tama jest 17 razy (SIC!!!!!!) większa od piramidy Cheopsa (Chufu), ale nie czuć tej wielkości stojąc na górze. Jest to po prostu ogromna budowla, regulująca przepływ wody. Wokół pełno wojskowych i policji z karabinami, a są miejsca w których jest zakaz fotografowania. Strategiczne miejsce Egiptu jest dobrze strzeżone.

    DSCF2543
    Panorama Jeziora Nassera

    Minusem wybudowania tak dużego zbiornika wody, jakim jest jezioro Nassera, jest podobno powolna zmiana klimatu i zwiększenie opadów deszczu. Południe Egiptu jak wiadomo nie obfituje w deszcze- rocznie jest tam może 1 mm opadów, ale teraz się to zmienia.

    DSCF2545

    Z pozytywnych aspektów- budowa Tamy i uregulowanie wylewów Nilu spowodowało zwiększenie obszarów uprawnych wzdłuż doliny Nilu.

    Po zwiedzaniu wracamy na statek.

    Podczas obiadu zaczynamy płynąć. Statek się rusza i opuszczamy Asuan.

    Nasz kolejny cel-Kom Ombo

    …cdn…

  • Dzień 2, czyli Esmeralda nareszcie! (cz.IV)

    IMG_1410STATEK

    Na statku przywitała nas obsługa bardzo uprzejmie. Wszystko było dobrze zorganizowane. Cały statek zajmowała tylko nasza polska grupa, co bardzo pomagało w integracji. Dopiero kilka dni później płynęła z nami jedna hinduska rodzina i kilku Hiszpanów. Pod pokładem znajdowała się kuchnia i restauracja. W restauracji podczas posiłków, które albo nam podawano w formie uroczystej kolacji albo nakładaliśmy sobie ze szwedzkiego stołu, siedzieliśmy na miejscach zajętych pierwszego dnia- o to nas poproszono.

    Następne trzy piętra- to nasze pokoje (kajuty). Górny pokład to basen, leżaki i stoliki z krzesłami. Zero dachu, a w dzień tylko my i słońce.

    Kabiny czyste, wygodne, codziennie sprzątane. Obsługa miła i chętna do pogadania, nawet po polsku. Statek być może obsługuje co do zasady polskie wycieczki, gdyż barmani znali słowa po polsku i chętnie ich używali. Kabina była dwuosobowa, ale łóżka były na tyle szerokie, że spaliśmy na jednym. Mieliśmy lodówkę, sejf, telewizor, klimatyzator i przestronną łazienkę. Ręczniki miękkie i białe były zmieniane codziennie. Woda była zawsze ciepła.

    Obawialiśmy się hałasu, ale nasza kabina znajdowała się daleko od silników, więc nic nie było słychać. Pasażerowie znajdujący się bliżej maszynowni też specjalnie mocno nie narzekali. Niestety statki pracują cały czas- czy płyną czy stoją na nabrzeżu. Na Nilu znajduje się 280 statków, z czego 50 było czynnych w marcu (jak nam powiedzieli nasi egipscy przewodnicy). Ich praca wytwarza ogromne ilości spalin z silników, a to mocno zanieczyszcza środowisko- nie ma co ukrywać- czasami śmierdzi.

    IMG_1387IMG_1388IMG_1503IMG_1416

    Na statku wybraliśmy opcję -all inclusive. Wszystkim serwowano porządne  i smaczne śniadania, obiady i kolacje. W opisie wycieczki przeczytaliśmy, że w dzień będzie lunch, ale to był normalny obiad. Drinki mieliśmy w ,,olu” od 11 do 22, później trzeba było normalnie płacić. O jedzeniu i piciu napiszę innym razem, więc teraz nie będę się rozwodzić.

    Na statku znajdowały się małe sklepiki, gdzie można było kupić pamiątki, ubrania, biżuterię i inne drobiazgi. Był także bar, gdzie odbywały się spotkania, wieczorki i dyskoteki.

    Kiedy Esmeralda stawała na nabrzeżu, bokiem ustawiał się kolejny statek, a jego pasażerowie przechodzili przez naszą recepcję, a dalej trapem na nabrzeże. Kilka statków ustawiało się jeden obok drugiego i pasażerowie także przechodzili na ląd przez poszczególne statki. My raz przybiliśmy do Luksoru chyba jako 5 czy 6 statek i przechodziliśmy przez statki, witając się z obsługą na każdym z nich.

    img_20180310_173139.jpg

    Zadowolona jestem z tego rejsu bardzo mocno. Nawiązaliśmy wiele znajomości, leżenie na leżakach, czy wspólne wieczorne rozmowy zbliżyły naszą wycieczkę bardziej niż pobyt w ogromnych hotelach w Hurghadzie. Tam byśmy nikogo nie poznali. Zresztą tam jest międzynarodowy tygiel, i każdy w zasadzie zajęty jest swoimi wakacjami.

    Na naszym rejsie nie było rodzin z dziećmi, więc naprawdę można było odpocząć. I ludzie jacyś tacy na poziomie, doświadczeni podróżami, rozsądni, ciekawi, mili. Być może mieliśmy dużo szczęścia, ale w końcu ja opisuję swoją wycieczkę- to piszę jak było.

    …cdn….

    IMG_1439

  • Dzień 2, czyli zaczynamy zwiedzanie (cz.III)

    Dzień 2, czyli zaczynamy zwiedzanie (cz.III)

     

    IMG_1374ŚWIĄTYNIA IZYDY

    Wyspa File to tak naprawdę nie jest wyspa File. Świątynię Izydy Egipcjanie przenieśli na wyspę Agilkia, żeby uratować bezcenne zabytki, które były podtapiane przez wody Nilu, po wybudowaniu Tamy w Asuanie.

    Świątynia została przeniesiona w II połowie XX wieku, a nawet wpisana na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Sprawdziłam w Wikipedii, że Polska ma aż 15 zabytków, a Egipt tylko 7.  Lubię Polskę, ale gdzie to UNESCO ma oczy?

    DSCF2486

    Nie będę przepisywać wiadomości z Wikipedii o Izydzie czy świątyni, bo nie tak chciałabym pokazać ,,mój” Egipt. Suche wiadomości to przecież każdy może sobie ,,wygooglować”. Mam w domu dość pokaźną bibliotekę książek, myślę więc, że opisy dotyczące starożytnego Egiptu zostawię na inną okazję.

    Jest wczesne popołudnie. Cieszy możliwość rozprostowania nóg po tylu godzinach drogi. Wsiadamy do łodzi motorowych i płyniemy na wyspę.

    Po drodze czekają nas miejscowe atrakcje, czyli możemy kupić pamiątki, mapy, przewodniki, biżuterię. Chętnych nie brakuje. Wiadomo, pierwszy dzień, zapasy gotówki jeszcze nie są na wyczerpaniu 🙂

    IMG_1277

    Pogoda piękna, możemy się nacieszyć słońcem i wysoką temperaturą. Nad wodą jest przyjemnie, a podróż Nilem jest krótka. Wyspa, zwiedzanie i zaraz zbiórka. W międzyczasie nasze bagaże z autokaru zostały zawiezione na statek.

    Robimy zdjęcia, ja pstrykam każdy szczegół, potem będziemy mieć kilka tysięcy fotek. Ale kiedy opisuję teraz wrażenia- i tak mam żal do siebie, że nie pstrykałam więcej.

    OGRÓD BOTANICZNY

    Po zwiedzaniu zabytków czeka nas zobaczenie ogrodu botanicznego, który znajduje się po drugiej stronie wyspy. Liczyłam na spokojne oglądanie ciekawych okazów z przewodnikiem. Zawiodłam się bardzo, gdyż ten punkt programu, to w zasadzie ,,nagabywanie” turystów do kupowania pamiątek. Wszędzie chodzili za nami miejscowi sprzedawcy, a także dzieci wołając ,,one dollar”, ,,one dollar”. Odeszła nam ochota na zwiedzanie….

    DSCF2514DSCF2513

    DSCF2512
    OGRÓD BOTANICZNY

    Po opuszczeniu wyspy, łódki zawiozły nas na statek. Zmęczeni długim dniem i długą podróżą z Hurghady do doliny Nilu na wysokość I katarakty (myślę, że około 500 km), jesteśmy szczęśliwi, kiedy widzimy Esmeraldę- nasz dom na najbliższe kilka dni.

    …cdn…

  • Dzień 2, czyli pierwsze kroki w nieznane (cz.II)

    Dzień 2, czyli pierwsze kroki w nieznane (cz.II)

    Rano wyruszamy w drogę. Organizacja w hotelu jest bez zarzutu, wymeldowanie i odbieranie suchego prowiantu przebiega bardzo sprawnie. Spotykamy całą grupę pierwszy raz, gdyż przyjechaliśmy w nocy, kiedy wszyscy już spali. Pozostali uczestnicy rejsu, którzy przylecieli z Warszawy i Katowic mieli poprzedniego dnia spotkanie, więc o wszystkich najważniejszych punktach wycieczki zostali poinformowani wcześniej.

     

    PAULINA- rezydent

    Poznajemy naszą rezydentkę Paulinę (www.muchawsieci.com). Choć zaspani i źli nie polubiliśmy jej na samym początku, szybko zmieniliśmy zdanie. Bardzo uśmiechnięta, ciepła osoba nie zawiodła nas jako rezydent. Rozmowna, rzeczowa, sympatyczna, chętnie odpowiadała na zadawane pytania. Była też zawsze pomocna, nawet w tak prozaicznych sprawach jak udostępnianie swojego internetu na statku, gdy wi-fi słabo działało. Nie możemy powiedzieć żadnego złego słowa o niej, a ona także bardzo chwaliła naszą grupę, jako bezproblemową i bezkonfliktową. Mam nadzieję, że spotkamy się jeszcze kiedyś Paulina!

    DSCF2381DSCF2386DSCF2383DSCF2396
    ZIDAN I NAGI -przewodnicy

    Naszymi przewodnikami było dwóch Egpicjan- Zidan i Nagi. Zdziwiona byłam ich znajomością polskiego języka, kultury a nawet historii. Podobało mi się, kiedy Nagi włożył czerwoną koszulkę z napisem Polska. Taki ukłon w naszą stronę. Z naszymi przewodnikami nie rozmawiałam zbyt często, ale jednego wieczoru na statku potańczyliśmy sobie w kółeczku. My- Polacy w butach, oni- Egipcjanie- boso. Ot, takie małe różnice kulturowe.

    IMG_1268

    IMG_1464

    MORELE

    Nasza grupa została nazwana mysz-mysz. Tak też przewodnicy nas wołali, żebyśmy się nie pogubili. W praktyce było to bardzo pomocne, szczególnie gdy ilość turystów i narodowości była nie do ogarnięcia. Kiedy nie widziałam przewodnika to zawsze mogłam go usłyszeć 🙂
    Początkowo myśleliśmy, że słowo oznacza MYSZ, ale to po arabsku oznacza MORELE, morelki.

    DSCF2403DSCF2411

    Ten dzień był dość męczący. Podróż autokarem znad brzegu Morza Czerwonego, z Hurghady do doliny Nilu na południe Egiptu w okolice Asuanu trwała ponad 9 godzin.
    Czas umilał nam Zidan, opowiadając o Egipcie w ogóle i w szczególe. O geografii, kulturze, historii. Czas szybciej płynął.
    Po drodze mijaliśmy wsie i wioseczki, oglądaliśmy ze zdumieniem niedokończone budynki mieszkalne, często bez okien i dachów (tak!), poznawaliśmy lokalny folklor, dziwiliśmy się namolności tubylców w sprzedawaniu towarów, co w kolejnych dniach urosło do granic wytrzymałości.

    DSCF2417DSCF2442

    I zanim przybyliśmy na statek- zwiedziliśmy pierwszą świątynię Izydy na wyspie File.

    …cdn….

     

  • Dzień 1, czyli egipskie ABC.

    Dzień 1, czyli egipskie ABC.

    Witamy w Egipcie aż chce się zakrzyknąć!
    Jest 8 marca 2018 roku, godzina – gdzieś koło 23. W Polsce Dzień Kobiet. A my przylecieliśmy do Hurghady z zimnego Gdańska i choć to jeszcze kalendarzowa zima- bez skrupułów zdjęliśmy czapki, swetry i kurtki. Jest bardzo ciepło, na pewno powyżej 20 stopni.

    Już mi się podoba!

    Zegarki przesuwamy o godzinę do przodu.

    Kupujemy egipską wizę (25$ za osobę), odbieramy bagaże i wychodzimy z lotniska. Organizacja jest  bez zarzutu. Przedstawiciel każdego biura jest oznakowany w widoczny sposób- my lecieliśmy z Rainbow, więc szukaliśmy wzrokiem charakterystycznego logo.

    Zostało nam kilka minut na zrobienie zdjęć, powdychanie ciepłego powietrza – w końcu jesteśmy w Afryce!

    DWA TYGODNIE W EGIPCIE CZYLI CO ZE SOBĄ ZABRAĆ

    Nasza wycieczka trwała dwa tygodnie. I była to nasza pierwsza tak długa podróż zagranicę w celach wypoczynkowych. Szukaliśmy wskazówek w Internecie – co ze sobą zabrać, o czym warto wiedzieć i pamiętać. Teraz dzielę się z Wami najważniejszymi spostrzeżeniami.

    UBRANIA

    W zasadzie każdy musi dopasować skład walizki do swoich potrzeb. Dla mnie najważniejsze były wygodne buty, które idealnie sprawdzały się w autokarze, kiedy jechaliśmy po 5 albo nawet 9 godzin czy podczas długich godzin zwiedzania. Ja postawiłam na sandały, Robert zwiedzał Egipt w adidasach.

    IMG_2167

    Ubrania należy zabrać wygodne i przewiewne. Każdy się poci, szczególnie w takim klimacie, ale należy pamiętać, że nie ma nic gorszego niż smród spoconego ciała w autokarze pełnym turystów.

    Nad ranem bądź późnym wieczorem warto mieć ze sobą bluzę, lekką kurtkę czy coś z długim rękawem. Niby nie jest zimno, ale czasem potrafi zawiewać chłodny wiatr. U mnie kurtka dżinsowa sprawdziła się nawet  w dzień, podczas zwiedzania świątyni w Karnaku- długi rękaw chronił mnie przed gorącym słońcem.

    A propos słońca- pali niemiłosiernie, nawet w marcu potrafi bardzo doskwierać. Dlatego też warto mieć coś na głowę- czapkę, kapelusz, chustkę. Widziałam jednak wielu turystów z gołą głową- więc sprawa jest indywidualna.

    INNE WAŻNE WSKAZÓWKI

    Warto wziąć kremy z filtrem- wielu turystów lekceważy skutki nagłego spalenia słońcem. Na naszym statku było wiele spieczonych ,,raczków”.

    Z dodatkowych wskazówek- znajomi radzili zrobić ksero paszportów. Na wypadek zagubienia czy kradzieży, podobno łatwiej uwiarygodnić się w konsulacie- nie wiem, tematu nie pogłębiam.

    Tydzień przed wylotem zaczęliśmy brać probiotyki, żeby uniknąć zemsty faraona. I uniknęliśmy!

    Mieliśmy także unikać mycia zębów wodą z kranu oraz picia drinków z lodem, żeby się nie rozchorować- tych wskazówek się nie trzymaliśmy 🙂

    …cdn…

    IMG_1140