Wyobrażamy go sobie siedzącego spokojnie ze zwojem papirusu rozłożonym na napiętej tkaninie przepasującej biodra. W jednej dłoni trzyma cienki pędzelek, drugą podtrzymuje dokument. Nie dźwiga kamiennych bloków, nie pracuje w kamieniołomie i nie stoi w spiekocie nad polem.
Egipski skryba wydaje się człowiekiem, któremu udało się uniknąć fizycznych kosztów pracy.
Jego szkielet opowiada jednak inną historię.
Badania szczątków mężczyzn pochowanych na nekropoli w Abusir wykazały, że wieloletnie pisanie mogło pozostawiać charakterystyczne ślady w kręgosłupie szyjnym, barku, kciuku, szczęce, a nawet w kościach kończyn dolnych. Skrybowie należeli do uprzywilejowanej części społeczeństwa, ale ich zawód nie był obojętny dla ciała. Tysiące godzin spędzonych z pochyloną głową i rękami pozbawionymi podparcia mogły działać podobnie jak dzisiejsza praca przy komputerze.
Pierwsi znani nam pracownicy biurowi prawdopodobnie znali ból karku równie dobrze jak my.
Skryba nie zawsze nazywał się skrybą
W Starym Państwie umiejętność pisania należała do rzadkości. Autorzy badania przywołują szacunek, według którego mogło ją posiadać około jednego procenta mieszkańców Egiptu. Pismo dawało dostęp do administracji państwa i królewskiego dworu.
Skryba nie musiał być wyłącznie kopistą przepisującym teksty. Urzędnicy sporządzali wykazy dóbr, zapisywali przydziały żywności, kontrolowali robotników, prowadzili rachunki świątyń, przygotowywali dokumenty prawne i zarządzali królewskimi majątkami. Im wyżej ktoś znajdował się w hierarchii, tym częściej jego praca obejmowała również nadzorowanie innych piszących.
Dlatego określenie „skrybowie” zastosowane w badaniu ma znaczenie szersze niż egipski tytuł sesz. Obejmuje urzędników, dla których posługiwanie się pismem stanowiło istotną część obowiązków.
To ważne zastrzeżenie. Spośród trzydziestu mężczyzn zaliczonych do grupy pisarsko-administracyjnej tylko sześciu nosiło zachowany tytuł bezpośrednio związany ze skrybami. Pozostali byli wysokimi urzędnikami, kapłanami, zarządcami, prawnikami, lekarzami albo osobami pracującymi dla ważnych instytucji. Autorzy uznali, że wykonywanie takich funkcji wymagało regularnego tworzenia i czytania dokumentów.
Sześćdziesiąt dziewięć szkieletów z Abusir
Abusir znajduje się pomiędzy Gizą a Sakkarą. W V dynastii powstały tam kompleksy piramid kilku faraonów, między innymi Sahurego, Neferirkare i Niuserre. W otoczeniu królewskich budowli wznoszono mastaby członków elity, urzędników i osób związanych z kultami pośmiertnymi władców.
Czescy archeolodzy prowadzą badania na nekropoli od 1960 roku. Zgromadzenie wystarczającej liczby dobrze zachowanych i odpowiednio opisanych szkieletów zajęło dziesięciolecia.
Do omawianego badania wybrano szczątki 69 dorosłych mężczyzn pochowanych między około 2700 a 2180 rokiem p.n.e. Trzydziestu należało do grupy urzędników wykonujących pracę pisarską. Pozostałych 39 tworzyło grupę porównawczą. Byli to mężczyźni o niższym statusie, zapewne członkowie gospodarstw domowych, służby świątynnej lub zespołów obsługujących kult grobowy.
O pozycji społecznej świadczyły nie tylko tytuły. Badacze uwzględnili jedenaście cech pochówku: wielkość i rodzaj grobowca, dekorację kaplicy, formę ślepych wrót, głębokość szybu, sposób ułożenia ciała oraz rodzaj komory grobowej i trumny.
Urzędników chowano zwykle w dużych mastabach lub grobowcach skalnych, w kamiennych sarkofagach albo drewnianych trumnach. Mężczyźni z grupy porównawczej trafiali częściej do skromnych grobów z cegły mułowej, niewielkich nisz lub prostych szybów.
Kości nie są kartą zatrudnienia
Antropolodzy zbadali 1767 cech szkieletu: zmiany zwyrodnieniowe stawów i kręgosłupa, miejsca przyczepu mięśni i więzadeł oraz drobne cechy mogące powstawać pod wpływem powtarzalnych obciążeń.
Spośród wszystkich analizowanych cech początkowo tylko 68, czyli 3,85 procent, różniło obie grupy w sposób statystycznie istotny. Po zastosowaniu rygorystycznej poprawki statystycznej pozostało ich 40. W 37 przypadkach zmiany częściej występowały u skrybów.
Nie jest to więc historia o dwóch całkowicie odmiennych populacjach. Przeciwnie: większość cech wyglądała podobnie. Różnice skupiały się jednak w kilku określonych miejscach — żuchwie, szyi, prawym barku i kciuku oraz niektórych częściach kończyn dolnych.
Nie wolno też patrzeć na pojedynczą zmianę i oznajmiać: „ten człowiek był skrybą”. Zwyrodnienia zależą od wieku, chorób, urazów, genów i sposobu życia. W części analizowanych przypadków urzędnicy byli starsi od mężczyzn z grupy porównawczej. Autorzy nie ukrywają, że mogło to wpłynąć na wyniki.
Najważniejszy jest zatem cały układ zmian zestawiony z wiedzą o sposobie pracy.
Głowa pochylona przez tysiące godzin
Egipskie posągi i malowidła pokazują kilka pozycji pisarskich. Skryba mógł siedzieć ze skrzyżowanymi nogami, wykorzystując rozciągniętą tkaninę stroju jako powierzchnię roboczą. Mógł także klęczeć na jednej nodze, drugą trzymając ugiętą i uniesioną, albo pisać na stojąco.
Żadna z tych pozycji nie wymagała wielkiej siły. Problemem był czas.
Podczas pisania głowa pozostawała wysunięta do przodu, szyja zgięta, a ramiona często nie miały podparcia. Współczesne pomiary biomechaniczne przywołane przez autorów wskazują, że przy silnym pochyleniu głowy obciążenie odcinka C7–T1 może wzrosnąć 3,6 raza w porównaniu z pozycją neutralną.
W szkieletach skrybów częściej stwierdzano zmiany zwyrodnieniowe kręgów szyjnych, szczególnie w okolicy siódmego kręgu. To miejsce, w którym ruchoma szyja przechodzi w mniej ruchomy odcinek piersiowy. Wieloletnie pochylanie głowy mogło przeciążać je podczas każdego dokumentu, rachunku i spisu.
Zmiany dotyczyły również prawego barku. Mogły wynikać z utrzymywania ręki bez podparcia oraz z połączenia obręczy barkowej z obciążonym odcinkiem szyjnym.
Pędzelek, który trzeba było przeżuć
Najbardziej niezwykłe odkrycie dotyczy stawów skroniowo-żuchwowych. Zmiany zwyrodnieniowe występowały u około 64 procent skrybów i 30 procent mężczyzn z grupy porównawczej.
Dlaczego zawód związany z pisaniem miałby obciążać szczękę?
Egipscy urzędnicy nie używali jeszcze trzcinowych piór znanych z późniejszych okresów. Pisali cienkimi narzędziami wykonanymi z sitowia. Końcówkę łodygi przycinano ukośnie i rozgryzano, aby powstał miękki pędzelek. Kiedy włókna zużywały się albo zatykały atramentem, uszkodzony fragment odcinano, a kolejną część ponownie rozgryzano.
Czynność powtarzana przez lata mogła przeciążać stawy żuchwy. Autorzy zaznaczają jednak, że znaczenie mogła mieć również pozycja głowy: szczęka, kark i obręcz barkowa tworzą połączony układ, w którym zaburzenie jednego elementu wpływa na pozostałe.
Niewielki pędzelek pozostawił być może jeden z najbardziej czytelnych zawodowych śladów.
Prawy kciuk i zwój w lewej dłoni
Zmiany częściej występowały także przy nasadzie prawego kciuka. Pisanie wymagało precyzyjnego chwytu, wykonywanego tysiące razy. Znaki mogły mieć centymetr lub mniej, dlatego ruch narzędzia musiał pozostawać dokładnie kontrolowany.
Przedstawienia ikonograficzne sugerują, że skrybowie pisali prawą ręką, a lewą rozwijali i zwijali papirus. Zwój długości sześciu metrów po ciasnym zwinięciu tworzył walec o grubości zaledwie około pięciu–sześciu centymetrów, który można było wygodnie objąć palcami.
Nie wszystkie oczekiwania badaczy się potwierdziły. Początkowo przypuszczali oni, że klęczenie pozostawi szczególnie wyraźne zmiany w kolanach. Różnice w dolnej części ciała okazały się jednak mniej przekonujące. Siedzenie na ziemi, kucanie i klęczenie były zapewne powszechne także wśród pozostałych mieszkańców Egiptu.
Pewien układ zmian — w prawym kolanie i skokowym oraz przy lewej kości kulszowej — może sugerować, że niektórzy skrybowie chętnie klęczeli lub siedzieli na lewej nodze, utrzymując prawą w pozycji kucznej. To interesująca możliwość, lecz słabsza niż wyniki dotyczące karku, szczęki i barku.
Przywilej nie uwalniał od bólu
Egipskie teksty dydaktyczne przedstawiały zawód skryby jako bezpieczniejszy i bardziej godny niż praca rzemieślnika, rolnika czy żołnierza. Nauka pisania naprawdę mogła otwierać drogę do urzędu, prestiżu i zamożnego pochówku.
Badanie z Abusir nie obala tego obrazu. Pokazuje jednak jego niewidoczną stronę. Człowiek nie musi nosić kamieni, aby praca zmieniała jego ciało. Wystarczą tysiące powtórzeń, niewygodna pozycja i wiele lat spędzonych nad dokumentami.
Najcenniejsze jest połączenie trzech rodzajów świadectw. Tytuły mówią, kim byli urzędnicy. Posągi i malowidła pokazują, jak siedzieli. Kości ujawniają, co ta pozycja mogła z nimi zrobić.
W przyszłości podobny zestaw zmian może pomóc rozpoznawać osoby wykonujące pracę pisarską nawet wtedy, gdy ich imiona i tytuły nie przetrwały. Nie będzie to jednak nieomylna zawodowa pieczęć, lecz kolejna poszlaka wymagająca porównania z grobowcem, wiekiem zmarłego i kontekstem archeologicznym.
Skryba z Abusir jest znakomitym bohaterem, ponieważ łączy wielką machinę państwa z doświadczeniem pojedynczego człowieka. Administracja faraonów działała dzięki tysiącom zapisanych znaków. Każdy z nich wymagał jednak pochylenia głowy, ruchu kciuka i kolejnej chwili spędzonej w niewygodnej pozycji.
Historia egipskiego pisma została zapisana nie tylko na papirusie.
Została również zapisana w ciele.
Metryczka
- Autorzy: Petra Brukner Havelková, Veronika Dulíková, Šárka Bejdová, Jana Vacková, Petr Velemínský i Miroslav Bárta
- Publikacja źródłowa: „Ancient Egyptian Scribes and Specific Skeletal Occupational Risk Markers (Abusir, Old Kingdom)”
- Czasopismo: „Scientific Reports”, tom 14, artykuł 13317
- Dokładna data publikacji: 27 czerwca 2024 roku
- Język oryginału: angielski
- Dostęp: bezpłatny, Open Access, licencja CC BY 4.0

Skomentuj