Kategoria: Egipt starożytny

  • Piramidy nie zaczęły się w Gizie. Jak Egipcjanie przez tysiąc lat budowali grobowce królów

    Piramidy nie zaczęły się w Gizie. Jak Egipcjanie przez tysiąc lat budowali grobowce królów

    Kiedy mówimy „egipskie piramidy”, zwykle widzimy trzy sylwetki na tle pustyni: wielką piramidę Chufu, piramidę Chafre i znacznie mniejszą piramidę Menkaure. Giza rzeczywiście była miejscem niezwykłym. Ale jeśli chcemy zrozumieć piramidy, musimy odjechać stamtąd kilkadziesiąt kilometrów — do Sakkary, Meidum, Dahszur, Abusir, a później jeszcze dalej, do Liszt, el-Lahun, Hawary i Abydos.

    Bo piramida nie była jednym genialnym wynalazkiem, który pojawił się nagle w gotowej formie. Była rezultatem kilkuset lat eksperymentów, błędów, zmian konstrukcyjnych i rozwoju organizacji państwa.

    I wbrew pozorom nie wszystkie piramidy wyglądają jak te w Gizie.

    Zanim pojawiła się piramida

    Najwcześniejsze królewskie grobowce Egiptu wcale nie miały kształtu piramid. Nad podziemną częścią grobowca wznoszono niską, prostokątną konstrukcję o pochyłych ścianach, którą współcześni archeolodzy nazywają mastabą.

    Przełom nastąpił na początku III dynastii, około XXVII wieku p.n.e., za panowania króla Neczericheta, którego znacznie lepiej znamy pod późniejszym imieniem Dżeser. W Sakkarze powstał dla niego olbrzymi kompleks grobowy, którego centralnym punktem była pierwsza monumentalna piramida Egiptu — Piramida Schodkowa.

    Nie ma jeszcze gładkich boków. Wygląda raczej jak kilka coraz mniejszych mastab ustawionych jedna na drugiej. Ale skala przedsięwzięcia była bezprecedensowa. Kompleks Dżesera należał do najwcześniejszych monumentalnych zespołów architektonicznych wykonanych na tak wielką skalę z kamienia. The Metropolitan Museum of Art

    I właśnie tutaj pojawia się człowiek, którego nazwisko zrobiło później oszałamiającą karierę.

    Imhotep — architekt czy późniejsza legenda?

    Imhotep naprawdę istniał. Był wysokim urzędnikiem Dżesera i należał do najważniejszych ludzi jego dworu. Późniejsza egipska tradycja przypisywała mu zaprojektowanie kompleksu Piramidy Schodkowej i właśnie jako genialny budowniczy, uczony i mędrzec przeszedł do historii.

    Warto jednak zrobić małe egiptologiczne zastrzeżenie: współczesne Dżeserowi źródła nie nazywają Imhotepa wprost architektem Piramidy Schodkowej. Takie przypisanie pojawia się w późniejszej tradycji. Jest ono powszechnie przyjmowane, ale warto odróżnić to, co wiemy ze źródeł z III dynastii, od tego, co Egipcjanie opowiadali o Imhotepie setki lat później. University College London

    Jego sława rosła przez stulecia. Ostatecznie Imhotep został nawet ubóstwiony i stał się patronem uczonych i skrybów.

    To piękny przykład tego, jak człowiek historyczny może stopniowo zmienić się w postać niemal legendarną.

    Snofru i wielkie eksperymenty z kamieniem

    Po piramidach schodkowych nastąpił jeden z najbardziej fascynujących momentów w historii egipskiej architektury.

    Za panowania Snofru, pierwszego króla IV dynastii, Egipcjanie próbowali stworzyć piramidę o równych, gładkich ścianach.

    W Meidum wcześniejszą konstrukcję schodkową przekształcano w piramidę o gładkich bokach. W Dahszur powstała natomiast niezwykła Piramida Łamana, której kąt nachylenia ścian zmieniono w trakcie budowy. Niedaleko wzniesiono później Piramidę Czerwoną — pierwszą wielką piramidę o gładkich ścianach, którą udało się ukończyć w tej formie.

    Patrząc na Meidum i Dahszur, niemal widzimy proces uczenia się: kolejne rozwiązania konstrukcyjne są testowane, poprawiane i rozwijane. Dopiero na tym doświadczeniu mogło wyrosnąć to, co wydarzyło się później w Gizie. Egipt Faraonów

    Giza: trzy piramidy, trzy królewskie kompleksy

    Około połowy III tysiąclecia p.n.e. syn Snofru, Chufu — czyli Cheops, rozpoczął budowę swojego kompleksu w Gizie.

    Jego Wielka Piramida miała pierwotnie około 146,5 metra wysokości. Była najwyższą budowlą stworzoną przez człowieka przez około 3800 lat.

    Po Chufu w Gizie swoje piramidy zbudowali Chafre, czyli Chefren, oraz Menkaure, czyli Mykerinos. Ale patrząc na nie dzisiaj, łatwo zapomnieć o jednej rzeczy: piramida nigdy nie funkcjonowała samotnie.

    Była częścią całego kompleksu grobowego. Obok znajdowały się świątynie, długa droga procesyjna, świątynia dolna, groby członków rodziny królewskiej, mastaby najważniejszych dostojników, jamy związane z łodziami oraz mniejsze piramidy, między innymi przeznaczone dla królowych. Egipt Faraonów

    Piramidy były więc przede wszystkim królewskimi grobowcami i centrami kultu zmarłego władcy. Nie budowano ich dla całej egipskiej elity. Dostojnicy nadal byli chowani przede wszystkim w mastabach i grobowcach skalnych. Mniejsze piramidy mogły natomiast należeć do królewskich kobiet.

    Kamień nie zawsze przychodził z daleka

    Budowa Wielkiej Piramidy wymagała niewyobrażalnych ilości materiału, ale większości bloków wcale nie sprowadzano z drugiego końca Egiptu.

    Podstawowym budulcem był wapień pozyskiwany bezpośrednio na płaskowyżu Giza. To logiczne: transport milionów ton kamienia z dużej odległości byłby ogromnym obciążeniem logistycznym.

    Inaczej wyglądała sprawa materiałów specjalnych. Drobnoziarnisty, jasny wapień potrzebny do wykonania zewnętrznej okładziny sprowadzano z kamieniołomów Tura i Maasara, położonych po wschodniej stronie Nilu. Czerwony granit używany między innymi we wnętrzach monumentalnych budowli pochodził aż z okolic Asuanu. W kompleksach piramid wykorzystywano także bazalt oraz inne odmiany kamienia. eScholarship

    Wielka Piramida, którą oglądamy dzisiaj, wygląda więc zupełnie inaczej niż pierwotnie. Jej powierzchnię pokrywały gładkie bloki jasnego wapienia. Podobne okładziny w dużej mierze zniknęły z innych piramid, choć wysoko na piramidzie Chafre fragmenty nadal pozostają na swoim miejscu.

    I tutaj pojawia się pytanie: jak te materiały docierały do Gizy?

    Tak, w Gizie istniał port

    Dzisiejszy Nil płynie kilka kilometrów od piramid. W czasach Chufu krajobraz wyglądał jednak inaczej.

    Badania geologiczne i paleoekologiczne pokazują, że w pobliżu płaskowyżu przebiegała nieistniejąca już odnoga rzeki, nazywana przez badaczy odnogą Chufu. System kanałów, basenów i przystani pozwalał łodziom docierać w pobliże kompleksów piramid.

    Analizy osadów i pyłków roślinnych pokazują, że w okresie budowy piramid Chufu, Chafre i Menkaure poziom wody w tym systemie był wystarczający, by ułatwiać transport materiałów. Nie należy więc wyobrażać sobie Gizy jako suchej pustyni, przez którą tysiące ludzi przeciągają wszystkie bloki wyłącznie po piasku. Był to krajobraz połączony z Nilem rozbudowaną infrastrukturą wodną. PubMed Central (PMC)

    A co najlepsze — mamy na to nie tylko ślady archeologiczne.

    Mamy również dokument człowieka, który uczestniczył w tej logistyce.

    Dziennik Merera: świadek budowy Wielkiej Piramidy

    W porcie Wadi el-Jarf nad Morzem Czerwonym archeolodzy odnaleźli papirusy z czasów Chufu. Wśród nich znajdował się dziennik urzędnika imieniem Merer.

    Merer kierował ekipą transportową. Jego zapiski opisują rejsy między kamieniołomami w Turze a obszarem budowy kompleksu Chufu w Gizie. Łodzie przewoziły bloki wysokiej jakości wapienia, najprawdopodobniej przeznaczonego przede wszystkim na okładzinę piramidy.

    To jeden z najbardziej niezwykłych dokumentów dotyczących epoki piramid, ponieważ zamiast późniejszej legendy dostajemy niemal codzienny zapis pracy ludzi żyjących w czasach Cheopsa. IFAO

    Giza okazuje się w nim nie tajemniczym miejscem na pustyni, ale gigantycznym placem budowy połączonym drogami wodnymi z kamieniołomami, osadami i zapleczem gospodarczym.

    A gdzie są pozostałe piramidy?

    Giza jest tylko jednym fragmentem ogromnego pasa nekropoli związanych przede wszystkim z dawną stolicą w Memfis. Lokalizacja piramid była uzależniona zarówno od warunków terenowych, jak i od gospodarki, dostępu do zaplecza państwa, dróg transportowych oraz ideologii królewskiej. Cambridge University Press

    Po Gizie królowie nadal budowali piramidy. Dżedefre, następca Chufu, wybrał Abu Rawasz. Władcy V dynastii wznosili swoje kompleksy przede wszystkim w Abusir i Sakkarze. W Sakkarze stoi również piramida Unisa, której wnętrze pokryto jednymi z najstarszych znanych tekstów religijnych umieszczonych w królewskim grobowcu — Tekstami Piramid.

    Tradycja trwała również w Średnim Państwie. Królewskie piramidy budowano między innymi w Liszt, Dahszur, el-Lahun i Hawarze. Nie wszystkie były już gigantycznymi kamiennymi konstrukcjami. W wielu późniejszych piramidach rdzeń wykonywano z cegły mułowej i innych materiałów, a następnie pokrywano kamienną okładziną.

    Jednym z ostatnich wielkich królewskich zespołów wykorzystujących formę piramidy był kompleks Ahmose I w Abydos, na początku Nowego Państwa. Później królowie XVIII dynastii wybiorą zupełnie inne rozwiązanie: ukryte w skałach grobowce w Dolinie Królów. Historia królewskich piramid obejmuje więc ponad tysiąc lat. DOI

    Ile piramid właściwie było?

    Tu odpowiedź jest mniej prosta, niż mogłoby się wydawać.

    Najbezpieczniej powiedzieć, że w Egipcie znamy ponad sto piramid. Często spotyka się liczbę około 118 rozpoznanych struktur, ale nie należy traktować jej jak ostatecznego wyniku.

    Dlaczego?

    Niektóre piramidy są niemal całkowicie zniszczone. Inne nigdy nie zostały ukończone. Istnieją piramidy królewskie, piramidy królowych, piramidy satelitarne i niewielkie prowincjonalne piramidy schodkowe, które prawdopodobnie wcale nie pełniły funkcji grobowej. To, co dokładnie wliczymy do zestawienia, wpływa więc na wynik.

    I właśnie dlatego trzy piramidy w Gizie są trochę zwodnicze. Są najbardziej spektakularnym rozdziałem tej historii, ale zdecydowanie nie całą historią.

    Piramida jako projekt państwa

    Być może właśnie to jest w piramidach najbardziej fascynujące.

    Nie sam fakt, że starożytni Egipcjanie potrafili ustawić ogromne bloki kamienia jeden na drugim.

    Piramidy pokazują coś znacznie większego: społeczeństwo, które potrafiło organizować wydobycie kamienia, transport rzeczny, produkcję żywności, pracę rzemieślników, administrację i kult religijny na ogromną skalę. Badania osady Heit el-Ghurab, związanej z ludźmi pracującymi przy kompleksach w Gizie, pozwalają dziś rekonstruować właśnie to zaplecze: magazyny, warsztaty, administrację i życie ludzi, bez których żadna z piramid nie mogłaby powstać. AERA

    Dlatego patrząc na Wielką Piramidę, warto na chwilę odwrócić wzrok od jej wierzchołka.

    Spojrzeć w stronę dawnego Nilu.

    Wyobrazić sobie łodzie wiozące biały kamień z Tury, ludzi rozładowujących bloki w porcie, urzędników zapisujących kolejne dostawy i kamieniarzy pracujących na płaskowyżu.

    Wtedy piramida przestaje być „tajemnicą starożytności”.

    Staje się czymś znacznie ciekawszym — śladem po jednym z największych projektów organizacyjnych starożytnego świata.

    Źródła i dalsza lektura

    • Miroslav Verner, The Pyramids: The Archaeology and History of Egypt’s Iconic Monuments, wyd. zrewidowane, The American University in Cairo Press. DOI
    • Mark Lehner, badania Giza Plateau Mapping Project oraz publikacje Ancient Egypt Research Associates dotyczące portów i osady budowniczych piramid. AERA
    • Pierre Tallet, Les papyrus de la mer Rouge I. Le «journal de Merer», IFAO, 2017 oraz Les papyrus de la mer Rouge II, IFAO, 2021. IFAO
    • James A. Harrell, „Building Stones”, UCLA Encyclopedia of Egyptology, 2012. eScholarship
    • Hader Sheisha i in., „Nile waterscapes facilitated the construction of the Giza pyramids during the 3rd millennium BCE”, Proceedings of the National Academy of Sciences 119, 2022. PubMed Central (PMC)
    • Egyptian Art in the Age of the Pyramids, The Metropolitan Museum of Art, red. Dorothea Arnold, Christiane Ziegler i in.
  • Biuro pod piramidami. Jak praca egipskiego skryby zapisywała się w kościach

    Biuro pod piramidami. Jak praca egipskiego skryby zapisywała się w kościach

    Wyobrażamy go sobie siedzącego spokojnie ze zwojem papirusu rozłożonym na napiętej tkaninie przepasującej biodra. W jednej dłoni trzyma cienki pędzelek, drugą podtrzymuje dokument. Nie dźwiga kamiennych bloków, nie pracuje w kamieniołomie i nie stoi w spiekocie nad polem.

    Egipski skryba wydaje się człowiekiem, któremu udało się uniknąć fizycznych kosztów pracy.

    Jego szkielet opowiada jednak inną historię.

    Badania szczątków mężczyzn pochowanych na nekropoli w Abusir wykazały, że wieloletnie pisanie mogło pozostawiać charakterystyczne ślady w kręgosłupie szyjnym, barku, kciuku, szczęce, a nawet w kościach kończyn dolnych. Skrybowie należeli do uprzywilejowanej części społeczeństwa, ale ich zawód nie był obojętny dla ciała. Tysiące godzin spędzonych z pochyloną głową i rękami pozbawionymi podparcia mogły działać podobnie jak dzisiejsza praca przy komputerze.

    Pierwsi znani nam pracownicy biurowi prawdopodobnie znali ból karku równie dobrze jak my.

    Skryba nie zawsze nazywał się skrybą

    W Starym Państwie umiejętność pisania należała do rzadkości. Autorzy badania przywołują szacunek, według którego mogło ją posiadać około jednego procenta mieszkańców Egiptu. Pismo dawało dostęp do administracji państwa i królewskiego dworu.

    Skryba nie musiał być wyłącznie kopistą przepisującym teksty. Urzędnicy sporządzali wykazy dóbr, zapisywali przydziały żywności, kontrolowali robotników, prowadzili rachunki świątyń, przygotowywali dokumenty prawne i zarządzali królewskimi majątkami. Im wyżej ktoś znajdował się w hierarchii, tym częściej jego praca obejmowała również nadzorowanie innych piszących.

    Dlatego określenie „skrybowie” zastosowane w badaniu ma znaczenie szersze niż egipski tytuł sesz. Obejmuje urzędników, dla których posługiwanie się pismem stanowiło istotną część obowiązków.

    To ważne zastrzeżenie. Spośród trzydziestu mężczyzn zaliczonych do grupy pisarsko-administracyjnej tylko sześciu nosiło zachowany tytuł bezpośrednio związany ze skrybami. Pozostali byli wysokimi urzędnikami, kapłanami, zarządcami, prawnikami, lekarzami albo osobami pracującymi dla ważnych instytucji. Autorzy uznali, że wykonywanie takich funkcji wymagało regularnego tworzenia i czytania dokumentów.

    Sześćdziesiąt dziewięć szkieletów z Abusir

    Abusir znajduje się pomiędzy Gizą a Sakkarą. W V dynastii powstały tam kompleksy piramid kilku faraonów, między innymi Sahurego, Neferirkare i Niuserre. W otoczeniu królewskich budowli wznoszono mastaby członków elity, urzędników i osób związanych z kultami pośmiertnymi władców.

    Czescy archeolodzy prowadzą badania na nekropoli od 1960 roku. Zgromadzenie wystarczającej liczby dobrze zachowanych i odpowiednio opisanych szkieletów zajęło dziesięciolecia.

    Do omawianego badania wybrano szczątki 69 dorosłych mężczyzn pochowanych między około 2700 a 2180 rokiem p.n.e. Trzydziestu należało do grupy urzędników wykonujących pracę pisarską. Pozostałych 39 tworzyło grupę porównawczą. Byli to mężczyźni o niższym statusie, zapewne członkowie gospodarstw domowych, służby świątynnej lub zespołów obsługujących kult grobowy.

    O pozycji społecznej świadczyły nie tylko tytuły. Badacze uwzględnili jedenaście cech pochówku: wielkość i rodzaj grobowca, dekorację kaplicy, formę ślepych wrót, głębokość szybu, sposób ułożenia ciała oraz rodzaj komory grobowej i trumny.

    Urzędników chowano zwykle w dużych mastabach lub grobowcach skalnych, w kamiennych sarkofagach albo drewnianych trumnach. Mężczyźni z grupy porównawczej trafiali częściej do skromnych grobów z cegły mułowej, niewielkich nisz lub prostych szybów.

    Kości nie są kartą zatrudnienia

    Antropolodzy zbadali 1767 cech szkieletu: zmiany zwyrodnieniowe stawów i kręgosłupa, miejsca przyczepu mięśni i więzadeł oraz drobne cechy mogące powstawać pod wpływem powtarzalnych obciążeń.

    Spośród wszystkich analizowanych cech początkowo tylko 68, czyli 3,85 procent, różniło obie grupy w sposób statystycznie istotny. Po zastosowaniu rygorystycznej poprawki statystycznej pozostało ich 40. W 37 przypadkach zmiany częściej występowały u skrybów.

    Nie jest to więc historia o dwóch całkowicie odmiennych populacjach. Przeciwnie: większość cech wyglądała podobnie. Różnice skupiały się jednak w kilku określonych miejscach — żuchwie, szyi, prawym barku i kciuku oraz niektórych częściach kończyn dolnych.

    Nie wolno też patrzeć na pojedynczą zmianę i oznajmiać: „ten człowiek był skrybą”. Zwyrodnienia zależą od wieku, chorób, urazów, genów i sposobu życia. W części analizowanych przypadków urzędnicy byli starsi od mężczyzn z grupy porównawczej. Autorzy nie ukrywają, że mogło to wpłynąć na wyniki.

    Najważniejszy jest zatem cały układ zmian zestawiony z wiedzą o sposobie pracy.

    Głowa pochylona przez tysiące godzin

    Egipskie posągi i malowidła pokazują kilka pozycji pisarskich. Skryba mógł siedzieć ze skrzyżowanymi nogami, wykorzystując rozciągniętą tkaninę stroju jako powierzchnię roboczą. Mógł także klęczeć na jednej nodze, drugą trzymając ugiętą i uniesioną, albo pisać na stojąco.

    Żadna z tych pozycji nie wymagała wielkiej siły. Problemem był czas.

    Podczas pisania głowa pozostawała wysunięta do przodu, szyja zgięta, a ramiona często nie miały podparcia. Współczesne pomiary biomechaniczne przywołane przez autorów wskazują, że przy silnym pochyleniu głowy obciążenie odcinka C7–T1 może wzrosnąć 3,6 raza w porównaniu z pozycją neutralną.

    W szkieletach skrybów częściej stwierdzano zmiany zwyrodnieniowe kręgów szyjnych, szczególnie w okolicy siódmego kręgu. To miejsce, w którym ruchoma szyja przechodzi w mniej ruchomy odcinek piersiowy. Wieloletnie pochylanie głowy mogło przeciążać je podczas każdego dokumentu, rachunku i spisu.

    Zmiany dotyczyły również prawego barku. Mogły wynikać z utrzymywania ręki bez podparcia oraz z połączenia obręczy barkowej z obciążonym odcinkiem szyjnym.

    Pędzelek, który trzeba było przeżuć

    Najbardziej niezwykłe odkrycie dotyczy stawów skroniowo-żuchwowych. Zmiany zwyrodnieniowe występowały u około 64 procent skrybów i 30 procent mężczyzn z grupy porównawczej.

    Dlaczego zawód związany z pisaniem miałby obciążać szczękę?

    Egipscy urzędnicy nie używali jeszcze trzcinowych piór znanych z późniejszych okresów. Pisali cienkimi narzędziami wykonanymi z sitowia. Końcówkę łodygi przycinano ukośnie i rozgryzano, aby powstał miękki pędzelek. Kiedy włókna zużywały się albo zatykały atramentem, uszkodzony fragment odcinano, a kolejną część ponownie rozgryzano.

    Czynność powtarzana przez lata mogła przeciążać stawy żuchwy. Autorzy zaznaczają jednak, że znaczenie mogła mieć również pozycja głowy: szczęka, kark i obręcz barkowa tworzą połączony układ, w którym zaburzenie jednego elementu wpływa na pozostałe.

    Niewielki pędzelek pozostawił być może jeden z najbardziej czytelnych zawodowych śladów.

    Prawy kciuk i zwój w lewej dłoni

    Zmiany częściej występowały także przy nasadzie prawego kciuka. Pisanie wymagało precyzyjnego chwytu, wykonywanego tysiące razy. Znaki mogły mieć centymetr lub mniej, dlatego ruch narzędzia musiał pozostawać dokładnie kontrolowany.

    Przedstawienia ikonograficzne sugerują, że skrybowie pisali prawą ręką, a lewą rozwijali i zwijali papirus. Zwój długości sześciu metrów po ciasnym zwinięciu tworzył walec o grubości zaledwie około pięciu–sześciu centymetrów, który można było wygodnie objąć palcami.

    Nie wszystkie oczekiwania badaczy się potwierdziły. Początkowo przypuszczali oni, że klęczenie pozostawi szczególnie wyraźne zmiany w kolanach. Różnice w dolnej części ciała okazały się jednak mniej przekonujące. Siedzenie na ziemi, kucanie i klęczenie były zapewne powszechne także wśród pozostałych mieszkańców Egiptu.

    Pewien układ zmian — w prawym kolanie i skokowym oraz przy lewej kości kulszowej — może sugerować, że niektórzy skrybowie chętnie klęczeli lub siedzieli na lewej nodze, utrzymując prawą w pozycji kucznej. To interesująca możliwość, lecz słabsza niż wyniki dotyczące karku, szczęki i barku.

    Przywilej nie uwalniał od bólu

    Egipskie teksty dydaktyczne przedstawiały zawód skryby jako bezpieczniejszy i bardziej godny niż praca rzemieślnika, rolnika czy żołnierza. Nauka pisania naprawdę mogła otwierać drogę do urzędu, prestiżu i zamożnego pochówku.

    Badanie z Abusir nie obala tego obrazu. Pokazuje jednak jego niewidoczną stronę. Człowiek nie musi nosić kamieni, aby praca zmieniała jego ciało. Wystarczą tysiące powtórzeń, niewygodna pozycja i wiele lat spędzonych nad dokumentami.

    Najcenniejsze jest połączenie trzech rodzajów świadectw. Tytuły mówią, kim byli urzędnicy. Posągi i malowidła pokazują, jak siedzieli. Kości ujawniają, co ta pozycja mogła z nimi zrobić.

    W przyszłości podobny zestaw zmian może pomóc rozpoznawać osoby wykonujące pracę pisarską nawet wtedy, gdy ich imiona i tytuły nie przetrwały. Nie będzie to jednak nieomylna zawodowa pieczęć, lecz kolejna poszlaka wymagająca porównania z grobowcem, wiekiem zmarłego i kontekstem archeologicznym.

    Skryba z Abusir jest znakomitym bohaterem, ponieważ łączy wielką machinę państwa z doświadczeniem pojedynczego człowieka. Administracja faraonów działała dzięki tysiącom zapisanych znaków. Każdy z nich wymagał jednak pochylenia głowy, ruchu kciuka i kolejnej chwili spędzonej w niewygodnej pozycji.

    Historia egipskiego pisma została zapisana nie tylko na papirusie.

    Została również zapisana w ciele.

    Metryczka
    • Autorzy: Petra Brukner Havelková, Veronika Dulíková, Šárka Bejdová, Jana Vacková, Petr Velemínský i Miroslav Bárta
    • Publikacja źródłowa: „Ancient Egyptian Scribes and Specific Skeletal Occupational Risk Markers (Abusir, Old Kingdom)”
    • Czasopismo: „Scientific Reports”, tom 14, artykuł 13317
    • Dokładna data publikacji: 27 czerwca 2024 roku
    • Język oryginału: angielski
    • Dostęp: bezpłatny, Open Access, licencja CC BY 4.0
  • Zapach wieczności. Co zdradza powietrze zamknięte z mumią

    Zapach wieczności. Co zdradza powietrze zamknięte z mumią

    Muzealna gablota wydaje się przestrzenią niemal nieruchomą. Za szkłem spoczywa mumia, której nie wolno dotknąć, rozwinąć ani poddać pobieraniu dużych próbek. A jednak ciało nadal wysyła w otoczenie ślady swojej historii: cząsteczki tak lekkie, że unoszą się w powietrzu.

    Wystarczy je zebrać.

    W Muzeum Egipskim w Kairze badacze wsunęli cienkie przewody w szczeliny pomiędzy trumnami a ich pokrywami. Nie zbliżali twarzy do szczątków i nie naruszali bandaży. Pobrali powietrze otaczające dziewięć mumii, a następnie poddali je analizom chemicznym i ocenie wyszkolonych osób. Najczęściej rozpoznawano nuty drzewne, korzenne i słodkie. Pojawiały się również zapachy kadzidlane, kwiatowe, ziołowe, dymne, stęchłe i zjełczałe. Nie oznacza to jednak, że naukowcy po prostu odtworzyli woń egipskiego pogrzebu. Dzisiejszy zapach mumii jest znacznie bardziej złożony. To mieszanina składników balsamowania, produktów ich rozkładu, drewna i tkanin, działalności mikroorganizmów oraz substancji używanych przez współczesnych konserwatorów. W powietrzu zachowała się nie jedna chwila, lecz cała biografia zabytku.

    Ciało powinno pachnieć jak istota boska

    W starożytnym Egipcie zapach nie był błahym dodatkiem do rytuału pogrzebowego. Przyjemna woń wiązała się z czystością, boskością i porządkiem. Odór rozkładu wskazywał natomiast na zwycięstwo zepsucia nad ciałem. Mumifikacja miała powstrzymać tę przemianę zarówno w sensie praktycznym, jak i religijnym. Ciało suszono natronem, usuwano część organów wewnętrznych, a następnie stosowano oleje, tłuszcze, woski, żywice i wonne balsamy. Używano produktów pochodzących między innymi z drzew iglastych, jałowca, cedru, mirry i kadzidłowca. Receptury nie pozostawały jednak niezmienne. Zależały od epoki, warsztatu, zamożności rodziny, dostępności surowców, a prawdopodobnie także od wieku zmarłego i części ciała poddawanej zabiegom. Mumifikacja faraona mogła pochłaniać materiały sprowadzane z odległych regionów, podczas gdy uboższy pochówek wymagał tańszych miejscowych zamienników. Przyjemny zapach był więc jednocześnie rezultatem technologii, oznaką statusu i częścią przemiany człowieka w istotę zdolną do dalszego istnienia.

    Dziewięć mumii i trzynaście określeń

    Zespół Emmy Paolin zbadał dziewięć mumii przechowywanych w Muzeum Egipskim w Kairze. Pięć znajdowało się w magazynie, a cztery w drewniano-szklanych gablotach wystawowych. Najstarsze z datowanych szczątków pochodziły z Nowego Państwa, najmłodsze zaś z III–IV wieku n.e. Nie wszystkie mumie miały dokładnie ustalone pochodzenie i historię konserwacji. Badacze pobierali próbki tak zwanego headspace — powietrza znajdującego się bezpośrednio wokół obiektu. Część zamknięto w specjalnych workach i przedstawiono ośmioosobowemu panelowi sensorycznemu. Uczestnicy oceniali intensywność, charakter oraz przyjemność zapachu, korzystając z trzynastu podstawowych określeń. Woń drzewną rozpoznano przy 78 procentach badanych mumii, korzenną przy 67 procentach, a słodką przy 56 procentach. Zapach kadzidlany oraz stęchły lub zjełczały pojawiał się w jednej trzeciej przypadków. Ogólną intensywność uznano za średnią, a przeciętną ocenę zapachu za lekko przyjemną. Takie wyniki brzmią niemal jak opis perfum. Zmysłowa ocena była jednak dopiero początkiem śledztwa.

    Chromatograf i ludzki nos

    Pobrane powietrze przeanalizowano metodą łączącą chromatografię gazową, spektrometrię mas oraz olfaktometrię. Chromatograf rozdziela skomplikowaną mieszaninę na poszczególne składniki. Spektrometr pomaga określić ich budowę, a wyszkolona osoba siedząca przy specjalnym porcie węchowym opisuje zapach substancji opuszczających urządzenie. Ludzki nos nie jest tu malowniczym dodatkiem do aparatury. Może wyczuć związek obecny w tak małej ilości, że jego sygnał chemiczny wydaje się niepozorny. Jednocześnie substancja występująca w dużym stężeniu może pozostawać niemal bezwonna. Co więcej, zapach mieszaniny nie jest prostą sumą zapachów jej składników. W przypadku jednej z mumii całe pobrane powietrze opisano jako korzenne, żywiczne, kwiatowe i słodkie. Po rozdzieleniu mieszaniny niektóre związki kojarzyły się jednak z serem, woskiem, ziołami lub zielonymi roślinami. Cząsteczki mogą wzajemnie wzmacniać, osłabiać albo zmieniać swoje działanie na zmysł węchu. Dlatego sama lista wykrytych substancji nie wystarczy do zrekonstruowania woni zabytku.

    Cztery warstwy jednego zapachu

    Naukowcy podzielili lotne związki na cztery główne grupy.

    Pierwsza obejmowała materiały archeologiczne i produkty ich przemian. Terpenoidy mogły wskazywać na oleje lub żywice pochodzące z jałowca, sosny, cedru, mirry czy kadzidłowca. Wykryto również substancje powstające podczas starzenia drewna, lnu i innych materiałów organicznych. Niektóre słodkie, owocowe nuty tworzyły laktony, których próg wyczuwalności jest wyjątkowo niski.

    Druga grupa była związana z działalnością mikroorganizmów. Na powierzchniach wykryto między innymi grzyby z rodzajów Aspergillus, Penicillium i Cladosporium oraz różne bakterie. Nie oznaczało to, że wszystkie aktywnie niszczyły szczątki — część mogła pozostawać w stanie uśpienia. Stężenie drobnoustrojów w powietrzu nie przekraczało też norm bezpieczeństwa. Niektóre lotne związki mogą jednak służyć konserwatorom jako wczesne ostrzeżenie przed rozwojem pleśni.

    Trzecią warstwę tworzyły roślinne olejki stosowane współcześnie do odstraszania szkodników. Używana w muzeum mieszanina zawierała między innymi olejki goździkowy, kamforowy, miętowy, bazyliowy, cytrynowy, pomarańczowy i cynamonowy. Tu pojawił się poważny problem interpretacyjny. Cynamonowa, sosnowa albo cytrusowa cząsteczka może pochodzić ze starożytnego balsamu, z jego przemian albo ze współczesnego zabiegu konserwatorskiego. Dawni balsamiści i dzisiejsi muzealnicy czasami korzystali z chemicznie podobnych produktów roślinnych.

    Czwartą grupę stanowiły syntetyczne pestycydy. Niektóre wykryto mimo braku odpowiednich informacji w zachowanej dokumentacji. Były w większości bezwonne, lecz ich identyfikacja ma znaczenie dla bezpieczeństwa pracowników i sposobu obchodzenia się z zabytkami. Zapach okazał się więc niewidzialnym archiwum także tych działań, których nikt wcześniej nie zapisał.

    Każda mumia miała własną historię

    Mumie wystawione w zamkniętych gablotach uwalniały więcej rodzajów wykrywalnych związków niż obiekty magazynowe. Nie musi to oznaczać, że zostały lepiej zabalsamowane. Szczelniejsze otoczenie sprzyjało gromadzeniu się substancji lotnych, podczas gdy w magazynie łatwiej rozpraszały się one w powietrzu. Szczególnie bogaty profil miała mumia oznaczona jako M9. Pochodziła z Nowego Państwa, znajdowała się w najlepszym stanie spośród badanych obiektów i spoczywała w trumnie ozdobionej złoconą maską. Wykryto przy niej między innymi charakterystyczne słodkie i owocowe laktony. Możliwe, że zachowało się więcej autentycznych składników wysokiej jakości balsamów. Złocona maska może wskazywać na wysoki status zmarłego, a ten — na kosztowniejszą mumifikację. Jest to jednak hipoteza, nie dowód. Nieznana historia konserwacji, warunki przechowywania i działanie samej gabloty mogły pozostawić równie silny ślad. Równie ostrożnie należy traktować podobieństwo trzech mumii z Okresu Późnego. Mogło wynikać ze wspólnej tradycji balsamowania, ale obiekty znajdowały się w tej samej podzielonej gablocie. Ich zapachy mogły się mieszać, a wszystkie poddano podobnym zabiegom przeciwko szkodnikom.

    Archeologia, która niczego nie musi rozwinąć

    Największą wartością badania nie jest sensacyjna wiadomość, że mumie „ładnie pachną”. Ważniejsza okazuje się możliwość prowadzenia badań bez rozwijania bandaży, wycinania tkanin czy pobierania fragmentów ciała. Analiza powietrza może pomagać rozpoznawać dawne materiały, kontrolować aktywność mikroorganizmów, wykrywać szkodliwe pestycydy oraz oceniać warunki przechowywania. Zapach może stać się narzędziem konserwacji równie użytecznym jak fotografia, pomiar wilgotności czy badanie powierzchni. Pozostaje także kwestia etyczna. Mumie nie są tylko obiektami laboratoryjnymi. Są ludzkimi szczątkami, dlatego badanie prowadzono z udziałem pracowników egipskiego muzeum i według protokołu ograniczającego ingerencję. Ewentualne muzealne rekonstrukcje woni nie powinny zamieniać zmarłych w osobliwość. Mogą jednak przywrócić zwiedzającym ważny wymiar świata, którego zwykle doświadczają wyłącznie wzrokiem. Zapach nie przenosi nas bezpośrednio na starożytny pogrzeb. Robi coś być może ciekawszego: pozwala prześledzić całą drogę mumii od warsztatu balsamisty do współczesnego muzeum.

    Metryczka

    • Autorzy: Emma Paolin, Cecilia Bembibre, Fabiana Di Gianvincenzo, Julio Cesar Torres-Elguera, Randa Deraz, Ida Kraševec, Ahmed Abdellah, Asmaa Ahmed, Irena Kralj Cigić, Abdelrazek Elnaggar, Ali Abdelhalim, Tomasz Sawoszczuk i Matija Strlič
    • Publikacja źródłowa: „Ancient Egyptian Mummified Bodies: Cross-Disciplinary Analysis of Their Smell”
    • Czasopismo: „Journal of the American Chemical Society”, tom 147, nr 8, s. 6633–6643
    • Data publikacji online: 13 lutego 2025 roku; wydanie czasopisma: 26 lutego 2025 roku
    • Język oryginału: angielski
    • Dostęp: bezpłatny, Open Access, licencja CC BY 4.0
  • Cegła faraona kontra wulkan. Dlaczego burza Ahmosego nie przyszła z Santorini

    Cegła faraona kontra wulkan. Dlaczego burza Ahmosego nie przyszła z Santorini

    Przez wiele lat wydawało się, że dwa wielkie wydarzenia starożytnego świata mogą do siebie pasować niczym elementy układanki.

    Na wyspie Thera, dzisiejszym Santorini, potężna erupcja zniszczyła minojskie miasto Akrotiri, wyrzuciła do atmosfery ogromne ilości popiołu i wywołała tsunami. W Egipcie faraon Ahmose pozostawił natomiast stelę opisującą niezwykłą burzę: ciemność, gwałtowny deszcz oraz zniszczenia świątyń i grobowców.

    Czy egipski tekst zachował pamięć o skutkach wybuchu wulkanu na Morzu Egejskim?

    Pomysł był niezwykle atrakcyjny. Łączył katastrofę naturalną z narodzinami Nowego Państwa i pozwalał zsynchronizować historię Egiptu z dziejami kultury minojskiej. Nowe badanie radiowęglowe wskazuje jednak, że erupcja Thery nastąpiła wcześniej niż panowanie Ahmosego. Dwa efektowne fragmenty historii najprawdopodobniej nie należą do tej samej opowieści.

    Rozstrzygającym świadkiem okazała się nie stela ani kronika, lecz kawałek rośliny zatopiony w cegle mułowej.

    Faraon stojący między dwiema epokami

    Ahmose był ostatnim władcą wywodzącym się z tebańskiej XVII dynastii, a zarazem pierwszym faraonem XVIII dynastii. Objął władzę, gdy Egipt pozostawał podzielony. Północną częścią kraju rządzili Hyksosi ze stolicy w Awaris, natomiast południe znajdowało się pod kontrolą tebańskiej dynastii.

    Walka rozpoczęła się jeszcze przed jego panowaniem. Sekenenre Tao, ojciec Ahmosego, zmarł wskutek dramatycznych obrażeń głowy, najprawdopodobniej odniesionych podczas konfliktu. Wojnę kontynuował Kamose, a zakończył Ahmose, zdobywając Awaris nie później niż około osiemnastego roku swoich rządów.

    Zwycięstwo umożliwiło ponowne zjednoczenie Górnego i Dolnego Egiptu. Rozpoczynała się epoka, w której Egipt zbudował imperium, prowadził wyprawy do Nubii i Azji Zachodniej oraz wznosił monumentalne świątynie znane z czasów Hatszepsut, Totmesa III i Ramessydów.

    Nie wiemy jednak dokładnie, kiedy Ahmose wstąpił na tron. Proponowane przez badaczy daty różnią się o ponad pół wieku — od około 1580 do 1524 roku p.n.e. Taka rozbieżność utrudnia łączenie wydarzeń egipskich z historią Krety, Lewantu i reszty wschodniego regionu Morza Śródziemnego.

    Burza, która mogła być echem erupcji

    Na początku panowania Ahmosego ustawiono w Karnaku tak zwaną Stelę Burzy. Jej tekst opisuje gwałtowne zjawiska pogodowe, ciemność i zniszczenia. Niektórzy badacze widzieli w nim ślad odległych następstw erupcji Thery: popiołu zasłaniającego niebo, zaburzeń atmosferycznych albo wyjątkowych opadów.

    Inni egiptolodzy sprzeciwiali się takiemu odczytaniu. Wskazywali, że tekst można interpretować jako opis lokalnej katastrofy, polityczną metaforę chaosu pokonanego przez faraona albo połączenie prawdziwego zjawiska pogodowego z królewską propagandą.

    Spór nie mógł zostać rozwiązany wyłącznie przez analizę słów. Najpierw należało ustalić, czy Ahmose i erupcja w ogóle mogli być sobie współcześni.

    Hendrik J. Bruins i Johannes van der Plicht postanowili porównać oba wydarzenia za pomocą tego samego zegara — izotopu węgla ^14C.

    Imię Nebpehtire na cegle

    Najważniejszym egipskim zabytkiem poddanym badaniu była cegła mułowa EA 32689, przechowywana w British Museum. Odcisk na jej powierzchni zawiera tronowe imię Ahmosego: Nebpehtire. Cegła pochodziła ze świątyni faraona w Abydos, wznoszonej prawdopodobnie około dwudziestego drugiego roku jego panowania, już po zwycięstwie nad Hyksosami.

    Sama glina nie może zostać datowana metodą radiowęglową. W cegle znajdowały się jednak szczątki roślinne dodane, aby wzmocnić materiał.

    Badacze wykonali pięć pomiarów. Cztery próbki zawierały mieszaninę substancji organicznych z mułu nilowego. Dały wyniki od 60 do 155 lat radiowęglowych starsze niż piąta próbka — duży, pojedynczy fragment rośliny pozbawiony przyczepionej ziemi.

    Ta różnica ma ogromne znaczenie. Muł mógł zawierać drobiny roślin, które obumarły setki lat wcześniej, a następnie zostały ponownie naniesione przez Nil. Datowanie całej grudki cegły mogło więc postarzyć budowlę. Duży fragment łodygi został natomiast prawdopodobnie dodany podczas wyrabiania cegły i najlepiej odpowiada chwili jej produkcji.

    Nie była to najpewniej słoma pszeniczna ani jęczmienna. Analiza wskazała na roślinę wykorzystującą fotosyntezę typu C4, prawdopodobnie turzycę lub trzcinę rosnącą nad Nilem. Mikroskopijne fitolity — krzemionkowe struktury zachowane w tkance — również przypominały te występujące u roślin z rodziny turzycowatych.

    Najbardziej prawdopodobny skalibrowany przedział dla tej próbki obejmuje lata 1542–1427 p.n.e., z wyraźnymi szczytami prawdopodobieństwa w pobliżu 1500 i 1470 roku p.n.e. Zakres pozostaje szeroki, nie daje więc dokładnej daty panowania. Lepiej pasuje jednak do późniejszych, czyli „niskich”, propozycji chronologii Ahmosego niż do najstarszych wariantów.

    Tkanina, która nie chciała pasować do królowej

    Drugim zabytkiem była lniana tkanina grobowa wiązana z królową Satdżehuti. Była ona córką Senachtenre Ahmosego i żoną Sekenenre Tao, należała więc do rodziny, która prowadziła walkę z Hyksosami.

    Wynik datowania okazał się zaskakująco stary. Najbardziej prawdopodobne zakresy przypadały na XVII dynastię, choć według jednej z interpretacji napisów Satdżehuti mogła umrzeć dopiero za panowania Amenhotepa I, syna Ahmosego.

    Autorzy nie próbują usuwać tej sprzeczności na siłę. Tkanina mogła być przechowywaną przez lata rodzinną pamiątką i dopiero później wykorzystaną do pogrzebu. Satdżehuti mogła umrzeć wcześniej, niż sądzono. Możliwe jest również, że beznapisowy fragment lnu został w XIX wieku błędnie połączony z jej wyposażeniem. Między odkryciem pochówku około 1820 roku a zakupem przedmiotów przez British Museum minęło około sześćdziesięciu lat, a dokładne miejsce znalezienia grobu pozostaje nieznane.

    To ważne ostrzeżenie: datowanie materiału wskazuje czas powstania rośliny lub drewna, nie automatycznie moment pogrzebu ani tożsamość właściciela.

    Drewniani świadkowie z muzealnej szuflady

    Badacze pobrali także maleńkie fragmenty z sześciu prostych drewnianych uszebti zakupionych w Tebach przez Flindersa Petriego. Wykonano je z drewna sykomory.

    Petrie przypisał wszystkie figurki do XVII dynastii. Datowanie wykazało, że miał rację tylko częściowo. Trzy rzeczywiście pasowały głównie do XVII dynastii, ale dwie należały już wyraźnie do początków XVIII dynastii. Jedna mogła pochodzić nawet z czasów Hatszepsut i Totmesa III.

    Szczególnie istotna okazała się figurka UC 40179. Jej wiek radiowęglowy był niemal identyczny z wiekiem świeżego fragmentu rośliny z cegły Ahmosego. Umieszczone na niej imię może też łączyć ją z otoczeniem Tetiki, burmistrza Teb żyjącego za panowania Ahmosego i Amenhotepa I.

    Dwa niezależne przedmioty wskazały zatem w podobnym kierunku: początek XVIII dynastii należy prawdopodobnie umieszczać później, niż zakładają warianty wysokiej chronologii.

    Wulkan miał własny zegar

    Aby ustalić relację między Ahmosem a Therą, autorzy zestawili egipskie pomiary z rozbudowanym zbiorem dat związanych bezpośrednio z erupcją.

    Do porównania wykorzystano między innymi 13 pomiarów zwęglonych nasion znalezionych w warstwie zniszczenia Akrotiri, zewnętrzne słoje gałęzi oliwnej pogrzebanej pod materiałem wulkanicznym oraz kości zwierząt z osadów tsunami w Palaikastro na Krecie, około 160 kilometrów od wulkanu.

    Daty z Akrotiri, Thery i Palaikastro tworzyły zgodny zespół. Było to ważne również dlatego, że ograniczało podejrzenie, iż rośliny na Santorini mogły pobierać stary węgiel pochodzący z gazów wulkanicznych i przez to wydawać się starsze, niż były w rzeczywistości.

    Autorzy porównali najpierw wyniki nieskalibrowane — zapisane w jednolitej „przestrzeni czasu radiowęglowego”. Pozwoliło to uniknąć części problemów wynikających z nieregularnego kształtu krzywej kalibracyjnej. Próbki związane z erupcją okazały się konsekwentnie starsze od egipskich zabytków z późnej XVII i wczesnej XVIII dynastii.

    Według badania erupcja Thery nastąpiła więc jeszcze w egipskim Drugim Okresie Przejściowym, przed panowaniem Ahmosego.

    Jedna burza mniej, dłuższa epoka chaosu

    Jeśli wynik jest prawidłowy, Stela Burzy nie opisuje skutków erupcji Santorini. Niezwykły deszcz mógł być prawdziwym, lokalnym zjawiskiem. Rzadkie ulewy w rejonie Teb bywają związane z układem atmosferycznym znanym jako bruzda Morza Czerwonego, sięgającym ku północy od obszarów afrykańskiego monsunu. Tekst mógł też nadać katastrofie znaczenie religijne i polityczne.

    Badanie wspiera ponadto „niską” chronologię początku Nowego Państwa, przy jednoczesnej „wysokiej” chronologii Średniego Państwa. Oznaczałoby to, że znajdujący się między nimi Drugi Okres Przejściowy trwał dłużej, niż przewidują niektóre rekonstrukcje.

    Nie jest to ostateczny kalendarz całej epoki. Liczba egipskich próbek nadal jest niewielka, zakresy radiowęglowe pozostają szerokie, a historia muzealnych zabytków nie zawsze jest pewna. Publikacja pokazuje jednak, że nawet jedna cegła może stać się punktem zaczepienia dla chronologii obejmującej kilka cywilizacji.

    Historia Thery i historia Ahmosego nie łączą się już przez jedną burzę. Łączy je coś innego: próba ustawienia wydarzeń sprzed trzech i pół tysiąca lat na wspólnej osi czasu.

    A kluczem do niej nie okazał się królewski napis.

    Była nim łodyga zatopiona w błocie.

    Metryczka

    • Autorzy: Hendrik J. Bruins i Johannes van der Plicht
    • Publikacja źródłowa: „The Minoan Thera eruption predates Pharaoh Ahmose: Radiocarbon dating of Egyptian 17th to early 18th Dynasty museum objects”
    • Czasopismo: „PLOS ONE”, tom 20, nr 9, e0330702
    • Data publikacji: 10 września 2025 roku
    • Język oryginału: angielski
    • Dostęp: bezpłatny, Open Access
  • Egipt przesunięty w czasie.

    Egipt przesunięty w czasie.

    48 nowych dat rozstrzyga stuletni spór o epokę piramid

    Wyobraźmy sobie, że znamy kolejność wszystkich rozdziałów wielkiej kroniki, ale nie wiemy dokładnie, w którym roku rozpoczął się pierwszy z nich. Wiemy, który faraon panował przed którym, znamy budowniczych piramid, potrafimy odtworzyć następstwo dynastii, a czasem nawet wydarzenia z poszczególnych lat panowania. Cała opowieść może być jednak przesunięta w czasie o kilkadziesiąt, a w niektórych okresach niemal o sto lat.

    Taki problem od dawna dotyczy chronologii starożytnego Egiptu. W podręcznikach daty wyglądają na pewne: Dżoser rozpoczął budowę piramidy schodkowej około konkretnego roku, Cheops panował w określonych latach, a Senuseret III wstąpił na tron w wyliczonym momencie. W rzeczywistości wiele z tych wartości stanowi rekonstrukcję, a uczeni od ponad stu lat spierają się między zwolennikami chronologii „wysokiej”, umieszczającej wydarzenia wcześniej, i „niskiej”, przesuwającej je o kilka dziesięcioleci ku naszym czasom.

    Nowe badanie zespołu Pınar Erdil wykorzystało 160 dat radiowęglowych, z których 48 uzyskano specjalnie na potrzeby projektu. Wyniki wskazują, że w odniesieniu do Starego i Średniego Państwa wariant niski nie znajduje już potwierdzenia w dostępnych danych. Epokę piramid i czasy wielkich władców XII dynastii należy umieścić wcześniej, niż przyjmowali zwolennicy młodszej chronologii.

    Nie chodzi przy tym tylko o poprawienie kilku dat w tabeli. Egipska oś czasu jest szkieletem, do którego dopasowuje się dzieje Nubii, Lewantu, Mezopotamii i wschodniej części Morza Śródziemnego. Przesunięcie Egiptu oznacza zmianę sposobu, w jaki rozumiemy kontakty pomiędzy całymi cywilizacjami.

    Królowie ustawieni w kolejności, lecz zawieszeni w czasie

    Egipcjanie pozostawili listy władców, inskrypcje rocznikarskie, dokumenty administracyjne i daty zapisywane według lat panowania faraona. Z tekstu można więc dowiedzieć się, że określone wydarzenie nastąpiło na przykład w siódmym roku Senusereta III. Znacznie trudniej przełożyć ten zapis na rok naszego kalendarza.

    Problemy wynikają między innymi z luk w listach królewskich, równoczesnych rządów dwóch władców, niepewnej długości niektórych panowań oraz odmiennych interpretacji źródeł astronomicznych.

    Szczególnie ważne były zapisy dotyczące heliakalnego wschodu Syriusza — pierwszego pojawienia się gwiazdy na porannym niebie po okresie niewidoczności. Egipcjanie nazywali ją Sopdet, Grecy zaś Sothis. Jej pojawienie się wiązało się z kalendarzem i nadchodzącym wylewem Nilu.

    Jeden z najważniejszych zapisów pochodzi z papirusu z Illahun i odnosi się do siódmego roku panowania Senusereta III. Według jednego obliczenia obserwację przeprowadzono w 1872 roku przed naszą erą. Takie datowanie stało się jednym z fundamentów chronologii wysokiej. Inna interpretacja — zależna między innymi od miejsca, w którym miano obserwować niebo — wskazywała na rok 1830. Różnica wynosiła 42 lata.

    Dla pojedynczego zabytku może się ona wydawać niewielka. Dla badacza próbującego ustalić, czy zmiana w egipskiej polityce nastąpiła przed określonym wydarzeniem w Lewancie, czy dopiero po nim, to niemal pół wieku niepewności.

    Jeszcze większy problem dotyczył Starego Państwa. Z epoki piramid nie zachował się żaden powszechnie uznawany za pewny punkt astronomiczny, który pozwalałby przymocować całą sekwencję władców do bezwzględnej osi czasu. Kolejność królów była znana, ale stworzony z ich panowań łańcuch pozostawał niejako zawieszony nad kalendarzem.

    Dlaczego nie wystarczy zbadać kawałka drewna?

    Datowanie radiowęglowe wydaje się idealnym rozwiązaniem: wystarczy pobrać próbkę materiału organicznego z grobowca lub świątyni i zmierzyć zawartość węgla promieniotwórczego. W praktyce sprawa jest bardziej skomplikowana.

    Drewniana belka może być starsza od budynku, jeśli wykonano ją z drzewa mającego kilkaset lat albo wykorzystano ponownie element wcześniejszej konstrukcji. To tak zwany efekt starego drewna. Tkanina przechowywana w muzeum mogła zostać zanieczyszczona substancjami konserwującymi, a ziarno znalezione podczas dawnych wykopalisk — błędnie przypisane do warstwy archeologicznej.

    Pojedynczy pomiar nie daje ponadto jednej daty, lecz przedział prawdopodobieństwa. Zawartość węgla promieniotwórczego trzeba porównać z krzywą kalibracyjną, odzwierciedlającą zmiany jego stężenia w atmosferze. Krzywa nie jest równa: ma odcinki, na których podobny wynik może odpowiadać kilku różnym okresom.

    W Egipcie dochodzi jeszcze niewielki „efekt sezonowy”. Rośliny rosnące w dolinie Nilu pobierały węgiel w warunkach nieco innych niż materiały, na podstawie których zbudowano ogólną krzywą dla półkuli północnej. Najnowsze obliczenia zmniejszyły skalę tej poprawki do około 12 lat radiowęglowych, ale badacze nadal muszą brać ją pod uwagę.

    Dlatego siłą nowego badania nie jest jeden spektakularny pomiar, lecz połączenie dużej liczby próbek z informacjami archeologicznymi i historycznymi.

    Ziarna, papirusy i słoje akacjowych belek

    Zespół zgromadził 160 dat radiowęglowych: 112 opublikowanych wcześniej oraz 48 nowych. Materiały pochodzące ze Starego Państwa uzyskano między innymi z kolekcji muzeów w Londynie, Liverpoolu i Cambridge. Były to próbki kości, lnu, papirusu oraz krótkowiecznych roślin powiązanych z konkretnymi grobami, piramidami i okresami panowania.

    Wybieranie roślin żyjących jeden sezon ogranicza ryzyko, że badany materiał był już stary w chwili wykorzystania. Zwęglone ziarno jęczmienia znalezione w dobrze rozpoznanej warstwie jest pod tym względem bezpieczniejsze niż belka wycięta z wnętrza wieloletniego drzewa.

    Najważniejszy zbiór dla Średniego Państwa pochodził z twierdzy Uronarti, wzniesionej na wyspie na Nilu w dzisiejszym Sudanie. Fort należał do systemu umocnień zbudowanych za Senusereta III w celu kontrolowania Nubii, ruchu ludzi i transportu towarów wzdłuż rzeki.

    Archeolodzy pobrali próbki z pierwotnych warstw budowy oraz późniejszych poziomów użytkowania twierdzy. Zbadano pozostałości jęczmienia, palm, trzcin i innych roślin, a także pojedyncze słoje dwóch akacjowych belek umieszczonych w murach. Aż 37 nowych pomiarów wiązało się z czasami Senusereta III.

    Daty wprowadzono następnie do 18 modeli statystycznych. Zastosowano analizę bayesowską, która pozwala połączyć wyniki laboratoryjne z wiedzą o kolejności władców, długości ich rządów i następstwie warstw archeologicznych.

    Nie oznacza to dopasowywania pomiarów do z góry przyjętej historii. Model sprawdza, które rozwiązanie najlepiej godzi wszystkie rodzaje informacji. Jeśli próbka pochodzi z warstwy wcześniejszej niż inna, nie może w obliczeniach znaleźć się po niej. Jeśli teksty wskazują kolejność faraonów, ich panowania również muszą zostać ułożone w odpowiedniej sekwencji. Każdy element ogranicza zakres możliwych odpowiedzi.

    Stare Państwo okazuje się starsze

    Dla Starego Państwa wykorzystano 33 daty radiowęglowe, rozmieszczone znacznie równomierniej niż w poprzednich badaniach. Wcześniejsze rekonstrukcje w dużym stopniu opierały się na próbkach związanych z III i IV dynastią, a pozostałą część epoki wyliczano na podstawie przypuszczalnej długości panowań.

    Nowe modele umieszczają początek Starego Państwa najprawdopodobniej w drugiej połowie XXVII wieku przed naszą erą. Dokładne przedziały zależą od przyjętego zestawu długości panowań, ale wszystkie wyniki są zgodne z chronologią wysoką. Wariant niski został odrzucony na poziomie 95-procentowego prawdopodobieństwa.

    Modele sytuują początek Pierwszego Okresu Przejściowego, czyli rozpad scentralizowanej władzy po Starym Państwie, w przybliżeniu w XXIII wieku przed naszą erą. Jest to interesująco zbieżne z okresem silnego osuszenia klimatu około 2250 roku.

    Nie oznacza to, że nowe datowanie dowodzi klimatycznej przyczyny upadku Starego Państwa. Kryzys władzy mógł rozpocząć się wcześniej, a państwo osłabiały problemy polityczne i gospodarcze. Pogarszające się warunki środowiskowe mogły jednak spotęgować istniejące trudności. Dokładniejsza chronologia pozwala przynajmniej sprawdzić, czy proponowane przyczyny rzeczywiście poprzedzały obserwowane skutki.

    Senuseret III wygrywa spór o Syriusza

    Jeszcze wyraźniejszy wynik uzyskano dla Średniego Państwa. Wszystkie modele — niezależnie od przyjętych wariantów długości panowań i poprawek sezonowych — wspierają chronologię wysoką.

    Co więcej, najbardziej prawdopodobne daty wstąpienia na tron wielu władców wypadają od 10 do 15 lat wcześniej niż w niektórych dotychczasowych odmianach chronologii wysokiej. Początek Średniego Państwa modele umieszczają około połowy XXI wieku przed naszą erą, a jego koniec w pierwszych dziesięcioleciach XVIII wieku. Ten drugi moment okazuje się wcześniejszy, niż często dotąd zakładano.

    Wyniki uzyskane dla panowania Senusereta III zgadzają się z wcześniejszym — dziewiętnastowiecznym — datowaniem zapisu o wschodzie Syriusza, a nie z młodszą interpretacją umieszczającą obserwację w 1830 roku.

    Ma to znaczenie wykraczające poza biografię jednego faraona. Senuseret III prowadził wyprawy do Nubii, rozbudował system fortec i utrzymywał kontakty z Lewantem. Przesunięcie jego panowania wpływa na datowanie egipskich przedmiotów odnajdywanych poza doliną Nilu oraz na ocenę, które zjawiska polityczne i kulturowe w różnych regionach były rzeczywiście współczesne.

    Czy spór naprawdę został zakończony?

    Tytuł publikacji mówi o „rozstrzygnięciu” sporu. Autorzy mają mocne podstawy do takiego sformułowania: jest to najobszerniejszy dotąd model radiowęglowy Starego i Średniego Państwa, a różne warianty obliczeń prowadzą do podobnego wyniku.

    Nie otrzymaliśmy jednak kalendarza, w którym każdy faraon ma bezdyskusyjnie wyznaczony dzień objęcia tronu. Wyniki nadal mają przedziały prawdopodobieństwa. Modele zależą również od poprawności przypisania próbek, proponowanej kolejności rządów i szacowanej długości panowań. Sami badacze zaznaczają, że poważna zmiana tych informacji mogłaby zmienić rezultat.

    Szczególnie mocne są dane dotyczące XII dynastii i Senusereta III, ponieważ pochodzą z dobrze rozpoznanego kontekstu Uronarti. Dla innych części badanej epoki materiał nadal jest skromniejszy. Chronologia wysoka zwyciężyła więc nie jako prawda odporna na wszystkie przyszłe odkrycia, lecz jako rozwiązanie najlepiej poparte obecnie dostępnymi dowodami.

    Najbardziej fascynujące jest to, że egipska historia została przesunięta dzięki niepozornym pozostałościom: ziarnom, fragmentom lnu, papirusowi oraz słojom akacji ukrytej w murze nubijskiej twierdzy. Monumentalne dzieje piramid i faraonów otrzymały dokładniejszą oś czasu dzięki rzeczom tak małym, że podczas dawnych wykopalisk łatwo można było ich nawet nie zauważyć.


    Metryczka źródłowa

    • Autorzy: Pınar Erdil, Lyndelle Webster, Margot Kuitems, Christian Knoblauch, Laurel Bestock, Felix Höflmayer, Hans Beeckman, Dorian Q. Fuller, Sturt W. Manning, Michael W. Dee
    • Tytuł: Resolution of the High versus Low Debate for Old and Middle Kingdom Egypt
    • Czasopismo: „PLOS ONE”, tom 20, numer 5, e0314612
    • Data publikacji: 28 maja 2025 roku
    • Język oryginału: angielski
    • Dostępność: pełny materiał bezpłatny, opublikowany w otwartym dostępie
  • Człowiek z glinianego naczynia. Jeden genom, który otworzył nowy rozdział egiptologii

    Człowiek z glinianego naczynia. Jeden genom, który otworzył nowy rozdział egiptologii

    Przez ponad sto lat spoczywał w muzealnym magazynie. Nie był faraonem, nie pozostawił po sobie imienia ani inskrypcji. Nie wiemy, jak zwracali się do niego bliscy, gdzie mieszkał ani jak wyglądał jego zwykły dzień. Pozostały kości, siedem zębów i duże gliniane naczynie, w którym złożono jego ciało. W 2025 roku ten anonimowy mężczyzna stał się pierwszym człowiekiem z wczesnego okresu dynastycznego i Starego Państwa, którego pełny genom udało się odczytać. Dzięki niewielkiej ilości materiału pobranego z korzenia zęba naukowcy uzyskali informacje nie tylko o nim, lecz także o dawnych związkach Egiptu z innymi regionami starożytnego świata. Odkrycie jest przełomowe. Trzeba jednak opowiadać o nim bardzo ostrożnie. Jeden człowiek może uchylić drzwi do przeszłości, ale nie może reprezentować wszystkich mieszkańców kraju ani kilku tysięcy lat jego historii.

    Mężczyzna żyjący u progu epoki piramid

    Szczątki odkryto w 1902 roku na nekropoli w Nuwayrat, niedaleko Beni Hasan, około 265 kilometrów na południe od Kairu. Ciało umieszczono w dużym ceramicznym naczyniu, które znajdowało się wewnątrz grobowca wykutego w skale. Datowanie radiowęglowe wykazało, że mężczyzna zmarł między 2855 a 2570 rokiem p.n.e. Żył więc w okresie obejmującym schyłek epoki wczesnodynastycznej i początki Starego Państwa — kilka stuleci po politycznym zjednoczeniu Górnego i Dolnego Egiptu. To czas, gdy kształtowały się struktury państwa, administracja, religia królewska i możliwości organizacyjne, które wkrótce pozwoliły wznosić piramidy. Mężczyzna z Nuwayrat mógł być współczesny ludziom pamiętającym początki wielkich przemian albo obserwującym budowę pierwszych monumentalnych kompleksów grobowych. Nie należał jednak do królewskiej rodziny. Jego szkielet opowiada znacznie bardziej przyziemną historię. Miał około 157–160 centymetrów wzrostu. Zmarł prawdopodobnie w wieku bliskim sześćdziesięciu lat, co w tamtej epoce oznaczało zaawansowaną starość. Jego zęby były mocno starte, a stawy i kręgi nosiły ślady poważnych zmian zwyrodnieniowych. Kości wskazywały również na wiele lat intensywnej pracy fizycznej. Układ przeciążeń szkieletu może odpowiadać ruchom wykonywanym przez garncarza: długotrwałemu siedzeniu w określonej pozycji, pochylaniu tułowia, pracy ramionami oraz naciskaniu nogą mechanizmu koła. Jest to jedynie prawdopodobna interpretacja, nie rozpoznanie zawodu. Nie możemy więc powiedzieć z pewnością, że był garncarzem. Jego pochówek wydaje się jednak bardziej prestiżowy niż pochówki wielu innych osób na tej nekropoli. Powstaje ciekawa sprzeczność: człowiek wykonujący ciężką pracę został złożony w grobie sugerującym stosunkowo wysoką pozycję. Może był szczególnie cenionym rzemieślnikiem. Może z czasem zdobył majątek albo znaczenie. A może nasze współczesne wyobrażenie, według którego praca fizyczna musi oznaczać niski status społeczny, zwyczajnie nie pasuje do jego świata.

    Dlaczego wcześniej nie odczytano tak starego egipskiego genomu?

    Egipt wydaje się wymarzonym miejscem do badań nad dawnymi ludźmi. Zachowały się tam tysiące ciał, w tym mumie, szkielety i szczątki pochodzące z dobrze datowanych pochówków. Problemem jest klimat. Wysoka temperatura przyspiesza rozpad DNA. Mumifikacja również nie zawsze pomaga, ponieważ stosowane substancje i zabiegi mogą uszkadzać materiał genetyczny. Do tego dochodzą wilgoć, mikroorganizmy, wielokrotne przenoszenie szczątków oraz ich dotykanie podczas dawnych wykopalisk i badań. Wcześniej udało się uzyskać fragmenty DNA jądrowego kilku osób z późniejszych okresów historii Egiptu. Brakowało jednak kompletnego genomu człowieka żyjącego w czasach, gdy dopiero utrwalała się cywilizacja faraonów. W przypadku mężczyzny z Nuwayrat niezwykły sposób pochówku mógł zadziałać jak kapsuła ochronna. Ciało nie zostało poddane mumifikacji, lecz umieszczono je w ceramicznym naczyniu, a następnie w skalnym grobowcu. Takie warunki prawdopodobnie ograniczyły wpływ części czynników niszczących DNA. Z siedmiu zębów pobrano materiał, z którego przygotowano próbki do sekwencjonowania. Naukowcy sprawdzali przy tym charakterystyczne uszkodzenia cząsteczek, pozwalające odróżnić autentyczne starożytne DNA od współczesnego zanieczyszczenia. Ostatecznie uzyskano genom o wystarczającej jakości, aby porównać go z tysiącami genomów ludzi współczesnych oraz setkami zbadanych wcześniej mieszkańców starożytnej Afryki, Azji Zachodniej i Europy.

    Co właściwie oznacza wynik 80 do 20?

    Najlepiej dopasowany model statystyczny wskazał, że około 78 procent pochodzenia genetycznego mężczyzny odpowiadało komponentowi reprezentowanemu przez neolityczne populacje Afryki Północnej. Pozostałe około 22 procent wykazywało największe podobieństwo do genomów neolitycznych mieszkańców wschodniej części Żyznego Półksiężyca, w tym Mezopotamii. W uproszczonych nagłówkach wynik ten bywa przedstawiany jako: „starożytny Egipcjanin był w jednej piątej mieszkańcem Mezopotamii”. To efektowne, ale mylące zdanie. Próbki z neolitycznego Maroka i Mezopotamii pełnią w badaniu funkcję najlepiej dostępnych punktów odniesienia. Nie oznacza to, że matka, dziadek czy pradziadek mężczyzny przybyli bezpośrednio z któregoś z tych miejsc. Nie udało się także ustalić, kiedy nastąpiło mieszanie się populacji. Genetyczne związki mogły narastać przez wiele pokoleń, a ludzie mogli przemieszczać się etapami przez obszary, z których nie mamy jeszcze żadnych dawnych genomów. Autorzy dopuszczają na przykład, że komponent podobny do mezopotamskiego dotarł do Egiptu za pośrednictwem nieprzebadanych dotąd populacji Lewantu. Analiza izotopów zachowanych w zębach wskazuje natomiast, że sam mężczyzna dorastał w gorącym, suchym środowisku doliny Nilu. Jadł produkty typowe dla miejscowej ludności: pszenicę, jęczmień oraz białko zwierzęce, być może również ryby. Nie mamy zatem historii przybysza z Mezopotamii. Mamy historię człowieka miejscowego, którego genom zachował ślady znacznie wcześniejszych wędrówek jego przodków.

    Wraz z przedmiotami przemieszczali się ludzie

    Archeolodzy od dawna wiedzą, że Egipt nie rozwijał się w całkowitej izolacji. Już od neolitu pomiędzy Afryką Północno-Wschodnią a Azją Zachodnią krążyły udomowione rośliny i zwierzęta, technologie oraz sposoby wytwarzania przedmiotów. W późnym IV tysiącleciu p.n.e. kontakty stawały się coraz wyraźniejsze. W Egipcie pojawiały się motywy i rozwiązania mające odpowiedniki w kulturach Mezopotamii. Dyskutowano o znaczeniu koła garncarskiego, pieczęci cylindrycznych, form przedstawiania władzy, organizacji produkcji, a nawet podobieństw związanych z najwcześniejszymi systemami zapisu. Same przedmioty nie mówią jednak, w jaki sposób idee pokonywały duże odległości. Nowa technologia może dotrzeć wraz z kupcem, wędrownym rzemieślnikiem, małżeństwem zawartym między mieszkańcami różnych regionów albo po prostu poprzez wielokrotne naśladowanie cudzych wyrobów. Genom mężczyzny z Nuwayrat dostarcza pierwszego bezpośredniego dowodu, że w tej wymianie uczestniczyły nie tylko przedmioty i pomysły. Przemieszczali się również ludzie, a ich potomkowie stawali się częścią lokalnych społeczności nad Nilem. Nie oznacza to, że cywilizacja egipska została „przyniesiona” z Mezopotamii. Większość genomu mężczyzny wskazuje na głębokie związki z Afryką Północną, a państwo faraonów powstało w konkretnym środowisku doliny Nilu. Badanie pokazuje coś ciekawszego: lokalność i kontakty zewnętrzne mogą istnieć jednocześnie. Egipt był cywilizacją afrykańską, ale nie był zamkniętą wyspą.

    Jeden człowiek nie odpowie na pytanie, „kim byli Egipcjanie”

    Największym zagrożeniem związanym z tym odkryciem jest pokusa potraktowania jednego genomu jako ostatecznej odpowiedzi na pytanie o pochodzenie wszystkich starożytnych Egipcjan. Mężczyzna z Nuwayrat był jednym mieszkańcem jednego miejsca. Pochowano go w sposób sugerujący określoną pozycję społeczną. Nie wiemy, czy jego pochodzenie było typowe dla sąsiadów, mieszkańców Delty, ludności południowego Egiptu albo całej epoki. Historia faraońskiego Egiptu trwała około trzech tysięcy lat. W tym czasie zmieniały się granice, stolice, szlaki handlowe i kierunki migracji. Egipt w czasach budowniczych piramid nie był genetycznie identyczny z Egiptem epoki Ramessydów, Ptolemeuszy czy rzymskich cesarzy. Dlatego prawdziwe znaczenie badania nie polega na tym, że poznaliśmy „genom starożytnego Egipcjanina”. Znaczenie polega na udowodnieniu, że odzyskiwanie tak starego DNA z Egiptu jest możliwe. Jeśli uda się przebadać kolejne osoby z różnych regionów i epok, powstanie nie pojedynczy portret, lecz cała galeria. Dopiero wtedy zobaczymy, jak zmieniała się ludność doliny Nilu, które obszary pozostawały ze sobą najściślej związane i kiedy następowały ważne fale migracji. Dla „Palcem po piasku” mężczyzna z Nuwayrat może stać się niezwykłym bohaterem. Łączy w sobie wielką historię i codzienne życie: początki państwa, kontakty między cywilizacjami, ciężką pracę rzemieślnika, starość, pochówek oraz ząb, który po niemal pięciu tysiącach lat przemówił językiem współczesnej nauki. Nie znamy jego imienia. A jednak właśnie on — nie faraon — pozwolił nam po raz pierwszy zajrzeć tak głęboko w biologiczną historię Egiptu.

    Metryczka

    • Publikacja źródłowa: Adeline Morez Jacobs i zespół, „Whole-genome ancestry of an Old Kingdom Egyptian”
    • Czasopismo: „Nature”, tom 644, s. 714–721
    • Data publikacji: 2 lipca 2025 roku
    • Język oryginału: angielski
    • Dostęp: bezpłatny, Open Access
  • Świątynia, która wyłaniała się z wody

    Świątynia, która wyłaniała się z wody

    Wyobraźmy sobie Karnak nie jako ogromny zespół świątynny, który znamy dzisiaj, ale jako niewielki skrawek suchej ziemi otoczony wodą. Nie ma jeszcze monumentalnych pylonów, Wielkiej Sali Hypostylowej ani kamiennego lasu kolumn. Nie ma obelisków, procesji królewskich ani tłumów kapłanów. Jest Nil, kilka jego odnóg i wyniesiona ponad wodę wyspa, która podczas corocznego wylewu pozostaje sucha. Właśnie tutaj, na tym niepozornym fragmencie terenu, zacznie powstawać jeden z najważniejszych ośrodków religijnych starożytnego Egiptu. Najnowsze badania geoarcheologiczne sugerują, że wybór tego miejsca mógł nie być przypadkowy. Naturalny krajobraz Karnaku przypominał bowiem scenę z egipskiego mitu o stworzeniu świata: pierwszy pagórek wyłaniający się z bezkresnych wód chaosu.

    Co kryje się pod świątynią?

    Karnak jest badany przez archeologów od około 150 lat. Znamy jego świątynie, inskrypcje, posągi i kolejne etapy rozbudowy. Paradoksalnie znacznie mniej wiedzieliśmy dotąd o ziemi, na której cały kompleks powstał. Zespół badaczy postanowił więc spojrzeć nie tylko na kamienne pozostałości, lecz także głęboko pod nie. Wykonano 61 odwiertów, pobierając rdzenie osadów z różnych części Karnaku i jego otoczenia. Warstwy piasku, mułu, ceramiki oraz materiałów naniesionych przez rzekę pozwoliły odtworzyć dawny przebieg odnóg Nilu. Powstał obraz zupełnie inny od współczesnego. Dzisiejszy Karnak leży około pół kilometra od rzeki. W starożytności Nil znajdował się znacznie bliżej, a jego koryta otaczały wyniesiony fragment nadrzecznego tarasu. Teren przyszłej świątyni tworzył rodzaj wyspy. Stałe osadnictwo mogło rozpocząć się tam dopiero po około 2520 roku p.n.e., choć margines błędu jest znaczny. Najprawdopodobniej w późnym Starym Państwie lub Pierwszym Okresie Przejściowym ziemia ustabilizowała się na tyle, że można było ją bezpiecznie użytkować. To ważne ustalenie. Oznacza, że nie należy szukać początków Karnaku w czasach predynastycznych. Najwcześniejsze ślady działalności człowieka pojawiły się zapewne pod koniec Starego Państwa, natomiast pierwsza architektura sakralna mogła powstać w czasach tebańskich władców Pierwszego Okresu Przejściowego, około XXI wieku p.n.e.

    Ziemia wyłaniająca się z chaosu

    W egipskich opowieściach o stworzeniu świata na początku istniały bezkresne wody chaosu, nazywane Nun. Z nich wyłonił się pierwszy skrawek ziemi — prapagórek, na którym mogło rozpocząć się życie. Poszczególne ośrodki religijne przedstawiały ten moment nieco inaczej. W Heliopolis z pierwszego pagórka wyłaniał się Atum. W Memfis stworzenie świata wiązano z Ptahem, a w Hermopolis z grupą ośmiu pierwotnych bóstw. Wspólna pozostawała jednak myśl, że uporządkowany świat rozpoczął się od ziemi, która wynurzyła się z wody. Karnak znakomicie pasował do takiego wyobrażenia. Badacze ustalili, że wyniesienie, na którym założono świątynię, było jedynym znanym w okolicach Teb fragmentem wysokiego terenu otoczonym stałymi korytami rzecznymi. Możliwe więc, że tebańskie elity dostrzegły jego symboliczny potencjał i właśnie dlatego wybrały je na siedzibę Amona, a później Amona-Ra. Nie można tego udowodnić. Miejsce miało także bardzo praktyczną zaletę: podczas wylewów pozostawało suche. Być może o wyborze zdecydowały jednocześnie religia i zdrowy rozsądek. W starożytnym Egipcie te dwie dziedziny wcale nie musiały się wykluczać.

    Mit odgrywany każdego roku

    Najciekawsza część tej historii zaczyna się wraz z nadejściem wylewu Nilu. W początkach Średniego Państwa główny fragment wyspy wznosił się około metra ponad otaczającym go terenem. Gdy poziom wody się podnosił, niższe obszary znikały pod powierzchnią. Widoczny pozostawał jedynie suchy pagórek. Kiedy Nil opadał, wokół niego stopniowo pojawiała się ziemia. Powierzchnia wyspy mogła się wówczas nawet podwoić. Obserwator stojący na brzegu widział więc coś niezwykłego: święte miejsce zdawało się wynurzać z wód. Mit o początku świata nie był tylko opowieścią recytowaną przez kapłanów. Krajobraz odgrywał go na oczach mieszkańców Teb. Co roku woda powracała. Co roku ziemia znikała i pojawiała się ponownie. Co roku świat był symbolicznie stwarzany od początku. W takim ujęciu świątynia nie stanowiła budowli postawionej na przypadkowym gruncie. Była częścią większej całości obejmującej Nil, pory roku, ruch wody oraz wyobrażenia o narodzinach kosmosu.

    Egipcjanie nie tylko dostosowywali się do rzeki

    Krajobraz Karnaku nie pozostał niezmienny. Odnogi Nilu przesuwały się, jedne koryta zarastały osadami, a inne stawały się szersze. Mieszkańcy świątynnej wyspy wykorzystywali powstającą ziemię. Gdy zachodnie kanały zaczęły się zamulać, kompleks rozbudowywano w ich kierunku. Na nowych terenach powstawały kolejne pylony. W niektórych miejscach Egipcjanie sami przyspieszali zmiany. Badania wykazały, że do jednego z kanałów nawieziono pustynny piasek, przygotowując teren w pobliżu miejsca, gdzie później zbudowano Wielką Salę Hypostylową. Karnak nie był więc wyłącznie dziełem faraonów i architektów. W pewnym sensie budowali go wspólnie ludzie i rzeka. Nil dostarczał nowej ziemi, przesuwał granice, zamykał jedne możliwości i otwierał następne. Egipcjanie obserwowali te procesy, przystosowywali się do nich, a czasem świadomie ingerowali w środowisko. Z niewielkiej wyspy wyrósł kompleks, którego główny okręg Amona-Ra zajmował około 30 hektarów. Przez blisko trzy tysiące lat kolejni władcy dokładali do niego pylony, kaplice, obeliski, dziedzińce i posągi.

    Kamienie to dopiero połowa opowieści

    Badania Karnaku przypominają, że archeologia nie polega wyłącznie na odkrywaniu grobowców, mumii i złotych przedmiotów. Czasem najważniejsze informacje kryją się w pozornie nieciekawych warstwach mułu. To one mogą wyjaśnić, dlaczego świątynia powstała właśnie w tym miejscu. Pozwalają zobaczyć, że jej architektura, religia i środowisko naturalne były ze sobą nierozerwalnie związane. A rzeka, nie tylko żywiła Egipt, ale tworzyła scenografię jego mitów.

    Najbardziej niezwykła myśl jest jednak jeszcze inna. Być może świątynia Amona nie została jedynie poświęcona opowieści o stworzeniu świata. Być może każdego roku sama stawała się jej częścią.

    Metryczka

    • Publikacja źródłowa: Benjamin Thomas Pennington, Angus Graham i zespół, „Conceptual origins and geomorphic evolution of the temple of Amun-Ra at Karnak (Luxor, Egypt)”
    • Czasopismo: „Antiquity”, tom 99, nr 408
    • Publikacja: grudzień 2025
    • Język oryginału: angielski
    • Dostęp: bezpłatny, Open Access
  • #23 IMIONA FARAONA

    #23 IMIONA FARAONA

    Dla Egipcjanina bardzo ważne było jego imię. Ono nadawało tożsamość, a jego przetrwanie na naszym świecie gwarantowało nieśmiertelność w zaświatach. Nie inaczej było z władcą Egiptu- imię, a raczej wiele imion odzwierciedlających aspekty władzy, były wyrazem czci oddawanej poszczególnym bóstwom i zapewniały faraonowi nieśmiertelność. Najskuteczniejszą formą walki z niechcianymi na tronie władcami, było wymłotkowywanie, zacieranie czy zamalowywanie ich imion przez następców na tronie Egiptu. Skazywało to takich królów na wieczne zapomnienie i niebyt.

    Egipskiego władcę nazywamy za Grekami faraonem. Greckie słowo farao pochodzi od egipskiego per-aa, czyli „wielki dom”. Terminem tym, który początkowo oznaczał pałac królewski, od czasów XVIII dynastii zaczęto określać samego króla. Na podobnej zasadzie dzisiaj funkcjonują takie pojęcia jak „Biały Dom” czy „pałac Buckingham”, oznaczające urząd prezydenta Stanów Zjednoczonych  i brytyjską królową.

    W okresie Nowego Państwa każdy król Egiptu przy wstąpieniu na tron zyskiwał pięć imion ( tytułów), które miały formę krótkich zdań. Przykładem niech będzie imię tronowe władcy XIX dynastii- Ramzesa II. Po wstąpieniu na tron Ramzes II stał się:

    1. Królem Horusem, Potężnym Bykiem, Ukochanym Prawa i Prawdy.
    2. Władcą Obydwu Krajów, Obrońcą Egiptu, Który Poskramia Obce Kraje.
    3. Złotym Horusem, Bogatym w Lata, Wielkim w Zwycięstwach.
    4. Królem Górnego i Dolnego Egiptu, Usermaatre [ Setepenre nosił od drugiego roku samodzielnych rządów].
    5. Synem Re, Ramzesem II, Ukochanym Amona.

    To, że zaczyna się od imienia Horusa, jest uzasadnione. Już we wczesnodynastycznych czasach władca znany był pod tym imieniem, gdyż stanowiło ono szczególną personifikację Horusa, wybraną przez faraona dla osobistego użytku na ziemi. Każdy kolejny władca Egiptu był ziemskim Horusem, „Horusem w pałacu” – jak określa go historycznie najstarsze, i zawsze podawane jako pierwsze, imię w tytulaturze królewskiej.

     Drugie z kolei następowało imię Nebty lub imię Dwóch Pań. Chodziło tu o boginię-sępa Nechbet z Górnego Egiptu i boginię-kobrę Dolnego Egiptu z miejscowości Buto. Tytuł ten podkreślał wpływ faraona na zjednoczenie Dwóch Krajów.

    Trzecią częścią królewskiej tytulatury jest tzw. złote imię (wcześniej czytane jako imię złotego Horusa), którego dokładne znaczenie jeszcze nie jest znane. Prawdopodobnie określało ono króla jako formę boga solarnego lub odwoływało się do idei, że bogowie mają ciała ze złota. Interpretacja tego imienia jako „Złotego Horusa”, wiążąca jego sens z dominacją Horusa nad Sethem, jest oparta na późnych źródłach, nieodzwierciedlających, jak się wydaje, pierwotnego znaczenia.

    Ostatnie z tych imion, znane było jako nomen. Imię to, nadane królowi przy urodzeniu, było używane przez jego najbliższą rodzinę nawet po wstąpieniu na tron. Poprzedzające je imię, imię tronowe lub prenomen, było imieniem używanym w korespondencji dyplomatycznej. Było to imię oficjalne, stąd władcy innych krajów zwracali się do Ramzesa jako do Usermaatre (User-Maat-Re, dosłownie ,,Mocny w Prawdzie Re”).

    Król Górnego i Dolnego Egiptu (nesut biti), dosłownie „Ten, który związany jest z trzciną i pszczołą”, czyli imię tronowe, przybierane było przez faraona podczas wstąpienia na tron.

    Nomen i prenomen faraonów pisano w kartuszu, czyli owalnej pętli służącej do ochrony, co było wyróżnikiem imion wszystkich faraonów i niektórych królowych. Warto wspomnieć, iż to właśnie imiona królewskie Ptolemeusza i Kleopatry wpisane w kartusz, przyczyniły się do rozszyfrowania pisma hieroglificznego przez Jeana Francois Champolliona w 1822 roku. Słowo ,,kartusz” jest pochodzenia francuskiego, oznacza ,,nabój”, który swym wydłużonym kształtem przypomina wspomniany egipski przedmiot. Właściwe egipskie znaczenie tego wyrazu dotyczy ,,koła” i za I dynastii kartuszem było po prostu królewskie imię wpisane w krąg glinianej pieczęci. Niektórzy uważają, że jest to podwójnie złożony sznur ze związanymi końcami. Sugerowałoby to, że faraon rządził wszystkim, co było ,,okrążone przez słońce” ; zarys kartusza przedstawiał dzienny bieg słońca po niebie.

    Ramzes II, którego imię własne (Ramessu) także odwoływało się do boga słońca (Ra-mes-su oznaczało „Re/Ra- /stosowane wymiennie/ zrodził/stworzył go”), wstępując na tron, przybrał imię User-ma’at-Re-Setep-en-Re, co można przetłumaczyć jako „Re jest potężny dzięki Ma’at (albo: Ten, który jest potężny dzięki Ma’at Re), Wybrany przez Re”.

    Imiona i łączące się z nimi elementy tytulatury były uzupełniane przez rozliczne epitety: ,,Doskonały Bóg”, ,,Pan Obydwu Krajów”, ,,Pan Rytuałów” czy ,,Pan Koron”. Mogły się one pojawiać również przed kartuszami, poprzedzając imię tronowe. Oprócz nich istnieją władca był: Ukochanym przez Amona-Re, Ukochanym przez Bogów, Horusem o Silnym Ramieniu czy Władcą Teb. Tytulatura z reguły kończyła się zwrotem typu: ,,Obdarzony życiem wiecznym”.

    W oficjalnych tekstach w odniesieniu do władcy używano sformułowania hem ef, „Jego Majestat”. Gdy w dokumencie lub utworze literackim pojawiało się imię królewskie lub określenie per-aa, zazwyczaj następowała po nim formuła „oby żył, oby mu się wiodło i oby był zdrowy”.

    Warto zauważyć, że niektóre imiona nosili zarówno faraonowie, jak i zwykli Egipcjanie. Np. Amenhotep. Różnica była jedna- imię noszone przez Egipcjanina nie było wpisywane w kartusz. A dostojnicy przyjmowali czasem imiona, które zawierały w sobie imię faraona, np. Chufu-Anch, które można przetłumaczyć jako ,,Niech żyje Cheops”.

    Imiona tronowe faraonów to jednocześnie rodzaj religijnej, filozoficznej i politycznej deklaracji. Są łatwe do odczytania, ale jednocześnie trudne do jednoznacznej interpretacji. Aż do XIX dynastii każdy kolejny władca konstruował swoje imię inaczej niż poprzednicy, korzystając jednak z pewnego zasobu najistotniejszych pojęć związanych z religią i ideologią władzy. Ponieważ imiona te jednocześnie miały przekazać dużo treści ale zmieścić się w małym kartuszu, siłą rzeczy nie mogły  być rozbudowane. Ich przekaz mimo użycia zazwyczaj trzech znaków był niezwykle głęboki i wielowarstwowy. Struktura składniowa została siłą rzeczy ukryta i nierzadko nie wiadomo, czy mamy do czynienia z rzeczownikiem, czasownikiem czy przymiotnikiem, a użyte słowa są wieloznaczne. Daje to pole do różnych interpretacji i powoduje, że pokolenia egiptologów dyskutują nad właściwym rozumieniem i tłumaczeniem imion tronowych.

    O ważnej roli jaką odgrywało imię w starożytnym Egipcie, niech dodatkowo świadczy fakt, że faraonowie z całej XX dynastii (z jednym wyjątkiem) nosili imię Ramzes, próbując naśladować Ramzesa II i mając nadzieję na tak długie i spektakularne panowanie, jak ich wielki poprzednik. Władcy umieszczali także swe imiona na monumentach własnych i tych, które były dziełem ich poprzedników. Posuwali się niekiedy do uzurpacji – zastępując własnym podpisem imiona fundatorów budowli czy rzeźby, w ten sposób przypisując sobie zasługę ich stworzenia.

    cdn…

  • #19 Damskie fryzury i peruki

    #19 Damskie fryzury i peruki

    ŻYCIE POZAGROBOWE

    W każdej kolekcji egipskich posągów i malowideł można zauważyć, jak zmieniała się moda w ubraniach i fryzurach. W związku z przybyciem do następnego świata, gdzie chcieli zrobić dobre wrażenie i zademonstrować jakość życia pozagrobowego, którym chcieli się cieszyć, mężczyźni i kobiety zdecydowali się na portretowanie siebie w swoich najlepszych ubraniach z włosami, a raczej perukami, ułożonymi w najnowszych modnych fasonach. Ogólnie kobiety noszą włosy długie, a mężczyźni krótkie. Egipcjanie uważali dłuższe włosy za symbol piękna i atrakcyjności.

    TRÓJDZIELNA PERUKA

    Najprostsza egipska kobieca fryzura nosi teraz nazwę trójdzielnej lub trzyczęściowej peruki. W tym celu długie włosy zostały rozdzielone centralnie i zebrane w trzy sekcje, jedną zwisającą z tyłu, a drugą schowaną za uszami, aby spoczywać na ramionach do przodu. Był to styl noszony zarówno przez bóstwa męskie, jak i żeńskie, i był to tradycyjna fryzura dla kobiet wszystkich klas, jak pokazują hieroglify oznaczające „kobietę” lub „boginię” i „królową”.

    W całym grobie królowa Nefertari, żona Ramzesa II, nosi trójdzielną perukę pod królewską koroną, ale w innych miejscach, takich jak świątynia Abu Simbel, gdzie jest pokazana jako błogosławiona przez boginie Hathor i Izydę, nosi mniej formalną krótką perukę.

    ,,PELERYNA”

    Panie z wyższych sfer, które stać było na zatrudnienie wyspecjalizowanych fryzjerów i perukarzy, miały więcej okazji do noszenia wyszukanych i ozdobnych stylizacji niż zwykłe wieśniaczki. Najpopularniejszym długim stylem dla modnej kobiety w każdym okresie była „peleryna” z włosów o tej samej długości i zakrywająca uszy. Górna warstwa włosów była zapleciona w wiele cienkich warkoczy, których końce były skręcone lub zawiązane, tworząc dolną grzywkę, a twarz otaczały fantazyjne loki lub grubsze warkocze. Kobiety dodatkowo ozdabiały włosy, nawlekając je koralikami i innymi ozdobami, spinając je wstążkami i klamrami oraz zwieńczając opaskami lub diademami. Niektóre z gości płci żeńskiej na uczcie pogrzebowej Nebamuna i bawiący je muzycy nosili włosy w skomplikowane układy warkoczy, niektóre zwinięte na czubek głowy i przytrzymane opaską w kwiaty. Niektóre fryzury, takie jak te przedstawione na pokrywach trumien, maskach pogrzebowych i posągach, są zbyt obszerne, aby nadawały się do codziennego noszenia i byłyby wyjątkowo niewygodne w gorącym klimacie Egiptu, więc najprawdopodobniej były perukami.

    PERUKI NA RÓŻNE OKAZJE

    Zarówno mężczyźni, jak i kobiety nosili peruki na formalne okazje, takie jak przyjęcia i festiwale. Najlepsze peruki były robione z ludzkich włosów, chociaż tańsze peruki można było zrobić z włókien zwierzęcych i roślinnych. Przykład formalnej peruki pochodzi z grobowca Kha i Merit i można ją teraz zobaczyć w Muzeum Egipskim w Turynie. Kolejny w British Museum ma formę czapki z loków nad rzędami dłuższych warkoczy. Znane są przykłady naturalnego przedłużania włosów wplecionych we własne włosy kobiety, aby dodać im grubości i długości. Musimy pamiętać, że fryzury pokazane na posągach i wizerunkach grobów reprezentują doskonałość, której w rzeczywistości prawdopodobnie nigdy nie osiągnęli nawet najbardziej zręczni perukarze.

    Peruka Merit ( Muzeum w Turynie)
     

    MODNE FRYZURY

    Malowidła od Starego Państwa po okres ptolemejski pokazują, że kobiety również często wybierały krótkie włosy, na przykład z lokami na całej powierzchni lub warstwami uformowanymi. W okresie amarneńskim, kiedy modne były krótsze fryzury kobiece, starsze panie nadal preferowały dłuższe fryzury ze wstążką lub sznurkiem, które były luźno zbierane z tyłu. Był to styl wybrany m.in. przez Ti, żonę króla Aja i Maię, pielęgniarkę Tutanchamona, i często był noszony przez żałobniczki na pogrzebie.

     Wariantem trójdzielnego stylu była peruka Hathor, w której włosy były uformowane w dwa ciężkie warkocze zakończone grubymi lokami. Te wisiały na ramionach, tworząc coś w rodzaju odwrócenia zakrzywionych rogów krowy, które tworzyły koronę bogini Hathor. Ten styl był czasami noszony przez kapłanki odprawiające pewne rytuały religijne, w tym niektóre księżniczki, które nosiły tytuł Boskiej Żony Amona.

     

    FRYZURY DZIECI

    Młodzi chłopcy i dziewczęta zwykle nosili głowy krótko przycięte lub ogolone z pojedynczym warkoczem za jednym uchem. Wnuki Anherkhau, pokazane w jego grobowcu w Deir el-Medina, miały bardzo fantazyjne fryzury z ogolonymi paskami wokół dwóch lub więcej warkoczy. W miarę dorastania dzieci pozwalały im rosnąć dłużej, a starsze dziewczynki wiązały je z powrotem w warkocz, często z zawieszonym na końcu amuletem lub talizmanem. Jeden taki amulet w kształcie rybiej postaci występuje w opowieści o królu Chufu i magach, gdzie dziewczyna zgubiła go za burtą łodzi, a mag króla rzucił zaklęcie, aby rozdzielić wody jeziora, aby go dla niej znaleźć . Księżniczki pokazane w Grobowcu Kheruefa, zarządcy domu królowej Ti, mają włosy ułożone w pejs, który stał się cechą charakterystyczną królewskich dzieci. Wyszukany pejs z fantazyjnym warkoczem i ozdobnym klipsem, noszony na krótkiej fryzurze znanej jako nubijski bob, był charakterystyczną fryzurą królewskich dam w Amarnie. Wiele dzieci Ramzesa II, zarówno synowie, jak i córki, nosiło wersje stylu pejsowego daleko poza dzieciństwo. Księżniczki nosiły go długo, a ozdabiały włosy wstążkami i piórami.

     

    FRYZURY W PÓŹNYM OKRESIE

    Krótsze fryzury stały się popularne podczas XXV dynastii, kiedy Egipt był rządzony przez nubijskich faraonów. Kuszyckie panie królewskie wyznaczyły modę na krótkie, kręcone włosy, które imitowano w perukach dla kobiet szlacheckich. Od okresu ptolemejskiego fryzury kobiet były bardziej typowo greckie lub rzymskie. Przez wieki egipskie kobiety kopiowały style noszone przez rodzinę królewską.

    Ten artykuł został opublikowany w styczniu / lutym 2021 roku w magazynie Ancient Egypt: Hilary Wilson ,,Damskie fryzury”.