Czy starożytni Egipcjanie mieli poczucie humoru? Koty, myszy i żarty sprzed trzech tysięcy lat

Koty obsługujące myszy, lew grający w planszówkę z antylopą i osioł przy harfie. Brzmi jak pomysł na kreskówkę? Tymczasem takie sceny malowali starożytni Egipcjanie. I wygląda na to, że bawili się przy tym całkiem nieźle.

Kiedy myślimy o sztuce starożytnego Egiptu, przed oczami pojawiają się majestatyczni faraonowie, bogowie z głowami zwierząt, monumentalne świątynie i uroczyste procesje. Wszystko niezwykle poważne, dostojne i podporządkowane zasadom.

Można odnieść wrażenie, że przez trzy tysiące lat Egipcjanie zajmowali się głównie budowaniem grobowców, składaniem ofiar i przygotowywaniem do życia po śmierci.

A kiedy właściwie się śmiali? Na szczęście nie wszystko, co pozostawili po sobie mieszkańcy doliny Nilu, miało służyć wieczności. Zachowały się również rysunki, które trudno oglądać bez uśmiechu. I choć nie zawsze rozumiemy ich pierwotny sens, pozwalają dostrzec zupełnie inną stronę egipskiej kultury.

Kot, któremu powierzono pilnowanie gęsi

Wyobraźmy sobie gospodarstwo, w którym ktoś wpada na następujący pomysł: kto najlepiej przypilnuje stadka gęsi? Oczywiście kot!

Na wapiennym ostrakonie z Deir el-Medina, przechowywanym obecnie w Muzeum Egipskim w Kairze pod numerem JE 63801, przedstawiono kota stojącego na tylnych łapach. Zwierzę ma kij i niewielki tobołek zawieszony na ramieniu. Przed nim maszerują gęsi, a nad nimi widoczne jest gniazdo z jajami.

Kot wygląda jak prawdziwy pasterz. Gdyby tylko nie był kotem.

Rysunek pochodzi z czasów Nowego Państwa, z epoki ramessydzkiej. Powstał w środowisku rzemieślników z Deir el-Medina, czyli osady ludzi pracujących przy królewskich grobowcach na zachodnim brzegu Teb.

To ważne. Ci sami artyści, którzy potrafili przedstawiać faraonów zgodnie z wymagającymi zasadami oficjalnej sztuki, umieli również stworzyć scenę, w której drapieżnik troszczy się o swoje potencjalne ofiary.

Czy był to po prostu zabawny obrazek? Ilustracja znanej wówczas bajki? A może komentarz do ludzkich zachowań?

Nie wiemy.

Badaczka Azza Ezzat, analizująca podobne przedstawienia, zwraca uwagę, że odwrócenie naturalnych ról jest jednym z powracających motywów egipskich scen satyrycznych.

Kot pilnujący gęsi mógł więc rozśmieszać samym absurdem sytuacji. Podobnie jak współczesny rysunek przedstawiający lisa zatrudnionego do pilnowania kurnika.

Kiedy kot musi usługiwać myszy

W zbiorach Brooklyn Museum znajduje się wapienny ostrakon z czasów XIX–XX dynastii, oznaczony numerem 37.51E.

Przedstawia kota stojącego przed siedzącą na krześle myszą. Kot przynosi jej między innymi ptaka przygotowanego jako dar i tkaninę. Mysz zajmuje miejsce należne dostojnemu człowiekowi, a kot odgrywa rolę sługi.

Trudno o bardziej przewrotny pomysł.

W prawdziwym świecie mysz raczej nie miałaby ochoty zapraszać kota do obsługi przyjęcia. Tutaj jednak wszystko zostało odwrócone. Mysz jest ważna, kot wykonuje polecenia.

Scena nawiązuje do egipskich przedstawień uczt, podczas których zamożnym osobom usługiwali podwładni. Artyści doskonale znali ten schemat, ponieważ podobne kompozycje zdobiły grobowce.

Wystarczyło zastąpić ludzi zwierzętami, a uroczysta scena nabierała zupełnie nowego znaczenia.

Czy była to kpina z egipskiej arystokracji? Być może. Ale nie możemy tego stwierdzić z całą pewnością. Równie dobrze mogła ilustrować historię, której tekst nie zachował się do naszych czasów.

Podobne przedstawienie zachowało się na papirusie znajdującym się w Muzeum Egipskim w Kairze. Widzimy tam mysz lub szczura na honorowym miejscu, otoczonego usługującymi kotami.

Można powiedzieć, że w starożytnym Egipcie myszy naprawdę potrafiły zrobić karierę. Przynajmniej na papirusie.

Wojna kotów z myszami, czyli świat stanął na głowie

Jednym z najbardziej niezwykłych zabytków tego rodzaju jest tzw. Papirus satyryczno-erotyczny z Turynu, przechowywany w Museo Egizio pod numerem Cat. 2031, znany także jako CGT 55001.

Datowany jest na XX dynastię, a więc mniej więcej XII–XI wiek p.n.e. Jego część satyryczna przedstawia świat całkowicie pozbawiony zwyczajnego porządku. Zwierzęta noszą ubrania, walczą, grają na instrumentach, uczestniczą w ucztach i zachowują się jak ludzie. Szczególnie interesująca jest scena walki kotów z myszami. Myszy występują jako wojownicy, a jedna z nich jedzie na rydwanie ciągniętym przez psy. Inne atakują warownię bronioną przez koty.

Egipska armia gryzoni? Dlaczego nie!

Scena przypomina monumentalne przedstawienia bitewne znane z królewskich świątyń. Tyle że zamiast zwycięskiego faraona i pokonanych wrogów mamy zwierzęta walczące ze sobą w absurdalnej konfiguracji.

Na tym samym papirusie spotykamy również zwierzęcych muzyków. Osioł gra na harfie, lew występuje jako śpiewak i instrumentalista, a kolejne zwierzęta uzupełniają zespół.

To szczególnie zabawne, jeśli przypomnimy sobie eleganckie przedstawienia muzykantek podczas egipskich uczt.

Artyści wykorzystywali znane konwencje i zmieniali ich bohaterów. W ten sposób powstawała komiczna wersja świata przedstawianego w oficjalnej sztuce.

Druga część papirusu zawiera groteskowe sceny erotyczne. Mężczyzn przedstawiono karykaturalnie, z przesadnie uwydatnionymi cechami ciała. Według interpretacji Museo Egizio również te sceny miały charakter komiczny, choć ich dokładny odbiór przez starożytną publiczność pozostaje dla nas nieuchwytny.

Nie musimy więc wyobrażać sobie mieszkańców Egiptu jako ludzi, którym nigdy nie przyszło do głowy zażartować z seksualności, władzy czy społecznych konwenansów.

Rzeczywistość była znacznie bardziej różnorodna.

Najlepszy zawód świata? Oczywiście skryba!

Humor starożytnych Egipcjan nie ograniczał się do rysunków.

Zachowały się również teksty literackie wykorzystujące przesadę, ironię i kontrast.

Jednym z ciekawszych przykładów jest Nauka Chetiego, tradycyjnie nazywana Satyrą na zawody.

Utwór powstał prawdopodobnie w Średnim Państwie, choć znane nam odpisy pochodzą z późniejszych czasów. Jednym z ważnych świadków tekstu jest Papirus Sallier II, przechowywany w British Museum. Opowieść przyjmuje formę nauki udzielanej synowi przez ojca. Ojciec chce przekonać chłopca, że powinien zostać skrybą. W tym celu przedstawia mu zalety pisania, a następnie opisuje rozmaite inne profesje. I nie jest dla nich szczególnie łaskawy. Praca murarza okazuje się ciężka i wyczerpująca. Cieśla cierpi od nieustannego wysiłku, ogrodnik zmaga się z trudami pracy, a rybak musi uważać na krokodyle. Właściwie wszyscy mają fatalnie. Wszyscy oprócz skryby. To zawód, który pozwala uniknąć najcięższych prac, daje możliwość awansu i zapewnia prestiż.

Brzmi trochę jak starożytna kampania promocyjna kierunku studiów.

„Zapisz się do szkoły skrybów. Twoje plecy ci podziękują”.

Oczywiście to moje współczesne podsumowanie, a nie autentyczny egipski slogan.

Warto też zachować ostrożność. Egiptolodzy wskazują, że utwór nie musi być satyrą w dzisiejszym rozumieniu. Jest przede wszystkim tekstem dydaktycznym, wychwalającym zawód skryby, choć wykorzystuje wyolbrzymione, a czasem groteskowe opisy innych profesji.

Dzięki temu wiemy jednak, że egipscy autorzy potrafili świadomie operować przesadą i budować wyrazisty kontrast.

A przy okazji poznajemy pewną ponadczasową prawdę: każdy rodzic ma własny pomysł na najlepszą przyszłość swojego dziecka.

Czy Egipcjanie śmiali się z faraonów?

To jedno z najbardziej kuszących pytań.

W niektórych scenach zwierzęcych badacze dostrzegają możliwą krytykę elit, kapłanów lub ludzi sprawujących władzę.

Kiedy małe zwierzę zajmuje miejsce potężnego dostojnika, a drapieżnik staje się jego sługą, naturalny porządek zostaje podważony.

W egipskiej ideologii państwowej porządek, sprawiedliwość i harmonia były związane z pojęciem maat. Dlatego obrazy świata odwróconego mogą prowokować pytania o to, czy przedstawiają tylko zabawę, czy także komentarz społeczny.

Azza Ezzat dopuszcza interpretację części takich scen jako krytyki zachowania uprzywilejowanych grup.

Ale nie wszyscy badacze rozumieją je w ten sposób.

Problem polega na tym, że wielu rysunkom nie towarzyszą teksty. Nie wiemy, do kogo były skierowane, kto je oglądał ani czy miały konkretny polityczny przekaz.

Nie możemy więc stwierdzić, że egipski artysta narysował mysz na tronie, ponieważ chciał zakpić z określonego faraona.

Możemy natomiast powiedzieć, że potrafił wykorzystać absurd, odwrócenie ról i znajome schematy przedstawień.

A to już bardzo dużo.

Czy rozumiemy starożytne dowcipy?

Wyobraźmy sobie, że za trzy tysiące lat archeolodzy odnajdują nasze internetowe memy.

Zobaczą kota z podpisem, który dla nas jest oczywistym żartem. Ale czy zrozumieją, dlaczego właśnie ten obrazek rozśmieszał tysiące ludzi?

Być może rozpoznają absurd. Być może odkryją, że chodziło o politykę, pracę albo zachowanie znajomych. Ale wiele aluzji może pozostać dla nich niezrozumiałych.

Z egipskimi przedstawieniami sytuacja jest podobna.

Widzimy zwierzęta w ludzkich rolach i dostrzegamy elementy komiczne. Nie mamy jednak pewności, czy śmieszą nas dokładnie te same rzeczy, które śmieszyły ich twórców.

Możliwe, że niektóre rysunki odwoływały się do popularnych opowieści ustnych, których już nie znamy. Inne mogły zawierać aluzje do konkretnych osób albo sytuacji.

Dlatego interpretacja humoru starożytnego Egiptu wymaga nie tylko wyobraźni, lecz także ostrożności.

Starożytni Egipcjanie też byli ludźmi

Na ścianach świątyń widzimy królów niezwyciężonych, wiecznie młodych i potężnych. W grobowcach oglądamy świat uporządkowany, idealny i pełen symbolicznych znaczeń.

Ale na niewielkich kawałkach wapienia pojawiają się koty, które usługują myszom, oraz zwierzęta wykonujące ludzkie zawody.

Te przedstawienia przypominają nam o czymś bardzo ważnym.

Starożytni Egipcjanie nie żyli wyłącznie dla bogów i faraonów. Pracowali, wychowywali dzieci, sprzeczali się, opowiadali historie i znajdowali okazje do rozrywki.

Nie wiemy, czy ich dowcipy rozśmieszyłyby nas wszystkich. Ale zachowane rysunki pokazują, że w kulturze Egiptu istniało również miejsce na żart, parodię i zabawę konwencją.

A kot, który ponad trzy tysiące lat temu otrzymał zadanie pilnowania gęsi?

Cóż. Mam nadzieję, że przynajmniej nie zjadł swoich podopiecznych.


Bibliografia i źródła

  1. Ezzat, Azza. „Animals in Human Situations in Ancient Egyptian Ostraca and Papyri”. Arts 10, nr 3 (2021), art. 40. https://doi.org/10.3390/arts10030040
  2. Museo Egizio, Torino. The So-Called Satiric-Erotic Papyrus, Cat. 2031, CGT 55001. https://collezionepapiri.museoegizio.it/en-GB/document/202/
  3. British Museum. Papyrus Sallier II, EA10182, fragment 4, zawierający Teaching of Khety. https://www.britishmuseum.org/collection/object/Y_EA10182-4
  4. University College London, Digital Egypt for Universities. Teaching of Khety – The Satire of Trades. https://www.ucl.ac.uk/museums-static/digitalegypt/literature/satireindex.html
  5. Brooklyn Museum. Figured Ostracon Showing a Cat Waiting on a Mouse, nr 37.51E, XIX–XX dynastia.
  6. Egyptian Museum, Cairo. Ostrakon z kotem pilnującym gęsi, JE 63801, okres ramessydzki.

Komentarze

Skomentuj