EGIPT W XIX WIEKU.
Pierwsze dziesięciolecie XIX wieku upłynęło w Egipcie pod znakiem chaosu. Oficjalnie Egipt był podległy sułtanowi tureckiemu, ale rzeczywistymi panami w kraju byli mamelucy. To wojskowa arystokracja wywodząca się z rodów dawnych sułtanów panujących w Egipcie pomiędzy XIII a XVI wiekiem. Byli oni powszechnie znienawidzeni, gdyż zmuszali ludność do płacenia nieformalnych podatków na swoje luksusowe utrzymanie.
Gubernatorem Egiptu był basza, mianowany przez sułtana. Kolejni panujący baszowie, byli jednak dużo słabsi niż mamelucy. Ich panowanie charakteryzowało się licznymi ustępstwami na rzecz mameluków, a w razie oporu- tracili życie.
W wyniku tego chaosu, jeden z oficerów przydzielonych baszy do ochrony, Mohamed Ali, zrobił błyskotliwą karierę. Zwyciężył kilka potyczek z mamelukami i został idolem ludu, który spontanicznie obwołał go baszą. Wybór ten po wahaniach został zatwierdzony przez tureckiego sułtana.
Mohamed Ali był władcą absolutnym, pod jego rządami (krwawymi zresztą), kraj zaczął się rozwijać. Ambicją władcy było przekształcenie zacofanego Egiptu w nowoczesny kraj. W tym okresie w Europie trwały wojny napoleońskie. Egipt podobnie jak w starożytności, stał się ważnym eksporterem zboża. Mohamed Ali walczył z korupcją, malwersacjami, osobiście zajmował się wieloma kontrolami, których efektem były kary nakładane na oszustów- ciężkie roboty czy nawet śmierć. Władca był analfabetą, ale miał doskonałych doradców i bardzo dobrą pamięć. Pod koniec życia udało mu się nawet nauczyć czytać. Pod jego rządami Egipt stawał się otwarty na innowacje technologiczne i osiągnięcia naukowe z Europy.
Wtedy to do Kairu zaczęli przybywać pierwsi handlarze i specjaliści oferujący swoje usługi z różnych dziedzin. Poszukiwano szczególnie pilnie nowoczesnych rozwiązań technicznych związanych z wodą. Zadaniem było opracowanie takiego wynalazku, który pomógłby poszerzyć pas ziemi uprawnej wokół Nilu, poprzez powiększenie areału wodnego. Chodziło o nowoczesną konstrukcję koła wodnego, które przenosiłoby wodę dalej od brzegów rzeki.
MŁODOŚĆ BELZONIEGO
I tu pojawia się nasz bohater. Belzoni.
Giovanni Battista Belzoni urodził się w Padwie 5 listopada 1778 roku. Jego ojciec był cyrulikiem. Syn mógł pójść śladami ojca, gdyby nie wojny napoleońskie. Młody Belzoni w wieku 16 lat opuszcza Padwę i udaje się do Rzymu. Nie do końca jest pewne, czym zajmował się przez następne 4 lata. Relacje wskazują, że był szykowany do stanu duchownego, ale także, że studiował m.in. hydraulikę. Po zdobyciu Rzymu przez Francuzów, Belzoni ucieka, aby uniknąć wcielenia do armii francuskiej. Przebywa w Padwie, potem w Paryżu, a ostatecznie w Holandii. Stamtąd wraz z bratem Francesco przedostaje się do Anglii.
Ostatecznie znalazł tam zatrudnienie w teatrze, gdzie został nazwany ,,Patagońskim Samsonem”. Samson to postać biblijna. Był obdarzony nadludzką siłą, i taki też był nasz bohater. Belzoni wyróżniał się wzrostem i posturą. W czasach, kiedy przeciętny Anglik mógł mieć około 1,5 m wzrostu, Belzoni miał około 2 metrów. Jego występy w teatrze, a w zasadzie w namiocie cyrkowym polegały na pokazach siłacza, czyli budowaniu piramidy z ludzi. Belzoni podobno potrafił podnieść nawet 12 osób. Nasz ,,Patagoński Samson” przez kolejne lata podróżował z teatrem obwoźnym po całej Wielkiej Brytanii. W międzyczasie ożenił się z Angielką Sarą Banne.
W 1815 roku małżeństwo zdecydowało się na wyjazd do Europy z teatralnym tournee. Odwiedzili Portugalię, Hiszpanię i Sycylię, by na pół roku osiąść na Malcie. I tu nasz bohater poznaje kapitana Gibraltara, który poszukuje europejskich inżynierów do pracy w Egipcie dla wspomnianego na początku Mohameda Alego.
ODKRYCIA
Jest rok 1815. Belzoni przyjeżdża do Egiptu, żeby opracować udoskonalone koło wodne, napędzane przez jednego woła, a nie jak dotychczas -cztery. Pech chciał, że wynalazek w dniu prezentacji zawiódł oczekiwania. Wydarzył się wtedy wypadek, Belzoni stracił panowanie nad maszyną i jego służący złamał nogę. W przesądnym społeczeństwie potraktowano to jak zły omen.
Ponieważ Belzoni został bez środków do życia, postanowił wykorzystać swoją siłę i predyspozycje fizyczne do transportu ciężkiego ładunku, jakim był granitowy posąg głowy Ramzesa II.
Ta współpraca z konsulem brytyjskim Henry Saltem, który był zleceniodawcą, stanowiła początek nowego życia naszego bohatera. Już nie siłacz cyrkowy, nie kuglarz w teatrze objazdowym, a podróżnik, awanturnik i poszukiwacz skarbów. Człowiek barwny, żądny przygód, niejednokrotnie przedstawiany w turbanie, wschodnich szatach i długiej brodzie. Bardziej człowiek Wschodu jak Zachodu, krytykowany i doceniany na przemian. Zaakceptowany przez wyższe sfery stał się legendą za życia. Podobno przyczyniła się do tego powierzchowność i urok osobisty dużo bardziej niż kompetencje naukowe. Dla jednych niszczyciel i wandal, dla innych, jak dla Howarda Cartera, odkrywcy grobowca Tutanchamona, bohater, ,,jeden z najwybitniejszych ludzi w całej historii egiptologii”.
Tak więc nasz ,,Patagoński Samson” wyrusza na południe Egiptu do Teb na ,,mission impossible”. Czemu niemożliwa? Cofnijmy się dwieście lat. Egipt obfituje w walające się w piasku głazy, posągi, resztki kultury starożytnej. Nikt nie zwraca na nie uwagi. Co więcej, są one doskonałym materiałem wykorzystywanym ponownie, zabytki są więc chętnie rozbierane na mniejsze części.
I nagle od kilku lat, zaczynają przyjeżdżać różni, obcy ludzie i zabierają te głazy. Interesują się papirusami, gorączkowo szukają zabytków. Płacą za nie, czasem dla przeciętnego Egipcjanina niewyobrażalne pieniądze. Co myślą sobie? Zaczynają podejrzewać, że są oszukiwani, że biały człowiek wywozi ich skarby strzeżone od wieków przez dobre duchy. Że w starożytnych kamieniach kryje się złoto.
Żołnierze Napoleona próbowali przetransportować popiersie, ale pokonały ich jego rozmiary i niechęć miejscowych. Belzoni też spotkał się z wieloma przesądami i miał kłopoty, by w ogóle pozyskać chętnych robotników do pomocy przy transporcie posągu.
Oczywiście w tamtych czasach nie wiedział, że to głowa Ramzesa II, największego faraona w dziejach Egiptu. Wtedy popiersie nazywano ,,młodym Memnonem”, bo nikt nie umiał jeszcze odczytywać hieroglifów. Cała operacja, która jednak zakończyła się sukcesem trwała dwa tygodnie przy niewyobrażalnym lipcowym upale i pracy 80 robotników. Dzisiaj fragment posągu z głową Ramzesa II, ważący ponad siedem ton, wysoki na 2m 70 cm , wykonany z granitu zdobi Muzeum Brytyjskie w Londynie.
Belzoni oprócz prac zleconych przez konsula, działał także na własną rękę. Ponieważ był bystrym obserwatorem i miał archeologiczny nos jego badania przyniosły wiele spektakularnych sukcesów. Oczyścił świątynię Ramzesa II w Abu Simbel przysypaną po sam czubek piaskiem, a także znalazł wejście do piramidy Chefrena w Gizie. Do tego odkrycia jeszcze wrócę.
Cóż, kiedy oprócz uznania, spotkała go też zawiść. Że był nielojalny wobec konsula. Że posągi, które rzekomo odkrył, znane już były Francuzom, tylko przysypane piaskiem dla niepoznaki. Że przywłaszczał sobie cudzą własność. Trzeba bowiem pamiętać, że Teby i w ogóle stanowiska archeologiczne były w tym czasie podzielone na dwie strefy wpływów: brytyjską i francuską. Obie strony zaciekle walczyły o każdy zabytek.
Belzoni w przeciwieństwie do wielu innych poszukiwaczy przygód pozostawił całkiem solidne wspomnienia wydane w 1820 roku w Londynie jako ,,Opis działań i niedawnych odkryć w piramidach, świątyniach, grobowcach oraz wykopalisk w Egipcie i Nubii„. Wspomnienia te są dzisiaj zdigitalizowane i można je przeczytać bez wychodzenia z domu.
7 października 1816 roku, w okręgu świątynnym dedykowanym bogini Mut w Karnaku Belzoni rozpoczął swoje pierwsze samodzielne wykopaliska. Odkrył 18 posągów, w tym naturalnej wielkości rzeźby siedzącego faraona Setiego II.
To był czas, gdy nie znano jeszcze wszystkich grobowców w Dolinie Królów. Kolejnym znaleziskiem Belzoniego był grób faraona o imieniu Aj (podaje się też Ai lub Eje), który panował po Tutanchamonie. Obrabowany już w starożytności, znajduje się w Dolinie Zachodniej, będącej odnogą Doliny Królów.
W połowie sierpnia 1817 roku po pobycie w Nubii i odkopaniu wspomnianej wcześniej świątyni w Abu Simbel, Belzoni wrócił do Teb. Odkrycia grobów następowały jeden po drugim. Nikt nie spodziewał się jednak zdarzenia, które przyćmiło wszystkie pozostałe. Belzoni odkrył bowiem grobowiec faraona Setiego I. To największy, najdłuższy (137 metrów!), najgłębszy i najpiękniej dekorowany grobowiec kiedykolwiek odkryty w Dolinie Królów. Jego stan zachowania w momencie otwarcia był idealny. Kolory malowideł – jaskrawe. Jakby dopiero malarz skończył dzieło dekorowania ścian. Cóż kiedy Belzoni oświetlał grobowiec woskiem, który nie topniał w upale, dodając do niego żywicę i pył. Jaskrawe barwy malowideł blakły…
W komorze grobowej stał – wydobyty potem i przewieziony dla Anglii- okazały alabastrowy (bądź jak chcą niektórzy- trawertynowy) sarkofag króla. Wieko zostało rozbite przez starożytnych poszukiwaczy złota. Ale dół był imponujących rozmiarów. Całość pięknie ozdobiono, jak napisał Belzoni ,,na zewnątrz i wewnątrz siedmioma setkami postaci, które nie mają więcej niż 7 cali wysokości i […] przedstawiają całość procesji pogrzebowej i ceremonii związanych ze zmarłym…” Sarkofag był przeświecający, półprzezroczysty. Po wstawieniu światła do jego środka, efekt był oszałamiający.
Z tym sarkofagiem wiąże się jeszcze jedna historia, której już nasz bohater nie dożył. Muzeum Brytyjskie zasłaniając się wygórowaną ceną, odmówiło zakupienia sarkofagu. Ostatecznie obiekt trafił do prywatnego kolekcjonera, architekta, lorda Johna Soane’a za 2 tysiące funtów. I dzisiaj właśnie w jego domu, gdzie zostało otwarte Sir John Soane’s Museum, w Londynie można ten sarkofag oglądać.
PIRAMIDY
Wróćmy jednak do Egiptu. Wspomniałam, że Belzoniego fascynowały piramidy egipskie. Szczególnie trzy największe znane pod greckimi imionami faraonów: Cheopsa, Chefrena i Mykerinosa. Egiptolodzy odczytali imiona władców jako Chufu, Chafre i Menkaure.
Druga co do wielkości, piramida Chafre mimo, że mniejsza od piramidy Chufu, stoi na lekko wyżej położonym terenie i ma bardziej strome ściany. Na pierwszy rzut oka wydaje się wyższa. Ta piramida skrywała swoje tajemnice aż do czasów Belzoniego. Wejście było tak dobrze zamaskowane, że wierzono, iż piramida nie ma wejścia. Belzoni najpierw przyjrzał się piramidzie już otwartej, Chufu, a potem na zasadzie analogii szukał wejścia do piramidy Chafre. Gdy pierwsza próba zawiodła, przesunął poszukiwania bardziej na wschód i tam usunął bloki maskujące, odsłaniając korytarz biegnący w dół przez piramidę. Kolejna przeszkoda do usunięcia już w środku piramidy zabrała mu trochę więcej czasu, ale udało się otworzyć drugi korytarz, prowadzący do komory grobowej. Tam stał sarkofag, niestety pusty. Pokrywa jego została rozbita na dwie części. Na ścianach napisane były inskrypcje w języku arabskim wskazujące, że przed Belzonim już tam ktoś był.
Piramida została okradziona w starożytności i ponownie opieczętowana. Potem została znów obrabowana przez Arabów, którzy wykuli własny tunel i zostawili na ścianie graffiti. Belzoni rozczarowany ale i dumny także zostawił swój ślad. Napisał na ścianie: ,,Scoperta da G.Belzoni 2.Mar. 1818″, czyli ,,Odkryty przez Belzoniego 2 marca 1818 roku”.
MEDALION
W 1821 roku, wydano medalion upamiętniający ten fakt, czyli otwarcie drugiej piramidy przez Belzoniego. Medalion został zaprojektowany przez T.I.Wellsa. Znajduje się tam podobizna odkrywcy oraz piramida z datą otwarcia. Cóż, kiedy piramida pokazana na medalionie, nie jest piramidą odkrytą przez Belzoniego! Tak, na medalionie widnieje największa piramida- Chufu, na której brakuje szczytowego elementu, piramidionu. Taka pomyłka!
Egiptomania nasilała się powoli ale bezustannie. Sam Belzoni wrócił do Anglii, gdzie w 1821 roku urządził wystawę egipską w budynku Muzeum Historii Naturalnej. Wystawa ta cieszyła się ogromnym zainteresowaniem.
Wcześniej jednak do jego zasług jako odkrywcy można dorzucić starożytne miasto-port Berenike, wzniesione przez Ptolemeusza II Filadelfosa. Oraz poszukiwania oazy, w której Aleksander Macedoński radził się wyroczni.
Belzoni doceniany i sławny, nie dożył jednak późnej starości, żeby cieszyć się owocami swojej sławy. W 1823 roku wyruszył na poszukiwania zaginionego miasta Timbuktu w Afryce. Zmarł na dezynterię w wieku 45 lat, 3 grudnia 1823 roku na terytorium dzisiejszej Nigerii. Jego grób przepadł.
Popiersie Ramzesa II wystawione w Sali Egipskiej Muzeum Brytyjskiego w Londynie od początku gromadziło wielu odwiedzających. Pośród nich był Percy Bysshe Shelley, poeta, który w 1817 roku opublikował wiersz poświęcony Ramzesowi II pt. OZYMANDIAS. Imię faraona nie było znane w epoce przed odczytaniem hieroglifów, stąd występuje tu ono w formie zniekształconej przez Greków. Można znaleźć ten wiersz w dwóch tłumaczeniach, Stanisława Barańczaka i Adama Asnyka.
Mówił mi ktoś, kto zwiedził kraj ten prastary:
W środku pustyni stoją dwie olbrzymie nogi-
Bez tułowia… Tuż obok tej kamiennej pary
Grzęźnie w piasku strzaskana twarz; jej wyraz srogi,
Władczy grymas ust, oczu lodowate szpary
Świadczą, iż rzeźbiarz umiał odczytać zawiłą
Grę żądz i tak je zakląć w głaz, by dłużej trwały
Niż dłoń z dłutem, niż serce, co pasje żywiło.
Na cokole zaś napis, który tyle znaczy:
,,Imię me Ozymandias, król królów wspaniały:
Spójrzcie na me dzieła i gińcie z rozpaczy,
Mocarze!” Nic poza tym. Wokół tej ruiny
Kolosa- jedno tylko podróżnik zobaczy:
Piach bezgranicznej, pustej, jałowej równiny.
i druga wersja:
Podróżnik, wracający z starożytnej ziemi,
Rzekł do mnie: „Nóg olbrzymich z głazu dwoje sterczy
Wśród puszczy bez tułowia. W pobliżu za niemi
Tonie w piasku strzaskana twarz. Jej wzrok szyderczy,
Zacięte usta, wyraz zimnego rozkazu
Świadczą, iż rzeźbiarz dobrze na tej bryle głazu
Odtworzył skryte żądze, co, choć w poniewierce
Przetrwały rękę mistrza i mocarza serce.
A na podstawie napis dochował się cało:
,,Ja jestem Ozymandias, król królów. Mocarze!
Patrzcie na moje dzieła i przed moją chwałą
Gińcie z rozpaczy!” Więcej nic już nie zostało
Gdzie stąpić, gruz bezkształtny oczom się ukaże I piaski bielejące w pustyni obszarze.
…cdn…

Skomentuj